Budowanie katedry

Redakcja
Z MARYLĄ MOSZYŃSKĄ, trenerem i konsultantem z firmy New Learning Concept rozmawia Dorota Mularz

- Jak osiągnąć sukces zawodowy?

Bardzo ważne jest to, w jaki sposób myślimy o sobie i innych, bo to bezpośrednio kształtuje nasze relacje z innymi, a do nich zależą nasze sukcesy zawodowe. Każdy z nas, ludzi zarabiających na swoje utrzymanie, tak naprawdę jest sprzedawcą. Niektórym z nas wydaje się, że jeżeli nie mamy bezpośredniego kontaktu z klientem firmy, w której pracujemy - nie sprzedajemy. To złudzenie. Dla każdego zatrudnionego w firmie pracownika, pierwszym i najważniejszym klientem jest jego szef. To jego zadowolenie ze świadczonej mu usługi jest przepustką do dalszej kariery. Nazywam ten model Personalnym Produktem. Mój Personalny Produkt sprzedaję w codziennym świadczeniu usług firmie, która mnie zatrudnia. Podpisanie umowy o pracę jest, tak naprawdę, zobowiązaniem do zaspokajania oczekiwań klienta, czyli zatrudniającej mnie firmy. A na wolnym rynku to klient jest królem, nie producent.

- To zupełnie nowy sposób patrzenia na rzeczywistość...

I w dodatku niełatwy. Bo co zrobić, gdy nie dość, że nie lubię, to jeszcze nie szanuję mojego szefa? Gdy uważam go za dopust boży i myślę tylko o tym, żebym nie musiała go codziennie oglądać? Przecież on chce ode mnie coraz więcej, a wcale nie jest gotów podnosić mi pensji! Kiedy zaczniemy myśleć o przełożonym jak o wymagającym kliencie, sytuacja zmieni się radykalnie. Starsi z nas pamiętają czasy, gdy nad pustymi półkami wisiały tabliczki które brzmiały wtedy jak kpina: "klient nasz pan". Wtedy była to teoria - dzisiaj stała się praktyką każdego dnia i biada tym z nas, którzy nie dostrzegli zmiany. Teoretycznie ważny klient stał się panem naszego zawodowego życia i wie o tym każdy, kto kiedykolwiek stracił pracę, a potem długo jej szukał. Firmy istnieją dzięki swoim klientom, mówi się, że to oni, klienci, płacą nasze rachunki. Mój szef jest moim klientem i jeżeli zacznę uczyć się go obsługiwać, tzn. słuchać, rozpoznawać jego rzeczywiste potrzeby i starać się je zaspokajać, moja stabilność na rynku pracy wzrośnie.

- W jaki sposób realizować to w praktyce?

Wyzwanie polega na tym, aby sformułować swój Personalny Produkt - jednak nie zespół czynności, jakie umiem wykonywać, a ich skutek. Widać to w reklamach: opisują one skutki zakupu danego produktu, a nie sam produkt. Szczęśliwa rodzina na masce samochodu marki X sugeruje, że gdy kupisz to właśnie auto, zapewnisz szczęście sobie i swoim najbliższym. Czy widziałaś kiedyś reklamę samochodu, która koncentrowałaby się na jego konstrukcji? Jaki stąd wniosek dla ludzi aktywnych zawodowo, pracujących lub poszukujących pracy? Wiedz, co oferujesz, jakie będą skutki zakupu twojego Personalnego Produktu. Uczysz angielskiego? Powiedz swoim przyszłym klientom, w jaki sposób wzbogaci ich skorzystanie z twojej oferty. Jesteś kierowcą? Czym różnisz się od innych, którzy prowadzą samochody? Jaka jest twoja specjalizacja? Pomyśl o umiejętnościach, które chcesz zaoferować swoim klientom. Dlaczego właśnie ciebie mieliby zatrudnić? Pokaż, w czym jesteś wyjątkowo dobry.
- Czyli należy zareklamować siebie?

Niestety, nie mamy wyrobionego nawyku mówienia dobrze o sobie; ufamy, że powiedzenie "Stój w kącie, a znajdą cię" sprawdzi się i w naszym przypadku. Boimy się być posądzeni o próżność i butę, ale tak naprawdę boimy się jak ognia sytuacji, w których mielibyśmy opowiedzieć światu o korzyściach, jakie płyną z naszego działania. Dlaczego? Bo nie znamy ich! Nie jesteśmy przygotowywani na żadnym poziomie edukacji do definiowania i prezentowania naszych personalnych produktów. Klientami są nasi potencjalni i realni pracodawcy. Ruch jest po naszej stronie. Jak każdy, kto kiedykolwiek coś sprzedawał, musimy jasno i wyraźnie wiedzieć, co sprzedajemy i jakie będą skutki skonsumowania naszego produktu. To jest początek drogi do stabilizacji zawodowej.

- A co z osobami, które długo i bezskutecznie szukają pracy, których wiara we własne możliwości już dawno opadła?

Największa trudność, z jaką borykają się osoby pozostające długo bez pracy, to poczucie braku sprawczości. Jeśli straciłam pracę, czuję się bezużytecznym członkiem społeczeństwa. Często wydaje się, że praca jest nam bezwzględnie potrzebna, aby zapłacić rachunki. Tak jest, jednak cała szansa na wyjście z zaklętego kręgu bezrobocia kryje się w prawdzie o nas, ludziach, jako istotach, które podobnie jak powietrza potrzebują samorealizacji. Zarabiając pieniądze na utrzymanie rodziny realizuję się jako jej członek i błędnie sądzę, że z pracy przynoszę tylko wypłatę. Tak nie jest. Przynoszę stamtąd zadowolenie z siebie, poczucie, że jestem sprawcza. Często opowiadam starą historię o wędrowcu, który przyszedł do pewnego miasta i zobaczył trzech mężczyzn tłukących kamienie na środku rynku. Podszedł do pierwszego z nich. - Co robisz? - Zarabiam pieniądze na utrzymanie mojej rodziny, mam dziewięcioro dzieci. - A ty? - zwrócił się do drugiego. - Ciosam kamienie zgodnie z tym, czego się nauczyłem od mojego mistrza, staram się jak najlepiej wykonywać jego polecenia. - A co ty robisz? - zapytał trzeciego. - Buduję katedrę. W każdym z nas drzemie tych trzech kamieniarzy, każdy z nas potrzebuje pracy, kariery i powołania. Uświadamiamy sobie to w różnych momentach życia: niektórzy późno przekonują się, że zarabianie, aby płacić coraz większe rachunki za coraz większe domy nie wystarcza. Inni, realizując za wszelką cenę karierę, płacą cenę wypalenia. Jeszcze inni odkrywają, że ich powołaniem jest... budowanie katedry. I zaczynają to robić bez względu na to, czy majster ma im czym zapłacić. Poczucie służenia większej sprawie dodaje każdemu z nas skrzydeł i, paradoksalnie, najbliżej, aby pofrunąć jest tym, którzy długotrwale pozostają bez pracy. Jest wtedy czas na zadanie sobie pytania, co chcę po sobie zostawić? Ćwiczenie, jakie proponuję moim klientom, pozornie makabryczne, otwiera drzwi do tego właśnie obszaru. Co chcesz, aby zostało napisane na twoim nagrobku? Teraz masz czas, aby na to pytanie znaleźć odpowiedź. I zacząć to robić. Dla własnej satysfakcji i pożytku świata, który współtworzysz. Znajdź swoją pasję, a już nigdy nie będziesz musiał pracować.
- Wydaje się, że bardzo wiele się zmienia obecnie na rynku pracy - czy te zmiany mają jakiś określony kierunek?

Przede wszystkim zmienia się stosunek pracodawców do pracowników. Ich oczekiwania, mówiąc najogólniej, ewoluują w kierunku coraz większej samodzielności i odpowiedzialności pracowników, którzy powinni wykazywać się duchem przedsiębiorczości, lojalnością wobec szefa i celów firmy, wciąż większą dyspozycyjnością i intuicją w kontaktach w rynkiem graniczącą niekiedy z jasnowidztwem. Wymagania idą w górę gwałtownie i to się nie zmieni. Trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, iż nie wynikają one z "widzimisię" szefa, ale ze skali wyzwań. Jedyną drogą jest dojrzewanie do partnerstwa, które w warunkach hiperkonkurencyjnego rynku jest sprawą zasadniczą. Aby stało się rzeczywistością każdego dnia, musi być praktykowane wewnątrz firmy, między pracownikami i między nimi a szefem. Jednak partnerstwo wymaga zaufania. Jak to zrobić, aby pojawiło się tam, gdzie pracuję? Odczuwalne, realne, w praktyce dnia, a nie na ścianie w postaci hasła? Trzeba zacząć od siebie - od zadania sobie samemu pytania: czy mam do sobie zaufanie? W jakich obszarach? A w jakich nie mam? I zacząć powiększać obszar zaufania do siebie samego. Jak? Definiując swój Personalny Produkt, najlepiej jak potrafię, realizując to, czego się podjąłem, wzmacniać poczucie własnej sprawczości i wartości w organizmie firmy. To wystarczy na początek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie