Całe życie czekała na męża, który zginął w Katyniu

Całe życie czekała na męża, który zginął w Katyniu

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Rodzina Godłowskich przy stole nad pamiątkami po zamordowanym w Katyniu ojcu, dziadku i pradziadku. Siedzą od lewej Jan, Marta i Włodzimierz. Stoją od

Rodzina Godłowskich przy stole nad pamiątkami po zamordowanym w Katyniu ojcu, dziadku i pradziadku. Siedzą od lewej Jan, Marta i Włodzimierz. Stoją od lewej Stanisław, Barbara i Gniewko. Fot. Anna Kaczmarz

U nas zawsze wszyscy szli na wojnę - mówi Jan Godłowski, historyk sztuki. Jego dziadek, prof. Włodzimierz Godłowski, wybitny badacz mózgu, brał udział w trzech wojnach, został zamordowany w Katyniu. Na wojnie zginęli także jego bracia.
Rodzina Godłowskich przy stole nad pamiątkami po zamordowanym w Katyniu ojcu, dziadku i pradziadku. Siedzą od lewej Jan, Marta i Włodzimierz. Stoją od

Rodzina Godłowskich przy stole nad pamiątkami po zamordowanym w Katyniu ojcu, dziadku i pradziadku. Siedzą od lewej Jan, Marta i Włodzimierz. Stoją od lewej Stanisław, Barbara i Gniewko. Fot. Anna Kaczmarz

Rodzina Godłowskich przy stole nad pamiątkami po zamordowanym w Katyniu ojcu, dziadku i pradziadku. Siedzą od lewej Jan, Marta i Włodzimierz. Stoją od lewej Stanisław, Barbara i Gniewko. Fot. Anna Kaczmarz

Syn Włodzimierza, Kazimierz, to profesor archeologii i współzałożyciel Instytutu Katyńskiego.
W latach 70. ubiegłego wieku nielegalnie przedarł się do Katynia, aby pomodlić się na grobie ojca. Jego synowie Jan i Włodzimierz, który imię odziedziczył po dziadku, działali w KPN i Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. A najmłodszy w rodzinie Gniewko (syn Jana) na tegoroczną maturę przygotował prezentację o Katyniu w literaturze i sztuce.

W dniu, kiedy spotykamy się w ich domu na osiedlu Oficerskim w Krakowie, Katyń pochłonął kolejne ofiary.

Jest sobota, 10 kwietnia, godz. 10. Kilkanaście minut wcześniej cały świat obiega informacja, że prawie stu najważniejszych ludzi w państwie, z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego żoną, zginęło w katastrofie pod Smoleńskiem lecąc na obchody rocznicy katyńskiej.

Godłowscy są wstrząśnięci. O wszystkim już wiedzą z telewizji. Z trudem udaje nam się przenieść do czasów sprzed II wojny światowej.

Jan Godłowski rozkłada na stole dokumenty i zdjęcia. Na większości z nich prof. Włodzimierz Godłowski pozuje w mundurze, albo lekarskim kitlu. Pasja naukowa jest dla niego równie ważna jak obowiązek służenia ojczyźnie.

Zgłosił się na ochotnika na trzy wojny, polsko-ukraińską z 1919 roku, bolszewicką z 1920 roku i w 1939 roku. - W 1939 roku niektórzy odradzali mu, mówili, że jest bardziej potrzebny jako naukowiec. Nie wyobrażał sobie jednak, że może postąpić inaczej - wspomina jego wnuk Włodzimierz Godłowski.

Prof. Włodzimierz Godłowski był neurologiem i psychiatrą. Pracował m.in. w szpitalu dla umysłowo chorych w Rybniku. Pod koniec lat 20. poświęcił się badaniom anatomiczno-fizjologicznym mózgu.

Miał opinię człowieka uprzejmego, ale trochę introwertycznego. W 1938 roku po ćwiczeniach w Centrum Wyszkolenia Sanitarnego szef kursu napisał o nim w ankiecie personalnej: "Bardzo inteligentny, sumienny. Obowiązkowy i pracowity. Bardzo spokojny, opanowany i taktowny. W stosunku do przełożonych wybitnie lojalny i posłuszny. Poczucie dyscypliny bardzo duże".

Jeden z jego kolegów wspominał go z czasów wojny polsko-ukraińskiej: "W akcji wykazywał całkowitą obojętność na niebezpieczeństwo, ale nie brawurował". Pamięta, że po oswobodzeniu Lwowa chodzili do teatru, zwiedzali miasto i kawiarnię, cały żołd wydawali na ciastka. Włodzimierz słynął z poczucia humoru. "Kiedy raz niespodzianie zastał nas w terenie niespodziewany ostrzał powiedział: żebym tylko nie dostał w brzuch, bo był po obfitej porcji jajecznicy" - opowiada jego kolega.

W 1938 roku prof. Godłowski dostaje propozycję objęcia Katedry Chorób Nerwowych i Umysłowych na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Powierzono mu kontynuowanie badań nad mózgiem Józefa Piłsudskiego. Warunkiem objęcia katedry było odbycie stypendium w Neustadt w Niemczech u wybitnego badacza mózgu prof. Oskara Vogta. W Instytucie Badania Mózgu, gdzie porównywano budowę tego organu u zwykłych ludzi z mózgiem zbrodniarzy czy geniuszów, Włodzimierz przebywa od sierpnia 1938 r. do kwietnia 1939 r.
1 3 4 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo