Chcą pomóc rodakom

Katarzyna Hołuj
Krzywaczka. Stojący we wsi budynek miał być użyczony Polakom z Donbasu, ale gminy nie stać na jego remont. Chcą więc go im dać

Tak zdecydowali mieszkańcy na ostatnim zebraniu wiejskim. Prawie rok temu ludzie z Krzywaczki opowiedzieli się jednoznacznie za użyczeniem danej siedziby przedszkola Polakom, którzy uciekli z Don-basu. Okazało się jednak, że nie może to dojść do skutku, bo gmina nie tylko nie ma pieniędzy (szacunkowo ok. kilkaset tysięcy) na remont opuszczonego budynku, ale też nie chce brać odpowiedzialności za umieszczenie w nim ludzi.

Tamta decyzja sprzed roku wywołała łzy wzruszenia u obecnych wtedy na zebraniu wiejskim kilku rodzin, które uciekły z Donbasu i nadal szukają miejsca, w którym rozpoczną nowe życie. Tym bardziej mieszkańcy nie kryli zdziwienia, a nawet irytacji, że samorządowcom prawie rok zajęło stwierdzenie, że użyczenie lub dzierżawa nie będą możliwe.

Większość za oddaniem

- Rok trzymamy ich w niepewności - mówił Janusz Starzec, sołtys Krzywaczki a zarazem radny miejski, od początku popierający pomysł, aby rodziny z Ukrainy sprowadziły się do wsi. - Przecież sami nieraz słyszeliśmy od naszych rodziców o Polakach, którzy zostali wysiedleni i którym zakazywano używać języka polskiego, i którzy byli rusyfikowani. Teraz mamy szansę pomóc paru Polakom ze wschodu i myślę, że powinniśmy to uczynić - mówił na ostatnim zebraniu wiejskim.

Właśnie na nim radni poddali mieszkańcom Krzywaczki dwie propozycje. Jedna to sprzedaż budynku z zapewnieniem, że uzyskany dochód zostanie przeznaczony na potrzeby tej miejscowości. Druga zaś to przekazanie go fundacji wspomagającej Polaków ze wschodniej Ukrainy za symboliczną złotówkę, po to aby ta urządziła tu dla nich mieszkania.Za sprzedażą nie opowiedział się żaden z 43 obecnych za zebraniu mieszkańców. Natomiast za oddaniem było 38 osób. Dwie się wstrzymały, trzy zaś nie głosowały.

Na najbliższej sesji Rady Miejskiej radni mają się zająć projektem uchwały, która przypieczętuje wolę mieszkańców. Burmistrz gminy Sułkowice Piotr Pułka zapowiada, że gmina będzie chciała zabezpieczyć w umowie lub akcie notarialnym cel, na jaki ma być wykorzystany budynek, a więc mieszkania dla Polaków ze Wschodu. Na podobnej zasadzie, jak dodaje, wojewoda zabezpieczył darowiznę dla gminy, warunkując, że w budynku mają być mieszkania socjalne. O tym, jak miałoby to wyglądać z obiektem w Krzywaczce burmistrz ma dziś rozmawiać z prawnikiem.

Wiktoria Charczenko, koor-dynatorka projektu „Ratujmy Polaków z Donbasu” cieszy się z takiej decyzji mieszkańców. - Założę fundację, która zajmie się pomocą tym rodzinom - zapowiada. - Skoro ratunek zależy od nas, to trzeba działać.Jednocześnie chce zbierać środki na przeprowadzenie remontu, ale żeby nie czekać aż jej fundacja powstanie, pośredniczyć w ich zbieraniu ma fundacja „Godnie Żyć”, z którą współpracuje.

Bolesne wspomnienia

- Co dzień śmierć. Co dzień rujnowanie kolejnych budynków. Nie spałam w nocy, słychać było wybuchy - wspominała rok temu Antonina Smereczyńska na naszych łamach, to co działo się w Doniecku. Do Polski przyjechała z mężem, który był zastępcą głównego architekta Doniecka i z synem. Przodkowie jej i jej męża pochodzili z Polski. Smereczyńscy to jedna z pięciu rodzin, chcących zamieszkać w Krzywaczce. Przyjechały do Polski same lub z rządowym transportem. Są to ludzie bardzo dobrze wykształceni, mówiący po polsku. Nie boją się pracy i nie oczekują pomocy socjalnej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie