Brawa dla Wardzały i Bendzery

BD
W meczu ostatniej kolejki sezonu zasadniczego I ligi żużla, zespół Unii Tarnów po dobrym spotkaniu przegrał w Opolu z TŻ 38 - 52. Obie drużyny wystąpiły w krajowych składach. "Jaskółki" były jednak mocno osłabione. Zabrakło nie tylko kontuzjowanego wcześniej Janusza Kołodzieja ale i Marcina Rempały, który w piątek na treningu uczestniczył w kraksie z Robertem Kużdżałem.

Po meczu Unii w Opolu

   Ten pierwszy trafił do szpitala, gdzie stwierdzono pęknięcie kości śródręcza. Drugi mocno potłuczony, m.in. z podbitym okiem pojechał na mecz do Opola, a na parkingu przed spotkaniem siedząc na nie należał do optymistów: - Jestem cały poobijany. Uderzyłem głową o tor i dopiero w sobotę przestała mnie boleć. "Skasowałem" motocykl z silnikiem po remoncie, zobaczymy jak będzie się spisywał mój drugi sprzęt.
   Robert Wardzała, mocno wygwizdany przed meczem z GKM Grudziądz, wykazywał sporą ochotę do walki: - Pracowałem przez ostatni tydzień nad silnikami. Jestem z nich coraz bardziej zadowolony. Wreszcie nie "szarpią" mną po torze. Z mechanikiem Ryszardem Brożkiem inaczej ustawiliśmy głowicę. W piątek na treningu nie było źle.
   Tym razem Wardzała pojechał rzeczywiście znakomicie, będąc najlepszym zawodnikiem w drużynie. Przede wszystkim wygrywał starty, dobrze rozgrywał pierwszy łuk, a następnie odjeżdżał od rywalów, którzy mogli oglądać tylko jego numer startowy. Na dystansie bardzo pewnie prowadził motocykl i wygrywał ze sporą przewagą. Z sześciu startów zwyciężył aż cztery razy, co nie zdarzyło mu się w tym sezonie. Był gorszy tylko od Sławomira Drabika. Na swoim wysokim poziomie jechał Grzegorz Rempała, który stoczył najładniejszy pojedynek meczu, pokonując w 12 biegu na dystansie Wojciecha Załuskiego. Ponieważ pierwszy na mecie był Robert Wardzała, tarnowianie wygrali 5-1 i przed wyścigami nominowanymi przegrywali 33-39. Gospodarze dysponowali jednak bardziej wyrównanym składem i odnieśli końcowe zwycięstwo. Podczas meczu spiker na bieżąco podawał wynik meczy z Rzeszowa, gdzie Stal jeździła z RKM Rybnik. W przypadku porażki tych pierwszych, zespół TŻ znalazłby się w czołowej "czwórce". Po zakończeniu meczu niewielu było widzów, którzy opuścili stadion. Wszyscy przez dobre 390 minut czekali na końcowy rezultat spotkania w Rzeszowie. Dopiero, kiedy okazało się, że wygrali gospodarze, widzowie mocno zmartwieni opuszczali stadion w Opolu.
   Wracając do samego meczu. W Unii na wyróżnienie zasłużył jeszcze Dawid Bendzera, który, podobnie jak Wardzała, zaliczył najlepszy mecz sezonu. Przede wszystkim Dawid prezentował się na torze bardzo "zadziornie", walczył na dystansie, poprawnie wychodził spod taśmy. Był wreszcie tym zawodnikiem, jakiego oglądaliśmy w ubiegłym roku. Niedzielny mecz był debiutem w I lidze Sławomira Barana. Junior Unii, któremu w parkingu pomagał tato - pan Józef, zaprezentował się bardzo przyzwoicie. Zdobył swój pierwszy punkt w karierze, po ładnej walce z Adamem Czechowiczem. Jadąc nawet na czwartych miejscach, nie tracił do rywali zbyt dużego dystansu.
   Na koniec jeszcze o organizacji meczu. Mecz obsługiwało aż dwóch spikerów, którzy bardzo dobrze uzupełniali się. Jeden z nich przed prezentacją powitał siedzącego na trybunach prezesa Żużlowej Sportowej Spółki Akcyjnej Unia, Szczepana Bukowskiego. Były oczywiście brawa od publiczności, tylko że pana Bukowskiego w ogóle w niedzielę w Opolu nie było.
(BD)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie