Centralna Liga Juniorów: trener Marek Konieczny o historii i...

Centralna Liga Juniorów: trener Marek Konieczny o historii i funkcjonowaniu Akademii Piłkarskiej 21 Kraków [WIDEO]

Zdjęcie autora materiału
Jerzy Filipiuk

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Piłka nożna. Marek Konieczny, jeden z współzałożycieli i trenerów Akademii Piłkarskiej 21 Kraków - uczestnika rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów U-15 - opowiada o jej historii i funkcjonowaniu w bieżącym sezonie.
Trener Marek Konieczny

Trener Marek Konieczny ©Andrzej Banaś

O narodzinach akademii. - Powstała dziewięć lat temu. Pomysł zrodził się dużo wcześniej. Jeszcze pracując w Wiśle Kraków jako trener młodzieży, zaraziłem tym pomysłem kolegów z czasów, gdy byłem kierownikiem pierwszej drużyny Wisły - Tomka Frankowskiego, a później Mirka Szymkowiaka. I postanowiliśmy założyć akademię, w której moglibyśmy szkolić dzieciaki według troszeczkę innych niż wtedy panujących w Polsce wzorców.

O nieoczekiwanym problemie. - Pierwsze kroki skierowaliśmy do Wisły, jako że wszyscy z niej się wywodzimy i chcieliśmy na bazie jej ówczesnej szkółki piłkarskiej stworzyć coś innego. Ale nie wszystkim przy Reymonta ten pomysł się podobał, dlatego założyliśmy własną akademię. Wśród założycieli jest praktycznie cała drużyna Wisły z tamtego okresu, z Radkiem Sobolewskim, Kazimierzem Moskalem, Arturem Sarnatem, Grześkiem Paterem, Krzyśkiem Bukalskim.

O frekwencji na zajęciach. - Dziś w akademii w Krakowie ćwiczy około 200 chłopców, ale mamy też oddziały w Trzebini, Jerzmanowicach i Łące koło Pszczyny na Śląsku. W sumie trenuje ponad 500 chłopców. W Krakowie jest główny oddział akademii, do którego przyjeżdżają wszyscy najlepsi chłopcy. Tu się spotykamy, gramy, trenujemy.

O chłopcach spoza Krakowa. - W drużynie 15-latków mamy chłopaków nie tylko z Krakowa. Także dwóch ze Śląska, którzy przyjeżdżają do nas na treningi praktycznie cztery razy w tygodniu. Jeden jest z Sosnowca, jeden z Tychów. Są też chłopcy, którzy przyjeżdżają spod Mszany Dolnej, Nowego Targu. Przywożą ich rodzice. Mamy także chłopców spod Poznania, Gniezna, którzy przenieśli się do Krakowa. Załatwiliśmy im tu szkołę, mieszkają w internacie i trenują w akademii.

O sztabie szkoleniowym. - Obecnie mamy zatrudnionych ośmiu trenerów, którzy pracują z różnymi grupami. Jest trener od przygotowania fizycznego, trener, który ćwiczy tylko z bramkarzami. Pomaga nam Mirek Szymkowiak, który nie ma de facto papierów trenerskich, ale jest praktycznie codziennie na zajęciach, angażuje się w nie i na pewno ma nie mniejszą wiedzę niż niejeden trener po szkołach i kursach.

O posiadanej bazie. - Myślę, że dysponujemy chyba najlepszym obiektem do treningu w Krakowie. Nie tylko w lecie, bo gdy przychodzi zima, nasze boisko jest przykryte balonem, czyli halą pneumatyczną. Mamy więc stworzone warunki do treningów, jakich nie ma nawet Wisła, Cracovia, ani żaden inny klub w Krakowie i Małopolsce. Myślę, że chłopcy powinni być z tego zadowoleni.

O patronie akademii. - Gdy przyszliśmy do prezesa Wisły Ludwika Miętty z pomysłem na akademię, bardzo mu się on podobał. Chciał, żebyśmy mieli w akademii jakiś akcent wiślacki, bo powiedział, że kiedyś i tak będziemy jednością. Zaproponował nawet, żebyśmy na koszulkach umieścili gwiazdę, ale nie zgodziłem się na to, bo jako wiślak uważam, że w Krakowie klub z gwiazdą jest tylko jeden. W nazwie akademii jest jednak Henryk Reyman. To jest ten wiślacki akcent.

O współpracy z Wisłą. - Myśmy kilka razy wyciągali rękę do Wisły, proponowali współpracę, kilku naszych zawodników oddaliśmy do niej, i tak naprawdę naszym marzeniem zawsze było to, żeby nasi najlepsi chłopcy trafiali do Wisły. Ale na dziś to nie zależy od nas, tylko od ludzi pracujących przy Reymonta. Dzisiaj nie ma takiej woli. Może to się kiedyś zmieni. Mam taką nadzieję.

O najważniejszych celach. - Naszym głównym celem jest wychowanie piłkarza, który kiedyś zagra na boiskach polskiej ekstraklasy, a może i w Europie. Na tym nam najbardziej zależy. Cieszymy się, że przez te kilka lat udało się nam zaistnieć w piłce małopolskiej. Kiedyś prezes Ryszard Niemiec zaprosił nas do Małopolskiego Związku Piłki Nożnej i pytał, jakim cudem zrobiliśmy coś z niczego.

O największym marzeniu. - Nasz wychowanek na meczu ekstraklasy i przed kamerą Canal+. W przerwie reporter się go pyta, gdzie się uczył grać w piłkę, a on mówi, że w Akademii Piłkarskiej 21. Cieszymy się, że już kilkunastu naszych chłopców było powołanych na konsultacje młodzieżowych reprezentacji Polski. Mamy dwóch zawodników, którzy zadebiutowali w reprezentacji Polski, jeden nawet strzelił bramkę. To są nasze małe sukcesy, które nas cieszą. A na większe przyjedzie jeszcze czas.

O osiąganych sukcesach. - Cztery nasze najstarsze drużyny grają w najwyższych ligach małopolskich, i to z sukcesami, bo wygrywają albo kończą sezon przynajmniej w pierwszej trójce, obok Wisły, Cracovii lub Progresu. W Centralnej Lidze Juniorów grali juniorzy, teraz występują w niej trampkarze. Dwóch naszych wychowanków gra w Holandii, w Heerenveen, jeden z chłopców był we Francji, w FC Nantes, a po powrocie do kraju reprezentuje barwy Wisły Kraków. W zimie oddaliśmy czterech chłopców do Górnika Zabrze i Korony Kielce. Szkoda, że nie trafili do Wisły, ale to nie był nasz wybór. My na pewno nie będziemy im zamykać futbolowej drogi. Chcemy, żeby grali, żeby nadal się rozwijali.

O kontaktach zagranicznych. - Uczestniczymy nie tylko w rozgrywkach krajowych, mamy także bardzo dużo kontaktów zagranicznych. 9 i 10 czerwca po raz dziewiąty będziemy gościć czołowe kluby europejskie, które zagrają w turnieju U-11 Murapol Cup o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa. Kontaktów międzynarodowych mamy bardzo dużo. Niedawno z turnieju w Brnie wrócili chłopcy z rocznika 2004. Mieli tam możliwość spotkania się z Bayernem Monachium, Tottenhamem, najlepszymi drużynami czeskimi, węgierskimi. Takie wyjazdy stwarzają młodym piłkarzom także możliwość poznawania innych krajów, innej kultury, innego języka.

O wsparciu finansowym. - U nas są składki jak w każdym klubie. Dziś, niestety, bez pomocy wsparcia rodziców sport młodzieżowy w Polsce nie istniałby. Obojętnie, czy to jest piłka nożna, hokej, badminton czy jakakolwiek inna dyscyplina. My i tak robimy dużo wyjątków. Jeśli mamy chłopców z rodzin wielodzietnych, których nie stać na składki, to zwalniamy je z opłat. Dla nas głównym wyznacznikiem jest to, czy chłopiec chce u nas trenować, chce się uczyć i grać piłkę.

O zapisach do akademii. - Szkolimy chłopców w wieku od 5-6 lat aż do 16-17 lat. Jeśli chodzi o maluchów, to tak naprawdę można przyjść do nas w każdej chwili. Nikt nikogo nie wyrzuci, nikt nikomu nie będzie robił jakiś egzaminów, testów. Najważniejsza jest chęć trenowania, grania w piłkę, uczęszczania na zajęcia. Jeśli chodzi o starszych chłopców, bo tacy również się zgłaszają, to muszą już reprezentować pewien poziom, żeby do nas trafić. Serdecznie zapraszamy, zwłaszcza tych najmłodszych, już od wieku przedszkolnego, do nas na ulicę Dekerta 21 na obiekty Podgórza Kraków.

O zostaniu trenerem. - Mam nadzieję, że Marek Konieczny będzie się kiedyś kibicom kojarzył jako trener a nie tylko kierownik drużyny. Rzeczywiście, przez wiele lat byłem kierownikiem pierwszej drużyny Wisły, ale z zawodu, wykształcenia jestem trenerem. Zaczynałem pracę jeszcze w czasie studiów w Szkółce Piłkarskiej Wisły Kraków dzięki trenerowi Stanisławowi Chemiczowi. Później przejąłem własne roczniki.

O własnych wychowankach. - Mogę się pochwalić, że jednym z moich wychowanków - albo jednym, który się do tego przyznaje - jest Alan Uryga. Do dziś biega po boiskach ekstraklasy, wprawdzie nie w Wiśle Kraków, tylko w Wiśle Płock, ale mnie to cieszy. Jest też paru chłopców, którzy kiedyś u mnie trenowali, a dziś grają na boiskach pierwszo- i drugoligowych. To też cieszy. Z Wisłą byłem związany całe życie, wiślakiem jestem i pewnie to się już nigdy nie zmieni.

O pamiętnej rozmowie. - Gdy byłem kierownikiem drużyny Wisły, moim szefem był trener Orest Lenczyk. Odbyłem z nim długą rozmowę wprowadzającą o tym, czego by ode mnie wymagał jako kierownika, jak widziałby moją rolę. Od prezesa Bogdana Basałaja dowiedział się, że pracuję z młodzieżą w szkółce wiślackiej. Zapytał mnie, czy jestem trenerem. Powiedziałem, że tak. A on na to, że będę musiał zawiesić działalność trenerską, bo nie będę w stanie podołać obowiązków trenera i kierownika drużyny, ale żebym zapamiętał, że trenerem się jest, a kierownikiem się bywa. Jestem więc trenerem, zawsze nim byłem. To jest pracą, którą lubię. Pracuję z młodzieżą, ale kto wie, może kiedyś popracuję z dorosłymi.



CENTRALNA LIGA JUNIORÓW w SPORTOWY24.PL

Wszystko o Centralnej Lidze Juniorów - newsy, ciekawostki, wyniki i tabele!






Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Szkolenie

Rs (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Jak szkolicie w akademii pod Ekstraklasę to tak jakby w ogóle nie szkolić. Wystarczy obejrzeć 1 miecz tejże klasy a później przełączyć na dowolny mecz ligi zachodniej nawet drugiej. To jest...rozwiń całość

Jak szkolicie w akademii pod Ekstraklasę to tak jakby w ogóle nie szkolić. Wystarczy obejrzeć 1 miecz tejże klasy a później przełączyć na dowolny mecz ligi zachodniej nawet drugiej. To jest przepaść. Szkolenie pod polską ligę strata czasu dla utalentowanych młodych zawodników. zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo