Cierpią ludzie, a władza jest bezradna

mab
- Wstępnie oszacowaliśmy straty w naszej gminie na ok. 3,5 mln złotych, to ogromne pieniądze. Tyle wynoszą roczne dochody własne naszej gminy - zwraca uwagę Stanisław Żabiński, sekretarz gminy Zakliczyn. - Jesteśmy w tragicznym położeniu, a rządowa pomoc, jak nauczyło nas doświadczenie, nadchodzi wolno i w ograniczonym wymiarze.

Milionowe straty

 W pogórskich gminach zgodnie twierdzą, że szkody, jakie wyrządziły ostatnie gwałtowne ulewy i powódź są znacznie większe niż w 1997 roku, kiedy przeżyliśmy "powódź stulecia".
 Do Urzędu Gminy przychodzą zrozpaczeni ludzie, oczekując jednorazowej zapomogi pieniężnej - takiej, jak w 1997 roku. Urzędnicy tymczasem rozkładają ręce, nie słyszeli dotąd o funduszu pomocowym z budżetu państwa. Mieszkańcy niemal wszystkich sołectw ucierpieli w wyniku nawałnicy. Podtopionych jest ponad sto gospodarstw, największe szkody poniosła rodzina Matrasów z Rudy Kameralnej. Rwąca woda ze strumyków i potoku Rudzanka zmiotła ich dom i zabudowania gospodarcze. Domownicy musieli ratować się ucieczką, zamieszkali tymczasowo u krewnych.
 Podobnie jest w sąsiedniej gminie Gromnik, gdzie wiele osób ze 150 podtopionych gospodarstw nocuje wciąż u swoich najbliższych. Straty w tej gminie nad Białą oszacowano na 1,6 mln złotych. Wójt Bogdan Stasz z niepokojem obserwował wczoraj poziom wody w rzece, zaczął znowu nieznacznie podnosić się.
 - Trwa u nas pompowanie wody z zalanych domów, budynków publicznych. Swą pomoc zaoferowali nam wójtowie Skrzyszowa i Tarnowa, za co jesteśmy im wdzięczni - mówi wójt Gromnika.
 Całe Pogórze czeka niezmiernie kosztowne usuwanie szkód. Ucierpiały uprawy rolne, poważnych remontów wymagają dziesiątki kilometrów dróg (zwłaszcza tych żwirowych) w gminach: tuchowskiej, gromnickiej, zakliczyńskiej, ciężkowickiej. Naprawy wymaga wiele mostków i mostów. Samorządy określają obecną sytuację popowodziową mianem katastrofalnej. W gminach Pleśnej i Zakliczyn obawiają się ponadto kolejnego uaktywnienia błotnych osuwisk, zagrażających nie tylko drogom, ale i budynkom mieszkalnym. W pogórskich wioskach ziemia zaczęła już pękać i "wędrować" po wielkiej powodzi w 1997 roku.
 - Boimy się, że znowu ruszą osuwiska. Największe zagrożenie występuje w Paleśnicy, Olszowej, Gwoźdźcu, Dzierżaninach, Filipowicach - wylicza Stanisław Żabiński, sekretarz gminy Zakliczyn.
 Wczoraj pogórskie gminy, przez które przeszła powódź, odwiedził wojewoda Ryszard Masłowski. Poszkodowani usłyszeli, że budżet państwa przeznacza 1 mln złotych na doraźną pomoc ofiarom nawałnicy w Małopolsce. Mają być wypłacane za pośrednictwem ośrodków pomocy społecznej. Kiedy dotrą do adresatów, nie wiadomo. Nie wiadomo też - czy i na jakie wsparcie finansowe państwa mogą liczyć samorządy przy usuwaniu szkód.
(mab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie