Chciałbym dokończyć to, co zacząłem

Chciałbym dokończyć to, co zacząłem

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Fot. Magdalena Uchto

Fot. Magdalena Uchto

ROZMOWA KONTROLOWANA. STANISŁAW PLUTA, wójt gminy Kozłów, mówi o tym, z czyjego doświadczenia korzysta w rządzeniu i o Pomniku Prywatyzacji, który próbuje sprzedać syndyk
Fot. Magdalena Uchto

Fot. Magdalena Uchto

Fot. Magdalena Uchto

Myśli Pan o kolejnej kadencji na stanowisku wójta?

- Tak, bo czuję pewien niedosyt. Są inwestycje, które rozpoczęliśmy, a które jeszcze nie są zakończone. Na niektóre pozyskaliśmy fundusze unijne. Kolejna kadencja byłaby sporym wyzwaniem, ale chciałbym je podjąć, by cieszyć się - wraz z mieszkańcami - z realizacji wielu zadań. Tym bardziej, że mam oparcie w większości radnych. Dobrze układa się również współpraca z pracownikami urzędu oraz sołtysami.

- W obecnej kadencji zrobili Państwo istotny krok w kierunku unormowania sytuacji prawnej PZZ w Kozłowie, co przez wiele lat wydawało się niemożliwe.

- To prawda. Działania związane z PZZ-ami rozpoczynaliśmy w okolicznościach bezsilności i niemocy. Ale zarówno ja, jak i mój zastępca, należymy do osób konsekwentnych w działaniu. Dlatego udało nam się doprowadzić sprawę do etapu, w którym sąd ogłosił w końcu upadłość i został ustanowiony syndyk.

- Ale to jeszcze nie koniec. Dawne elewatory nadal straszą. Jakie są szanse na to, że nieruchomość nie będzie się kojarzyć tylko ze smutnym "Pomnikiem Prywatyzacji III RP". Bo - przypomnijmy - taką nazwę tego terenu uchwaliła Rada Gminy.

- Syndyk próbuje sprzedać tę nieruchomość. Ponieważ jednak na razie się to nie udało, sąd zezwala na obniżanie ceny. Obecnie wynosi ona ponad 1,3 miliona złotych. Moim zdaniem nadal, jak na warunki naszej gminy, jest ona zbyt wysoka. Dlatego teraz wszystko jest w rękach syndyka i sądu. Mam nadzieję, że uda się w końcu znaleźć inwestora i pojawi się tu zakład, który zapewni wiele miejsc pracy. No i oczywiście podatki dla gminy. Natomiast mnie bardziej interesuje aspekt społeczny. Jeśli obiekt zostałby sprzedany za symboliczną "złotówkę", a ktoś zainwestowałby tu miliony i nieruchomość zaczęłaby tętnić życiem, byłbym zadowolony.

- Naprawdę wierzy Pan w taki finał tej sprawy?

- Gdybym nie miał nadziei, nie podejmowałbym żadnych starań.

- A pojawiają się w ogóle jakiekolwiek osoby zainteresowane tą nieruchomością?

- Było kilka osób, między innymi przedsiębiorca z Ukrainy, który myślał o składowaniu tu zboża. Pojawiają się też przedstawiciele firm logistycznych. Jednak myślę, że wszystkich odstrasza cena, ale także opłakany wygląd elewatorów zagrażających bezpieczeństwu. Może więc uda się przekonać sąd do obniżenia ceny.

- Ta kadencja odbyła się pod znakiem starań o unijne fundusze. Trudno było o nie walczyć?

- Oczywiście, że tak. Tym bardziej, że po złożeniu wniosków nigdy nie było pewności, że otrzymamy pieniądze.

- Z którego dofinansowania się Pan najbardziej cieszy?

- Z wszystkich jestem zadowolony. Otrzymaliśmy fundusze na kontynuowanie budowy szkoły, co było dla nas bardzo ważną sprawą, ale też na wykonanie wodociągu w kilku miejscowościach gminy.

- Był już nawet taki moment, że nie wykluczali Państwo sprzedaży lub dzierżawy terenu z rozpoczętą budową szkoły.
1 3 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo