reklama

Całowanie Harry'ego Pottera poszło gładko

Redakcja
Fot. Anna Kaczmarz
Fot. Anna Kaczmarz
Wczoraj w krakowskim KIJÓW.CENTRUM odbyła się polska premiera najnowszego filmu "Harry'Potter i Książę Półkrwi" (od piątku w kinach) z udziałem dwójki znanych z ekranu angielskich aktorów - Bonnie Wright i Matthew Lewisa. Było wyjątkowo uroczyście, przed kinem rozłożono czerwony dywan, a aktorów powitał tłum fanów i burza fotograficznych fleszy.

Fot. Anna Kaczmarz

ROZMOWA. BONNIE WRIGHT, czyli Ginny Weasley, o kulisach powstawania sławnej filmowej serii

To prawda, że pierwszy tom sagi o Potterze przeczytałaś przed castingiem do roli?
- Tak. Najpierw książki o Potterze pochłaniał mój brat, to pewnie dzięki niemu siedzę dziś tutaj. Kiedy dostałam się na casting do roli, natychmiast połknęłam pierwszy z tomów. Od razu zakochałam się w Harrym Potterze i jego magicznym świecie.
No właśnie, Twoja bohaterka - Ginny Weasley - zakochuje się w Harrym, co zobaczymy właśnie w "Księciu Półkrwi"...
- Kiedy zaczynaliśmy realizację filmów, nikt nie spodziewał się, że moja bohaterka będzie tak blisko Harry'ego. Gdy się o tym dowiedziałam, poczułam się najpierw trochę dziwnie. To było zaskakujące. W ogóle się tego nie spodziewałam.
Ale całowanie Daniela Radcliffe'a, grającego Pottera, chyba nie było takie straszne?
- Choć znamy się z Danielem od czasu pierwszego filmu z 2001 roku, scena pocałunku była dla nas wyzwaniem. Relacja między naszymi postaciami, choćby z czysto fizycznego punktu widzenia, była dla nas trochę dziwna. Byliśmy lekko zdenerwowani, ale na szczęście wszystko poszło gładko.
Czy realizacja takich filmów ma w sobie coś z magii?
- Na pewno. Jest naprawdę niesamowita. Na planie filmowym, oczywiście, wszystkiego nie widać, bo efekty specjalne dodaje się później, w czasie postprodukcji. My stoimy przed niebieskim ekranem i wyobrażamy sobie, że z tyłu znajdują się na przykład wnętrza Hogwartu. A potem to widzimy na ekranie. Czyż to nie magia?
Od pierwszego filmu serii minęło 8 lat. Zagrałaś we wszystkich częściach sagi. Czy nie czujesz zmęczenia?
- Ciągle znajduję inspirację. Zżyłam się z aktorami i ekipą, chętnie do nich wracam. Nie wyobrażam sobie chwili, gdy powiemy sobie, że to już definitywnie koniec.
No właśnie, przed Wami jeszcze tylko realizacja ostatniego tomu sagi, którą rozbito na dwa filmy. Rozstanie będzie trudne?
- Z pewnością. Myślę, że nie tylko dla mnie. Oczywiście, wszyscy zawsze zdawaliśmy sobie sprawę, że kiedyś historia się skończy. To będzie dziwne uczucie. I smutne. Z wieloma osobami chciałabym nadal utrzymywać kontakt, polubiliśmy się na planie. Na szczęście mam wiele pomysłów na moją przyszłość, które dotychczas musiałam odłożyć z powodu natłoku zajęć związanych z sagą o Potterze.
Zdradź zatem, co zamierzasz.
- We wrześniu rozpoczynam studia aktorskie. Chcę poszerzyć swoją wiedzę na temat kina, także o reżyserię. Zamierzam kontynuować moją karierę. Nie czuję się zmęczona, a wręcz przeciwnie - nie mogę się doczekać kolejnych wyzwań.
Wiem, że świetnie tańczysz i śpiewasz...
- Z powodu zajęć filmowych nie mogłam rozwijać tych umiejętności, więc z przyjemnością do nich wrócę. Może zobaczycie mnie kiedyś w musicalu?
Na planie filmów o Potterze spotkałaś wielu kapitalnych aktorów. Którego z nich zapamiętasz na długo?
- To było wspaniałe, móc pracować z tak wieloma utalentowanymi aktorami. Najbliższa jest mi Julie Walters, która gra moją filmową mamę. Polubiłam też bardzo Michaela Gambona, który okazał się niezwykle zabawnym człowiekiem.
Gdybyś mogła zamienić swoją rolę na inną, kogo byś wybrała?
- Na planie zawsze podziwiałam Maggie Smith, która grała profesor Minervę McGonagall. Sprawiła, że postać miała niezwykły charakter sceniczny, cały czas emanowała siłą. Gdyby była moją nauczycielką, z pewnością bym się jej bała (śmiech). Chętnie bym się zmierzyła z tak wyrazistą postacią.
Grasz młodą czarownicę. Gdybyś mogła teraz wypowiedzieć zaklęcie...
- Wybrałabym możliwość teleportowania się. Dzięki temu nie musiałabym spędzać długich godzin w samolotach, tylko błyskawicznie podróżowałabym po świecie (śmiech)
Rozmawiał:
Rafał Stanowski

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3