Cel osiągnięty

MIGA
W tak oryginalny sposób rytrzanie uczcili jubileusz 75-lecia istnienia miejscowej parafii pw. Świętej Rodziny. Grupa dobiegła do Częstochowy ok. godz. 14 w morderczym upale. Żar lejący się z nieba towarzyszył zresztą uczestnikom od początku trwania pielgrzymki. Wystartowali z Rytra w środę rano. Na szczęście wszystkim dopisała kondycja. Jeden z jej uczestników, znany ryterski maratończyk Marian Ryżak, przebiegł całą trasę. Pozostali biegli i jechali na rowerach. Wyprawa, która wiodła trasą pielgrzymki tarnowskiej, przebiegła zgodnie z planem. Przez trzy dni zawodnicy pokonywali po 80 km, a w ostatni dzień tylko połowę tego dystansu. Na ostatnie trzydzieści kilometrów dołączył do nich ks. Józef Schab, ryterski katecheta. Oprowadził później biegaczy po klasztorze na Jasnej Górze, udzielił komunii świętej, a później cała grupa przeszła przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Rytrzanie prosili Czarną Madonnę o łaski dla siebie, swoich rodzin i parafii. Każdy modlił się również w swojej intencji. Podziękowali też za udany zeszłoroczny sztafetowy maraton z południa na północ Polski, podczas którego pokonali 800-kilometrową trasę z Piwnicznej-Mniszka do Jastrzębiej Góry.

RYTRO/CZĘSTOCHOWA. Pielgrzymka dotarła do celu

W sobotę wczesnym popołudniem dotarła do Częstochowy ryterska pielgrzymka rowerowo-biegowa. Trzynastu jej uczestników pokonało ponad 280 kilometrów. Zajęło im to z przerwami na noclegi ponad trzy dni.

Pielgrzymkę zorganizowali: Uczniowski Klub Sportowy UKS Ryter Rytro oraz miejscowa parafia.
- Nie było łatwo. Miejsc osłoniętych było naprawdę niewiele - powiedział "Dziennikowi" Marian Dobosz, prezes UKS Ryter Rytro. - Bardzo doskwierał nam upał. Na bieżąco uzupełnialiśmy płyny i elektrolity wodą mineralną, sokami, odżywkami. Jedliśmy tak, jak pielgrzymi, a więc błyskawiczne zupki i inne posiłki szybkie do przygotowania. Na szczęście nie zawiódł nas sprzęt, obyło się bez awarii. Mapki pielgrzymkowe, które otrzymaliśmy m. in. od dyrektora pielgrzymki tarnowskiej ks. Zbigniewa Szostaka, bardzo ułatwiły nam podróż. Jesteśmy bardzo zmęczeni. Nie ukrywam, że wzbudzaliśmy zainteresowanie ludzi, którzy czytali napisy na naszych koszulkach. Pytali, skąd jesteśmy.
Marian Dobosz powiedział nam, ze niewykluczone, że w przyszłym roku podobna grupa śmiałków pobiegnie do Kalwarii. (MIGA)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie