Chwilowe obawy

KW
Unia Tarnów - BKS Bochnia 1-3 (0-1)

IV LIGA PIŁKARSKA - WSCHÓD

Unia Tarnów - BKS Bochnia 1-3 (0-1)

0-1 Krzywda 44, 1-1 Radliński 61, 1-2 Dzieński 79, 1-3 Krzywda 88.

Sędziował Rafał Dobrowolski z Chrzanowa. Żółte kartki: Jędrusik - Dzieński. Widzów 100.

Unia: Lisak 5 - Jędrusik 6, Bartkowski 5, Juszczyk 5 - Orlik 5, Biel 5, Fryś 5, Krauze 6 (85 Szymański), Bąk 5 (88 Węgrzyn) - Radliński 6, Żaba 6.

BKS: Pączek 6 - Bienias 6, Gawłowicz 5, Nizioł 5, Rachwalski 6 - Faryński 5 (65 Jacak), Krzywda 8, Rynduch 5, Nowak 6 (90 Jonak) - Imiołek 5 (62 Rachwał), Dzieński 6.

   Końcowy rezultat w pełni nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku Unii, gdyż lider tabeli musiał się sporo natrudzić, by wywieźć z Tarnowa komplet punktów. Co więcej, po strzeleniu wyrównującej bramki przez gospodarzy ci złapali wiatr w żagle i BKS przez kilkanaście minut mógł mieć obawy o losy spotkania. Od początku tarnowianie grali dość asekuracyjnie, przede wszystkim zabezpieczając własną bramkę i szukając swojej szansy w kontrach, w których liczyli na szybkość osamotnionego w ataku Żaby. W 44 min po indywidualnej akcji Imiołka i zagraniu na 8 metr do niepilnowanego Krzywdy ten spokojnie przyjął piłkę na pierś, a następnie uderzył nie do obrony.
   Na drugą cześć meczu "Jaskółki" wyszły niezwykle zmobilizowane. W 61 min po akcji Żaby i Radlińskiego przed bramką znalazł się ten drugi, a sytuację próbował ratować Nizioł, lecz uczynił to tak niefortunnie, że trafił w Radlińskiego i piłka znalazła się w siatce. Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego meczu, gdyby chwilę później Krauze trafił z 25 m w bramkę a nie w poprzeczkę. W końcówce meczu defensywie Unii przytrafiły się błędy, które bezlitośnie wykorzystali rywale. Ponowne prowadzenie BKS objął po rzucie wolnym precyzyjnie wyegzekwowanym przez Dzieńskiego, natomiast wygraną tuż przed końcem przypieczętował Krzywda, finalizując akcję Nowaka.
JAROSŁAW BODUCH

Rewelacyjny występ Wolanii

Okocimski Brzesko - Wolania Wola Rzędzińska 2-3 (0-0)

0-1 Drąg 66, 0-2 Gąsior 68 - karny, 0-3 Kozioł 76, 1-3 Karwat 84, 2-3 Skrzypek 90.

Sędziował Paweł Folwarski z Rokicin Podhalańskich. Żółte kartki: Szuba, Skrzypek - Węc. Widzów 180.

Okocimski: Szuba 4 - Bizoń 3, Stawarczyk 4, Bryl 3 - Pachota 2 (74 Skrzypek), Dzięciołowski 4, Rojkowicz 3 (46 Musiał 3), Ł. Drużkowski 4, Kostecki 3 (63 Szafrański) - Karwat 5, K. Palej 4.

Wolania: Starzec 5 - D. Kaim 6, Gąsior 7, Chudzikiewicz 6 - Drąg 6, Węc 6, Król 6, Kozioł 7 (84 Wicher), J. Pajor 6 - Saletnik 5, Bajek 4.

   Niespełna dwa tygodnie temu Okocimski pokonał Wolanię w meczu pucharowym aż 5-0, w sobotę "piwosze" byli więc zdecydowanym faworytem. Rzeczywistość okazała się jednak bardzo bolesna dla gospodarzy, Wolania rozegrała bowiem bodaj najlepsze spotkanie w tym sezonie.
   Goście zagrali bardzo mądrze taktycznie, byli niesamowicie waleczni, wykazując się przy tym wysoką skutecznością. W pierwszej połowie inicjatywa należała do gospodarzy, których ataki były jednak bardzo anemiczne. Mimo to brzeszczanie powinni byli strzelić co najmniej dwa gole, lecz w 36 min Pachota fatalnie spudłował, zaś w 43 min Dzięciołowski trafił w poprzeczkę.
   Po zmianie stron zespół Wolanii zagrał odważniej w ofensywie, zaś kontry, po których padały kolejne gole dla podopiecznych Romana Ciochonia nie tylko godne były boisk pierwszoligowych, ale całkowicie podcięły skrzydła miejscowym. Bohaterem dwóch pierwszych akcji bramkowych był Drąg: pomocnik Wolanii najpierw wykorzystał idealne podanie J. Pajora i czubkiem buta skierował piłkę do siatki. Chwilę później został sfaulowany na polu karnym przez Ł. Drużkowskiego, zaś Gąsior zamienił "11" na drugą bramkę dla Wolanii. Prawdziwą ozdobą meczu był gol zdobyty przez Kozioła, który po dośrodkowaniu Saletnika główką pokonał Szubę. Gospodarze przebudzili się dopiero w końcówce, gdy rywale opadli nieco z sił. Po trafieniach Karwata i Skrzypka udało im się jednak tylko zmniejszyć rozmiary porażki.
PIOTR PIETRAS

Emocje do samego końca

Tarnovia Tarnów - Tuchovia Tuchów 2-1 (0-0)

1-0 Surdel 65, 2-0 Wolański 81, 2-1 Ustjanowski 86.

Sędziował Bogusław Moroń z Gorlic. Żółta kartka - Różycki. Widzów 200

Tarnovia: Ogorzelec 7 - T. Mikoś 6, Maciosek 5 (89 Rzepka), Juszczyk 5, Wężowicz 5 - Kieroński 5 (81 Czyż), R. Mikoś 5, Ogar 6, Wilk 5 (89 Gała) - Wolański 6, Surdel 6.

Tuchovia: Szara 5 - P. Stec 5, Wójcik 4, Różycki 5, Hudyka 5 - Bobak 4 (67 Ł. Ropski), Ustjanowski 6, Grzebień 4 (74 Stanuch), Wiśniowski 4 (54 Okaz) - Makowiec 5 (69 Kozioł), S. Stec 6.

   Nie było to wielkie widowisko, choć kibiców obu zespołów trzymało w napięciu do samego końca. Jeszcze w ostatniej minucie niemający nic do stracenia goście wykonywali rzut rożny, a na polu karnym pojawił się prawie cały zespół z Tuchowa na czele z bramkarzem Szarą. W ogromnym zamieszaniu pod bramką Tarnovii dwukrotnie bardzo dobrze interweniował Ogorzelec, swą ofiarność przypłacając jednocześnie bardzo bolesnym stłuczeniem żeber. Nie udało się więc Tuchovii uczynić tego, w czym się ostatnio specjalizuje, czyli wywalczyć remisu. W końcówce pierwszej połowy po jednej z kontr i nieudanej pułapce ofsajdowej miejscowych przed szansą stanął S. Stec, który uderzył z 16 m, a piłka po interwencji Ogorzelca trafiła w poprzeczkę.
   Konsekwentna gra akcjami oskrzydlającymi przyniosła w końcu powodzenie miejscowym. Z lewej strony dośrodkował Wilk, a będący na 11 m Surdel głową skierował piłkę do siatki. Drugi gol padł po zagraniu R. Mikosia w pole karne, gdzie dobrze znalazł się Wolański. Napastnik Tarnovii najpierw położył Szarę, a po chwili lekkim strzałem po ziemi dopełnił formalności. Honorowy gol dla Tuchovii padł po rzucie rożnym. Piłka trafiła tuż przed bramkę do niepilnowanego Ustjanowskiego, który nie zmarnował prezentu. (KSER)

Do jednej bramki

Huragan Waksmund - Poprad/Minerale Muszyna 0-3 (0-1)

0-1 Janisz 23, 0-2 Łodej 56, 0-3 Biernacki 67.

Sędziował Tomasz Kita z Brzeska. Żółte kartki: Sulka - Syjud. Widzów 150.

Huragan: Długi 3 - W. Waksmundzki 3 (62 Nowobilski), Strama 3, Sulka 3, Handzel 3 - Janiczak 3, Kucek 3, D. Mroszczak 3 (72 A. Mroszczak), Zagata 3 - Ślusarek 4 (75 Rogal), Ł. Waksmundzki 3.

Poprad/Minerale: Ferenc 6 (65 Bochniarz) - Hovanec 6 (70 Sikorski), Tomczak 6, Mikołajczyk 6, Stec 6 - Biernacki 6, Sułkowski 6, Janisz 6, A. Grzyb 6 - Łodej 6, Mikrut (30 Syjud 5).

   Odmłodzony zespół pogodzonego już ze spadkiem Huraganu nie był w stanie nawiązać równej walki z doświadczoną ekipą gości. Wyższość przyjezdnych była aż nadto widoczna, a rozmiary ich zwycięstwa winny być wyższe. Brak koncentracji muszynian w podbramkowych momentach zadecydował o tym, że skończyło się na trzech golach. Gospodarze natomiast tylko dwukrotnie w ciągu 90 minut przedarli się w pobliże bramki Ferenca, ale strzały Ślusarka w pierwszej i Stramy w drugiej połowie były niecelne.
   Prowadzenie dla przyjezdnych zdobył, po dośrodkowaniu A. Grzyba, Janisz strzałem z linii pola karnego. W 42 min zdobywca gola stanął przed szansą podwyższenia rezultatu, jednak lobując bramkarza miejscowych w sytuacji sam na sam przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po zmianie stron napór Popradu był znacznie mocniejszy. W jego efekcie Długi kapitulował jeszcze dwukrotnie. W 56 min Sułkowski zagrał do A. Grzyba, ten wyłożył futbolówkę Łodejowi. Rezultat tego nierównego boju ustalił Biernacki. Przeprowadził on indywidualną akcję, ograł obrońców i bramkarza, kierując futbolówkę do pustej bramki. (JH)

Dużo walki - mało finezji

Kolejarz Stróże - Glinik/Karpatia Gorlice 2-1 (1-1)

1-0 Obiedziński 21, 1-1 Kazik 42, 2-1 A. Bałuszyński 61

Sędziował Sebastian Mucha z Krakowa. Żółte kartki: Cetnarowski, Łukasik - Wacławik, Zapała. Widzów 400.

Kolejarz: Tomala 6 - Serafin 6, Łukasik 4, Obiedziński 6, Bernasiewicz 4 (60 J. Bałuszyński) - Wojtas 7, A. Bałuszyński 7, Ulucki 5, Woś 5 (83 Święs) - Leja 5 (54 Znamirowski), Cetnarowski 5 (46 Ciastoń 5).

Glinik/Karpatia: Waląg 5 - Wacławik 4 (73 Stępkowicz), Żmigrodzki 5, Szary 5, Zapała 4 - Goryczko 6, Drąg 5, Chrzan 5 (55 Skowroński), Kazik 7 - Hajduk 6, Gadzina 6.

   Wiele obiecywano sobie po spotkaniu drużyn, mającym sobie wiele do udowodnienia. Rzeczywiście, jeśli chodzi o zaangażowanie zawodników, to spotkanie spełniło oczekiwania. Przez 90 minut trwała twarda, bardzo męska walka o każdy metr kwadratowy nawierzchni boiska, piłkarze kończyli mecz na ostatnich nogach. Na palcach obydwu dłoni policzyć natomiast można było składne, przemyślane akcje. Nad finezją górę po prostu wzięła siła.
   Gospodarze, choćby za determinację w dążeniu do celu, na zwycięstwo w sumie zasłużyli. Oni też wypracowali sobie nieco więcej dogodnych sytuacji bramkowych. W 21 min wykonujący rzut rożny A. Bałuszyński precyzyjnie dośrodkował, do piłki najwyżej wyskoczył Obiedziński, z 5 metrów posyłając ją do siatki. Strzelec gola okazał się współwinowajcą bramki wyrównującej. W 42 min stracił futbolówkę na rzecz Kazika, który ograł jeszcze Łukasika i w sytuacji sam na sam z Tomalą trafił w długi róg.
   Po zmianie stron utrzymywała się przewaga Kolejarza. Znalazła ona swój wyraz w jednym tylko golu. W 61 min Łukasik posłał z rzutu wolnego dośrodkowanie na pole karne, gdzie w odpowiednim miejscu znalazł się A. Bałuszyński, celnie główkując z 6 m. (DW)

Nos trenera

Lubań Maniowy - Dunajec N. S. 1-0 (0-0)

1-0 Kęska 89.

Sędziował Wojciech Moskała z Wadowic. Żółte kartki: Potoczek, T. Fałowski. Widzów 300.

Lubań: Waksmundzki 7 - Bochnak 6 (80 Kęska), Poręba 6, M. Bochenek 6, Firek 6 (65 Michalik) - Kocis 6, Babik 6, Zasadni 6, Kurnyta 6 - T. Bochenek 5, Sral 5 (90 Świątkowski).

Dunajec: Zając 6 - Krawczyk 6, Polański 6, Potoczek 6, T. Fałowski 5 - Słowik 6, D. Bochenek 4 (55 Hejmej), Sowiński 5 (75 Filip), Besbir 6 - Korcz 5, Najduch 5.

   Nie lada wyczuciem wykazał się trener gospodarzy Aleksander Brożyniak. W 80 min wprowadził on do gry Grzegorza Kęskę. Niespełna dziesięć minut później ten młody zawodnik przesądził o losach meczu, decydując się na strzał z 22 metrów. Potężnie uderzona piłka odbiła się od poprzeczki i zakończyła swój lot w siatce bezradnego w tym momencie Zająca.
   Losy spotkania mogły potoczyć się jednak zgoła inaczej, gdyby większym opanowaniem wykazał się T. Fałowski. Kapitan zespołu Dunajca stanął w 45 min przed wymarzoną szansą zdobycia prowadzenia. Firek w obrębie "16" zahaczył Najducha, co sędzia zinterpretował jako faul, orzekając rzut karny. Rzeczony Fałowski strzelił jednak mało precyzyjnie, umożliwiając Waksmundzkiemu skuteczną interwencję. Bramkarz Lubania jeszcze dwukrotnie ratował po zmianie stron swój zespół przed utratą goli, w 70 min wychodząc zwycięsko z pojedynku sam na sam z Hejmejem i w 82 min, broniąc oddany z 20 m ostry strzał Besbira.
   Dodajmy, że zwycięstwo Lubania jest tym cenniejsze, że odniesione zostało w mocno osłabionym składzie. Za nadmiar żółtych kartek nie mógł zagrać najlepszy zawodnik gospodarzy Ciesielka, a kontuzje uniemożliwiły występ Komorkowi i Jandurze. (DW)

Kontrowersyjny sędzia

Malinex Kobylanka - Sarata Victoria

Witowice Dolne 2-1 (1-1)

1-0 Gryboś 18, 1-1 Saratowicz 27, 2-1 T. Augustyn 65

Sędziował Paweł Marszałek z Tarnowa. Żółte kartki: T. Augustyn - Jakubczyk, Świerad, Orzechowski. Widzów 150.

Malinex: Kasprzycki 6 - Szura 6, Bernasiewicz 5, Stępień 5 (84 Kudłaty), Winiarski 6 - Rolek 5, T. Augustyn 5 (80 Wąsowski), S. Luksa 6, Cionek 6 - Gryboś 5 (46 Olejnik 4), Kozień 5.

Victoria: Bomba 4 - Bryniak 5, Jakubczyk 5, Szewczyk 5, Szabla 5 (79 Maciaś) - Saratowicz 6, Orzechowski 5 (76 Cetnarowski), Gołąb 5, R. Augustyn 5 - Świerad 5, Kmiecik 5 (71 Piwowar).

   - Jak długo jestem działaczem, nie przeżyłem takiego kabaretu - wołał po meczu rozsierdzony menedżer Victorii Ryszard Piwowar. - Zakpiono z nas w żywe oczy, zostaliśmy przez sędziego oszukani! - Owszem, słyszałem o pretensjach gości do arbitra, ja jednak tych krytycznych uwag nie mogę podzielić - replikował prezes Malineksu Maciej Starczyński. - Uważam, że sędziowanie było poprawne.
   Goście szli w zaparte, że jedna z bramek dla Malineksu zdobyta została z pięciometrowego spalonego, że ich zawodnicy byli niemiłosiernie poniewierani przez przeciwników. Gospodarze minimalizowali domniemane pomyłki czy niedoróbki sędziowskie. Prawda pewnie jak zwykle leży pośrodku. Tak czy owak, punkty w tym szalenie istotnym dla układu dolnych rejonów tabeli spotkaniu zainkasowali kobylanczanie. Oni też wyszli na prowadzenie w 18 min, kiedy to wykonujący rzut wolny Gryboś precyzyjnie uderzył z 25 m. Wyrównał tuż przed upływem dwóch kwadransów gry Saratowicz, celnym strzałem z dystansu finalizując swą indywidualną akcję. Decydujący o wyniku gol padł w 65 min. Kozień zagrał na 7 metr do T. Augustyna, a ten sprytnie przelobował Bombę. Goli w tym meczu mogło paść dużo więcej. Dogodnych sytuacji nie wykorzystali jednak T. Augustyn w 1, Gryboś w 5, S. Luksa i T. Augustyn - obydwaj w 64 oraz Szabla w 3, Orzechowski w 25 i Saratowicz w 55 min. (JH)

11 żółtych plus czerwona

Łosoś Łososina D. - Strażak Mokrzyska 1-3 (1-0)

1-0 Skirło 3, 1-1 Gwiżdż 46 - samob., 1-2 S. Żurek 53, 1-3 S. Żurek 65

Sędziował Piotr Wajdzik z Wadowic. Żółte kartki: Peciak, Gwiżdż, Liber, Waligóra - W. Żurek, Reczek, S. Żurek, Cierniak, J. Biedak, Ostrowski. Czerwona - Liber (71 - druga żółta). Widzów 400.

Łosoś: Cisowski 4 - Mamak 4, Maciaś 4, Stróżak 4 (60 Waligóra), Kosecki 5 - Gwiżdż 4, Peciak 4, Grabczyk 4 (70 Słomka), Liber 4 - Skirło 5, Kraczkiewicz 4.

Strażak: Reczek 5 - W. Żurek 6, Mioduszewski 5, Stawarczyk 5, Ostrowski 5 - Zając 4 (46 Sowa 4), Kowalczyk 4 (46 Cierniak 4), J. Biedak 5, Święch 6 - Mika 5, S. Żurek 7,

   Rozpoczęło się wszystko zgodnie z oczekiwaniami. Już w 3 min Skirło w zamieszaniu podbramkowym skierował piłkę do siatki Reczka. Kiedy wydawało się, że kolejne bramki dla miejscowych są kwestią czasu, inicjatywę przejęli goście. Dogodnych sytuacji nie wykorzystali jednak S. Żurek 23 i W. Żurek w 35 min, a w 26 min przed utratą gola uratował gospodarzy Kosecki. Przełomowym momentem było spatałaszenie w 44 min rzutu karnego, podyktowanego za faul na Skirle. Liber posłał piłkę obok słupka. Zachęceni takim obrotem sprawy goście ruszyli po przerwie do szturmu, który zwieńczyli trzema golami. W 46 min niefortunnie główkował do własnej bramki Gwiżdż, w 53 min S. Żurek precyzyjną główką pokonał Cisowskiego, wreszcie w 65 min ten sam zawodnik i w sytuacji sam na sam nie zmarnował szansy. Przypieczętował tym samym zwycięstwo swojej drużyny. (DW)

1. BKS 25 61 56-17

2. Kolejarz 25 59 53-16

3. Okocimski 25 45 53-24

4. Lubań 25 44 40-27

5. Unia 25 44 40-33

6. Poprad 25 40 29-28

7. Tarnovia 25 36 31-34

8. Glinik 25 33 42-30

9. Łosoś 25 29 37-44

10. Malinex 25 27 31-38

11. Tuchovia 25 26 29-35

12. Victoria 25 26 21-44

13. Wolania 25 25 16-46

14. Dunajec 25 24 20-33

15. Strażak 25 23 27-38

16. Huragan 25 10 13-51

26. kolejka (środa): Glinik - Malinex (17), Wolania - Tarnovia (17), Dunajec - Łosoś (17.30), BKS - Huragan (18), Poprad - Lubań (18), Strażak - Kolejarz (18), Tuchovia - Unia (18), Victoria - Okocimski (18).

IV-ligowcy w ocenie "DP"

150 - Ciesielka (Lubań)

144 - Krzywda (BKS)

142 - Bartkowski (Unia)

140 - A. Bałuszyński (Kolejarz), Bienias (BKS)

138 - Szara (Tuchovia)

137 - K. Palej (Okocimski)

136 - Zasadni (Lubań)

135 - Cisowski (Łosoś), Stawarczyk (Okocimski)

134 - Sral (Lubań), Zając (Dunajec)

133 - Kurnyta (Lubań), Skirło (Łosoś)

Najlepsi strzelcy

22 - Krzywda (BKS)

20 - Ciesielka (Lubań), K. Palej (Okocimski)

14 - Zubel (Łosoś), S. Żurek (Strażak)

13 - A. Bałuszyński (Kolejarz)

12 - Dzieński (BKS), Skirło (Łosoś)

(KW)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie