Choć to już nie w modzie, parasol noś i przy pogodzie

Krzysztof KawaZaktualizowano 
Jak ja marzę o napisaniu czegoś żartobliwego o Cracovii… No, ale nie da się. „Biała Gwiazda”, musicie to przyznać, przesłania wszystko.

Ofiarnie wypełniła nam cały sezon ogórkowy w polskim futbolu pomiędzy ostatnią grudniową kolejką ekstraklasy, a początkiem przygotowań do nowego sezonu (spychając na boczny tor tradycyjny trening noworoczny „Pasów”), a teraz, gdy mogłaby już odpuścić, bo świat po Sylwestrze wrócił do normalnego rytmu, wciąż doprasza się naszej uwagi.

I to zgodnie z najlepszymi filmowymi wzorcami, gdy początek przykuwa do fotela prawdziwym tąpnięciem (Vanna Ly i Mats Hartling przejmują 112-letni klub za złotówkę plus VAT), a potem akcja rozwija się w kierunku kulminacji, gdy na scenę nieuchronnie wkracza główny bohater (w osobie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry). Nic więc dziwnego, że w Krakowie zaczęto przepowiadać Marzenie Sarapacie, iż ta pani już nigdy żadnego klubu do upadku nie doprowadzi…

Nie dziwcie się Vannie Ly, że dostał zawału po tym, jak oddychając krakowskim smogiem, zobaczył, co w Wiśle i u Jacka Majchrowskiego piszczy.

Prezydent Krakowa wygłupił się koncertowo, zapewniając, że ten skośnooki i ten drugi pan z zagranicy, którzy go odwiedzili, nie z tych, co to pieniądze mają mieć (a takich, zdaje się, gości w magistracie najczęściej), lecz tacy, co je mają. Mógł uniknąć tej żałosnej wpadki, gdyby zadał sobie trud sprawdzenia kontrahentów przed wpuszczeniem ich do gabinetu, ale zachował się w stylu Sarapaty i Daniela Gołdy, których zadowoliło wykonanie jednego telefonu do znajomka z Kambodży.

Trzej królowie po wyjściu od Majchrowskiego (z Ly i Hartlingiem był jeszcze Adam Pietrowski - dyrektor/prezes/ doradca/tuba propagandowa w jednej osobie) poszli prosto na Reymonta po wiślackie akcje, mimo że już wtedy dobrze wiedzieli, iż z budowaniem na terenach pod Wawelem będzie krucho. Na co więc liczyli? Bez reanimowania Ly i uruchomienia jego aparatu mowy nigdy się nie dowiemy. On musiał mieć swój plan, który runął w gruzach zanim powstały fundamenty.

Tak czy inaczej jeden wniosek dla wszystkich zainteresowanych z pewnością jest wart zapamiętania: choć dzisiaj nie jest już to w modzie, parasol noś i przy pogodzie.

NASZE NAJLEPSZE MATERIAŁY - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Wideo

polecane: Flesz: Koniec gorszego jedzenia - żywność w Polsce, jak na zachodzie.

Materiał oryginalny: Choć to już nie w modzie, parasol noś i przy pogodzie - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3