Byle do wiosny

Redakcja
Od wielu lat spotkania dwóch rywali "zza miedzy", czyli Unii z Górnikiem, miały wyrównany i dramatyczny przebieg. Po raz ostatni oba zespoły spotkały się na szczeblu czwartej ligi w sezonie 97/98. Bilans spotkań "górników" z "chemikami" był wówczas równy. Każda z drużyn wygrała mecz na własnym stadionie. Czy w tym roku będzie podobnie?

Po derbach powiatu oświęcimskiego

 Pierwsze derby powiatu oświęcimskiego na szczeblu czwartej ligi zakończyły się zwycięstwem piłkarzy Unii Oświęcim, którzy po dramatycznym pojednyku pokonali Górnika Brzeszcze 1-0. Do wiosny oświęcimianie mogą chodzić z podniesionymi głowami, piłkarze z Brzeszcz pewnie myślą już o rewanżu.
 Przed dwoma laty pierwszy mecz był rozgrywany na stadionie Górnika. W tym pojedynku górą byli brzeszczanie, którzy pokonali oświęcimian 3-2. Po meczu w Brzeszczach piłkarze Unii zgłaszali sporo uwag do pracy arbitra, który ich zdaniem wypaczył wtedy końcowy wynik spotkania.
 Tym razem podobne uwagi pod adresem arbitra kierował szkoleniowiec Górnika Bronisław Loska, który twierdził, że po dośrodkowaniu Łukasza Bartusia, kiedy piłka trafiła w ręce Piotra Macieszy, sędzia powinien przyznać jego drużynie karnego. - W takiej sytuacji arbiter powinien zachować się jednoznacznie. Myślę, że ta bramka pozwoliłaby moim zawodnikom odblokować się psychicznie. Inna sprawa, że później, w podobnej sytuacji po zagraniu ręką Bartusia sędzia winien przyznać karnego gospodarzom, jednak do tego czasu (obie sytuacje dzieliło 15 minut - _przy.red.), powinniśmy sprawę zwycięstwa rozstrzygnąć na swoją korzyć. Sytuacji do zdobycia gola nam nie brakowało - twierdzi szkoleniowiec.
 Przed dwoma laty na pożegnanie z IV ligą oświęcimianie pokonali Górnika 2-1. Mimo tego zwycięstwa oświęcimianie spadli, a brzeszczanie, którzy występowali wtedy w roli beniaminka, od tamtego czasu nie opuścili szeregów czwartoligowców. Tym razem role się odwróciły. Faworytem tego meczu byli górnicy, którzy mieli przeegzaminować beniaminka z Oświęcimia. - _Muszę powiedzieć, że w defensywie gramy naprawdę poukładaną piłkę. Dobrze spisuje się także linia pomocy, natomiast to, co prezentują napastnicy można określić tylko jednym słowem - katastrofa. Stwarzamy mało sytuacji podbramkowych i oddajemy niewiele strzałów na bramkę przeciwnika. Jeśli nasi napastnicy dochodzą już do pozycji strzeleckich, to zachowują się jak nowicjusze
- uważa szkoleniowiec Unii Józef Gembala.

(ZAB)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie