Brawa dla Horngachera. Polacy przeskoczyli samych siebie

Przemysław FranczakZaktualizowano 
Stefan Horngacher pracuje w Polsce od kwietnia ubiegłego roku
Stefan Horngacher pracuje w Polsce od kwietnia ubiegłego roku Andrzej Banaś
Rakietowego paliwa polskim skoczkom powinno starczyć na cały sezon i mistrzostwa świata w Lahti.

Stefan Horngacher zabrał nas w miejsce, w którym jeszcze nie byliśmy. Widzieliśmy już dużo, nie wyłączając Kryształowych Kul i olimpijskiego złota, ale na skoki z takiej perspektywy, powiedzmy - austriackiej, nie patrzyliśmy nigdy. Nowe doświadczenie: Turniej Czterech Skoczni zdominowaliśmy w stylu zarezerwowanym dla największych narciarskich potęg. Co dalej?

- Twardo trzymamy się ziemi, sezon się nie kończy - podkreśla austriacki szkoleniowiec. „Jeden z najlepszych na świecie’” - jak określił go Kamil Stoch.

Efekty pracy Horngachera przeszły najśmielsze oczekiwania. Przynajmniej na razie, bo on sam doskonale sobie zdaje sprawę, że w marcu będzie rozliczany z wyników na mistrzostwach świata w Lahti, a TCS będzie już wtedy cudownym, ale jednak tylko wspomnieniem. Poprzeczkę sam zawiesił sobie wysoko. Kto by kilka tygodni temu pomyślał, że w ścisłej czołówce TCS będzie aż trzech naszych reprezentantów? Nawiasem mówiąc, zrodziło to taki paradoks: życiowy sukces Macieja Kota, który zajął 4. miejsce - było nie było, to jeden z najlepszych polskich wyników w historii tej imprezy - nie mógł odpowiednio wybrzmieć w mediach. Nic dziwnego - trudno wszak, żeby przebił się przez triumf Kamila Stocha i sensacyjne drugie miejsce Piotra Żyły.

- Niewyobrażalna historia - przyznaje prezes PZN Apoloniusz Tajner. - To nie był jednak przypadek, nasi skoczkowie są bardzo dobrze przygotowani i o resztę sezonu jestem spokojny. Zawodnikom powinno wystarczyć tej formy i energii do samego końca, zresztą oni teraz z konkursu na konkurs cały czas się rozkręcają. Przed mistrzostwami w Lahti możemy więc sobie stawiać ambitne cele.

„Ciąg dalszy nastąpi” - napisał Stoch w piątek wieczorem na swoim profilu na Facebooku.

- Przed sezonem nie myślałem o tym, że wygram Turniej, ale wierzyłem, że mogę skakać daleko i nadal odnosić sukcesy. Ciężka praca, wysiłek się opłaciły - mówił w Bischofshofen lider polskiej kadry.

Horngacher nie krył tam wzruszenia, dekorację oglądał z wilgotnymi oczami. 47-letni Austriak długo zwlekał z podjęciem pracy w roli głównego trenera, wolał stać w cieniu, ale kiedy już zdecydował się wyjść na plan pierwszy, to postawił na właściwego konia. - Wiedziałem, że w polskiej kadrze jest potencjał. Kluczem była chęć współpracy ze strony zawodników - tłumaczył austriackim dziennikarzom, próbującym zgłębiać fenomen polskiej kadry.

Horngachera i jego metody zwięźle opisał w wywiadzie dla sport.pl Fin Hannu Lepistoe, trenerska legenda. - Zawsze zachowuje spokój. Bardzo dobrze zna się na sprzęcie, wiele się pod tym względem nauczył przez lata. I ważna rzecz: on nie próbuje wymyślać skoków na nowo. Nie przyszedł do Polski, żeby zmieniać, tylko by udoskonalać. Ma dobre oko do takich drobnych, ale ważnych poprawek. Ma umiejętność wyłapywania tego, co najbardziej wymaga zmiany, co może być kluczem do poprawy wyników. To niezwykle cenne u trenera skoczków - stwierdził były szkoleniowiec Polaków, u którego Horngacher stawiał pierwsze kroki w zawodzie.

Diabeł tkwi w szczegółach, a akurat o te Austriak bardzo lubi dbać. W skokach podopiecznych ciągle dostrzega niedoskonałości. Sprzęt? Odpowiedzialni za to w polskiej kadrze Czech Michael Doleżal (to on wybrał materiał i krój czekoladowych kombinezonów) oraz austriacki tropiciel nowinek Matthias Prodinger (nie udziela wywiadów, więc wyrasta na najbardziej tajemniczą postać w reprezentacji) wykonali świetną pracę, ale nie spoczywamy na laurach. Przygotowanie fizyczne też było na najwyższym poziomie. Tak samo technika. A przecież zmiana złych nawyków u Żyły wydawała się trudniejsza niż nauczenie ciężarowca ćwiczeń na obręczach. Ciągle jednak, mówi Horngacher, są tutaj rezerwy. I wreszcie - last but not least - okazał się świetnym psychologiem.

- Myślę, że to, co robi trener, można określić jako budowanie mentalności zwycięzców. Żebyśmy nie byli chłopcami do bicia, żebyśmy starali się przepychać łokciami i pokazywali, że jesteśmy mocni - opowiadał niedawno Kot.

I coś w tym jest: w TCS wykorzystywaliśmy wszystkie szanse, nawet wtedy, gdy los rzucał nam kłody pod nogi (bolesny upadek Stocha w Innsbrucku). W decydujących momentach to nie my się gubiliśmy, to nie nas zjadały nerwy i gnębiły kłopoty ze sprzętem. Lecz nie tylko w tym sensie TCS może stać się momentem zwrotnym dla 29-letniego Żyły i 25-letniego Kota - dla nich pękła pewna bariera psychologiczna. W przypadku Stocha jest inaczej, bo on na szczycie był już wcześniej. U Żyły jego wynik wywołał wręcz efekt szoku - wzruszenie zastąpiło prezentowaną na co dzień wesołkowatość.

Dziś w światku skoków to Polacy są kadrą, na którą inni patrzą z podziwem i zaciekawianiem łamanym przez przerażenie. Bo czy uda się ich dogonić?

Na razie jednak przed nami całkiem nowy boom na skoki w kraju. Pierwszy raz zdarza się bowiem, by czekające nas teraz konkursy PŚ w Wiśle i Zakopanem mogły stać się czymś w rodzaju mistrzostw Polski.

Sportowy24.pl w Małopolsce

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Materiał oryginalny: Brawa dla Horngachera. Polacy przeskoczyli samych siebie - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3