Błędy, które na tym poziomie nie powinny się zdarzyć

Redakcja
Udostępnij:
Przebój Wolbrom przegrał wyjazdowe spotkanie z Unią Tarnów 1-2 (0-0), bo jego piłkarze popełnili proste błędy, więc straty nie do końca udało się odrobić. Wczoraj wolbromianie mieli okazję do rehabilitacji, podejmując Juventę Starachowice. Relację z tego mecz kibice znajdą w głównym wydaniu "Dziennika".

W trudnych sytuacjach piłkarze Przeboju mogli liczyć na swojego bramkarza Macieja Palczewskiego. Fot. Paweł Filus

III LIGA PIŁKARSKA. Porażka Przeboju Wolbrom w Tarnowie z miejscową Unią 1-2 (0-0)

Jesienią mecz z Unią Tarnów zakończył się remisem 1-1, a wiele w nim się działo, bo każda ze stron była bliska przechylenia szali na swoją stronę. - Tym razem rywale szybko trafili nas dwa razy na początku drugiej części, co bez wątpienia ustawiło przebieg rywalizacji - uważa Jarosław Rak, trener Przeboju. - Jednak przy odrobienie szczęścia to nam mogło się udać przejąć kontrolę na boisku. Wystarczyło, żeby w 1 minucie Józek Mazela trafił do siatki rywali. Jednak czasem i rasowemu snajperowi zabraknie odrobiny szczęścia.

Jednak strata dwóch goli wcale nie podziałała deprymująco na wolbromian. - Przeciwnie, chłopcy ostro ruszyli do przodu, szukając kontaktowej bramki - podkreśla trener Przeboju. - Owszem, bramkę kontaktową zdobyliśmy w końcu z rzutu karnego, ale był on efektem kreowania kolejnych sytuacji bramkowych. Do końca walczyliśmy o uratowanie punktu. Jednak tym razem zabrakło nam odrobiny uśmiechu fortuny.

Porażka wcale nie zmartwiła trenera Raka. Może trochę jej okoliczności. - Zawsze powtarzam, że wiosną zatarły się granice między czołówką a innymi ekipami i każdy może wygrać z każdym - przypomina wolbromski szkoleniowiec. - Jeśli coś mogło mnie zmartwić, to okoliczności utraty goli. Nie powinny one mieć miejsca na szczeblu III ligi. Za pierwszym razem, w polu karnym, bez opieki pozostawiony został przeciwnik. Później dwóch moich obrońców nie bardzo mogło się zdecydować, kto ma wybić spadającą piłkę. Taką postawą zaprosili rywala, żeby tylko przyłożył nogę i skutecznie wykończył akcję. Sam, jak byłem jeszcze czynnym napastnikiem, tylko czekałem na takie sytuacje. Pewnie było to spotkanie z gatunku tych, w których najbardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis, ale popełniliśmy o jeden błąd więcej od rywali i przyszło nam za to zapłacić. Futbol jest także sztuką wykorzystywania potknięć przeciwnika - kończy wolbromski szkoleniowiec.

Z kolei w sobotę wolbromianie zagrają w Pińczowie z miejscową Nidą, walczącą o utrzymanie, więc czeka ich kolejne trudne spotkanie.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie