Chorzy coraz dłużej czekają na sprzęt ortopedyczny

Redakcja
Chorzy po amputacji kończyn przeżywają gehennę: choć bezpośrednio po wyjściu ze szpitala powinni korzystać z wózka inwalidzkiego, kul itp., w praktyce nie mają na to żadnych szans.

ZDROWIE. Według nowych przepisów inwalidzi otrzymują wózek lub kule z dużym opóźnieniem

W myśl przepisów szpital może wystawić wniosek na zaopatrzenie ortopedyczne - czyli wózek, kule, protezy itp. - najwcześniej w dniu wypisania pacjenta! Oznacza to, że chory wraca do domu i - przykuty do łóżka - czeka na załatwienie wszystkich formalności, co trwa nawet do miesiąca!

"Ścieżka zdrowia" dla pacjentów

Do ubiegłego roku pielęgniarka lub inny pracownik szpitala mógł z wypisaną odpowiednio wcześniej przez lekarza receptą na sprzęt udać się do punktu zaopatrzenia ortopedycznego, który załatwiał wszystkie formalności z NFZ-em tak, by w momencie wyjścia pacjenta ze szpitala czekał na niego wózek, kule itp. Ale prezes NFZ uznał to za nadmiar szczęścia: w zarządzeniach z 29 października ub. roku oraz ze stycznia 2010 tak sprecyzował zasady zaopatrzenia w sprzęt ortopedyczny, że - po pierwsze - lekarz ma prawo wystawić receptę dopiero w dniu wypisania pacjenta, po drugie - ani pracownik szpitala, ani punkt zaopatrzenia ortopedycznego nie może załatwiać żadnych formalności z NFZ-em. Ma to robić sam pacjent(!) lub pisemnie upoważniona przez niego osoba. W praktyce jest to członek najbliższej rodziny lub - w przypadku osoby samotnej - usłużny znajomy czy sąsiad. Ale o chętnych coraz trudniej: po wejściu w życie nowych zarządzeń procedury są tak skomplikowane, że pacjenci lub ich krewni nie mogą sobie z nimi poradzić. - To dla nich prawdziwa ścieżka zdrowia - kwituje tę gehennę Piotr Kulerski, prezes Ogólnopolskiej Izby Specjalistycznego Zaopatrzenia Medycznego.

Do tego należy dodać ograniczenia finansowe NFZ, który - z braku pieniędzy - ustawia potrzebujących w coraz dłuższych kolejkach. W efekcie inwalidzi otrzymują sprzęt dopiero po 3-4 tygodniach od wyjścia ze szpitala.

Fundusz zaostrzenie kryteriów tłumaczy nadużyciami, których dopuszczają się zarówno lekarze, wystawiający recepty, jak punkty zaopatrzenia ortopedycznego. Jeden z lekarzy wypisał w ciągu miesiąca 100(!) recept na wózki inwalidzkie, które "zaprzyjaźniony" z nim sklep zrealizował, a NFZ za to zapłacił. Wózki - jak się okazało - trafiły zarówno do potrzebujących, jak też tych, którzy z nich w ogóle nie korzystali.

Zdaniem Piotra Kulerskiego, prezesa Ogólnopolskiej Izby Specjalistycznego Zaopatrzenia Medycznego, reagowanie na patologię patologią - bo tak określa on nowe przepisy - sprawia, że cierpi pacjent, a nadużycia i tak będą występować. - NFZ powinien stworzyć sprawny system kontroli świadczeniodawców. Tymczasem kontrola jest iluzoryczna, a gnębienie chorego rzeczywiste - ubolewa.

Anna Kocemba, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Specjalistycznego Zaopatrzenia Medycznego, informuje, że sprzęt był wydawany chorym ostatni raz 11 lutego! Pacjenci, którzy przynieśli recepty 12 lutego - muszą czekać do marca. Sprawdziliśmy. W małopolskich punktach ewidencyjnych NFZ, które potwierdzają wystawione przez lekarzy recepty, dowiedzieliśmy się, że w lutym wydawanie sprzętu było wstrzymane, ale "już" od marca będzie go można odbierać.
Problem jednak w tym, że 3-4 tygodnie oczekiwania w przypadku pacjenta po amputacji nogi to wieczność. Jak zauważa dr Andrzej Laszczyk ze szpitala Zakonu Bonifratrów w Krakowie, tacy pacjenci, pozbawieni możliwości korzystania z rehabilitacji jaką daje wózek czy kule, wracają do szpitala z z przykurczem mięśni, infekcją dróg moczowych lub oddechowych, z odleżynami itp. Ponadto - podkreśla lekarz - pogłębia się nich depresja, która komplikuje i podraża proces leczenia. - Efekty całej rehabilitacji, prowadzonej przez nas przed wypisem do domu, są niweczone - ubolewa. Finał jest taki, że oszczędności, czynione przez NFZ na sprzęcie ortopedycznym, oznaczają znacznie wyższe koszty leczenia powikłań spowodowanych ich brakiem.

Andrzej Troszyński z biura prasowego warszawskiej centrali NFZ podkreśla, że pacjenci - w oczekiwaniu na sprzęt, refundowany przez NFZ - mogą korzystać z wypożyczalni. Ale to teoria: po pierwsze, wypożyczalnie funkcjonują tylko w dużych miastach, po drugie za usługę trzeba płacić. A na to nie każdego stać. Ponadto wypożyczalnie nie oferują np. stabilizatorów stawu biodrowego, kołnierzy czy gorsetów ortopedycznych. Poza tym - co bardzo ważne - sprzęt z wypożyczalni nie może być dostosowany do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Dorota Stec-Fus

dstec@dziennik.krakow.pl

Maleją wydatki

W tym roku wydatki NFZ na zaopatrzenie w sprzęt ortopedyczny zmalały o blisko 20 mln zł: z 590 do 570 mln zł. Zważywszy, że potrzebujących jest coraz więcej, a koszty zakupu i dystrybucji sprzętu rosną, oznacza to, pacjent będzie czekał coraz dłużej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie