Chopiniana z lekka po japońsku

Redakcja
Właśnie czcimy dwusetną rocznicę urodzin Chopina. Podniosłe uroczystości zaplanowane są na niedziele w Krakowie - na Wawelu, w Collegium Maius. Z datą urodzin wszakże mamy pewien kłopot. Otóż metryka opiewa na dzień 22 lutego, sam zaś Urodzony utrzymywał, że na świat przyszedł 1 go marca. Taką też datę potwierdzali jego rodzice.

Leszek Długosz: Z BRACKIEJ

Widać z powodów jakichś, jak to po parafiach bywało, coś się w metryce antydatowało. Do sedna, czyli do muzyki wracam. Nie wiem, czy znajdzie się pośród Wielkich geniusz taki, którego dzieło, tak silnie napiętnowane, zabarwione pierwiastkiem narodowym, lokalnym, było by jednocześnie tak otwarte. Uniwersalne, przystępne, tak bliskie wszystkim. Norwid w nekrologu po śmierci Chopina podniósł już ten aspekt. Podbój dokonywany przez muzykę Chopina jest fantastycznym zjawiskiem. Ostatnimi laty Azja, miliony, miliony słuchaczy, do stóp mazurków, polonezów padły. Muzyka jego zawładnęła sercami Japończyków, Wietnamczyków, Chińczyków, Koreańczyków z taka naturalnością i prostotą, jakby była ona sama, elementem ich własnym. Z ich dusz wysnutym. Zachwycają się, potrzebują jej, więc grają, czyli wyrażają ją wspaniale. Chopin stał się niemal kompozytorem im bliższym niż nam tu w Europie, nad Wisła nawet. Nie dziwi, że ponoć kilkanaście kopii łazienkowskiego pomnika stoi już w tamtej stronie świata. Nie cel to dziś mego pisania, aby szukać powodu tej miłości Azji do Chopina. Ale... coś tu musi być grane, że spośród kompozytorów tzw. zachodnich, to właśnie Chopin jest najczęściej wykonywanym twórcą. Co ich tak u niego pociąga? Mogę ledwie przypuszczać.

Na pewno jakaś krystaliczna prostota, a jednocześnie ogromna siła wyrazu. Kruchość, wiotkość a jednocześnie moc, emanująca od wewnątrz ... Wyniosłość, przy największej powściągliwości, skromności, więc...prawdziwa arystokratyczność! Uwodzicielstwo rysunku melodycznego, wyrafinowanie harmonii. Czar, który prawdziwym będąc, a nie lukrem, nie poddaję się racjonalizacji, możliwości kompletnej analizy. Ktoś mnie zaskoczył tak postawionym pytaniem : - czy Chopin jest łatwy, czy trudny? Odpowiedź nie jest taka oczywista. W stosunku do technicznych komplikacji Lista, Rachmaninowa, jest względnie łatwym. Ale jeśli chodzi o oddanie wyrazu, emocji, niuansów, tej indywidualnej, niepowtarzalnej jakości? Jest bardzo trudnym. Biegać palcami po klawiaturze, przy pewnej pracowitości i uporze, to sprawa do opanowania. Ale z tej klawiatury wydobyć wyraz, kształt? Zadumę, zamyślenie, furię, dumę, wyniosłość, dowcip, kolor, mgłę, wściekłość, żal, niepewność, tęsknotę... Do tego powołany i potrzebny jest artysta. A do Chopina zwłaszcza, kiedy na bok idzie popis formalny, bieganina po klawiaturze, potrzebny jest wyrafinowany artysta. Upodabniający się w skali i w bogactwie emocji do niego samego, do kompozytora.

Muzyka Chopina nie starzeje się. Jest ahistoryczna. Nic a nic nie obciążona patyną, sepią dawności, pozostaje dzisiejsza i współczesna. Nie mamy cienia poczucia ze słuchamy utworów z odległej epoki, że eksponuje się jakaś anachroniczność. Będąc doskonale skonstruowaną, pozostaje świeżą. I... romantyczną. I w tym aspekcie - przynależności do stylu - ona się nie starzeje. I nie zestarzeje się. Bo nad wszystkim będzie dominować emocjonalność, poczucie fantazji, swobody. A te wartości nie przynależą do określonych czasów, ale związane są z jakością człowieka. Z jakością człowieka wszystkich czasów. Ze sposobem odczuwania, z rodzajem odbioru swiata... Tu należałoby upatrywać źródeł sukcesu Chopina. Przemawia on do określonego typu człowieka. Odpowiada on na określony rodzaj emocjonalności, inteligencji, na gatunek smaku, poczucie elegancji.
Kilka lat temu, byłem świadkiem, w Konsulacie Polskim w Kolonii nadawania polskiego obywatelstwa japońskiej pianistce Tokiko Ishibisi, żonie przyjaciela, krakowskiego pianisty Wiesława Piękosia. Obydwoje mieszkają, koncertują i pracują jako pedagodzy w Kolonii. Tokiko, od dawna dla przyjaciół jest nasza, polska w sposób oczywisty. Przyjechała z Japonii - jak rzesze pianistów stamtąd - studiować Chopina u źródeł. U Reginy Smędzianki. Zakochała się i wyszła za mąż za asystenta pani profesor, właśnie za Wiesława. Są rodzicami pięknej utalentowanej córki, pianistki i skrzypaczki, Justyny. Przy okazji nadawania obywatelstwa - "polszczenia Tokiko", przemawiając jako - "Historia, na ojczyzny naszej łono zapraszająca" (zresztą, można uroczystość na mojej stronie internetowej ujrzeć) rzekłem, że stało się wszystko za przyczyną Chopina. W patetyczną strunę uderzając, mówiłem, że wchodzi oto Tokiko do polszczyzny dwoma bramami- wzniesionymi przez Muzykę i Miłość... No nie da się zaprzeczyć, że u początku tego scenariusza stoi właśnie On, Chopin. Gdybyś mógł przeczuć Fryderyku, jak pięknie zamieszałeś na planecie ...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie