Cierzniak jest teraz o dwa kroki przed konkurentami

Bartosz Karcz
Radosław Cierzniak szybko zapracował sobie na miano mocnego punktu Wisły. Kolejny test w meczu z Legią
Radosław Cierzniak szybko zapracował sobie na miano mocnego punktu Wisły. Kolejny test w meczu z Legią Andrzej Banaś
Udostępnij:
Piłka nożna. Gdy urazy wyleczą Michałowie Buchalik i Miśkiewicz, walka o miejsce w bramce Wisły będzie ciekawa.

W piłce nożnej, jak w życiu, o pewnych sprawach decyduje przypadek. Gdyby nie kontuzje Michałów Buchalika i Miśkiewicza, to po ostatnim meczu "Białej Gwiazdy" z Lechem Poznań nikt nie mówiłby o Radosławie Cierzniaku jak o bohaterze. Nie mówiłby, bo byłego bramkarza Dundee United w ogóle w Wiśle by nie było. A tak krakowski klub ma dzisiaj trzech golkiperów, którzy będą walczyć o pozycję numer jeden. Po ostatnim występie o kilka kroków przed konkurentami jest jednak Cierzniak.

Postawa bramkarza Wisły bardzo podobała się jej byłemu golkiperowi, a dzisiaj dyrektorowi marketingu w Polonii Warszawa, Radosławowi Majdanowi. - Radek w meczu z Lechem bronił widowiskowo, ale przede wszystkim skutecznie - ocenia Majdan. - Myślę, że jest głównym twórcą tego sukcesu. Pomógł drużynie w trudnych chwilach, zniechęcając jednocześnie piłkarzy Lecha. Pamiętam takie zdarzenie z drugiej połowy, gdy w sytuacji sam na sam z Cierzniakiem znalazł się Barry Douglas. Bramkarz Wisły świetnie przesunął się w swoją lewą stronę, skrócił kąt, a później znakomicie odbił piłkę nogą. Dla mnie był on najlepszym piłkarzem na boisku.

Sam Cierzniak nieco umniejszał swoje dokonania w meczu z Lechem. Mówił, że w jego interwencjach nie było niczego nadzwyczajnego, a ułatwiał mu je fakt, że po strzałach piłkarzy Lecha piłka za każdym razem leciała w jego zasięgu. Nieco inaczej na sprawę patrzy Majdan.

- Oczywiście, można powiedzieć, że piłka po tych strzałach leciała w taki sposób, że on mógł to obronić - komentuje były bramkarz Wisły. - Nie zapominajmy jednak, że liczy się ustawienie bramkarza, przewidywanie, gdzie strzelec może ewentualnie posłać piłkę. Dlatego, choć słyszałem tę wypowiedź Cierzniaka, to nie umniejszałbym jego roli przy tych interwencjach.

Majdan podkreśla również, że mając za plecami pewnie broniącego golkipera, całej drużynie gra się łatwiej.
- Gdy drużyna prowadzi 1:0, rywal atakuje, a wynik wisi na włosku, to skuteczne interwencje golkipera dodają pewności całej drużynie. W tym meczu Radek dodawał takiej pozytywnej energii zespołowi poprzez swoje zachowanie - chwali swojego następcę były bramkarz.

Postawa Cierzniaka tym bardziej zasługuje na uznanie, że nie miał on za wiele czasu na aklimatyzację w drużynie. Został sprowadzony do Wisły w trybie awaryjnym, gdy kontuzję odniósł Michał Buchalik. Miśkiewicz z urazem zmagał się już wcześniej. Majdan zapytany, czy takie ekspresowe wejście do nowej szatni mogło być utrudnieniem dla Cierzniaka, zwraca uwagę na specyfikę Wisły jako klubu. Grał w niej, więc dobrze wie, o czym mówi.

- Wisła zawsze była klubem, w którym na bramkarzu była duża presja - tłumaczy Majdan. - Oczywiście, może ostatnio zespół nie wygrywa tak często jak kiedyś, ale ta presja na pewno jest. Radek przyszedł do drużyny późno, ale po meczu z Lechem widać, że jego aklimatyzacja przebiegła bardzo szybko. Z jednej strony chodzi w takich sytuacjach o współpracę z obroną, ale z drugiej - o oswojenie z nowym klubem, z oczekiwaniami, jakie w nim są. Ważne, żeby chęć pokazania się z jak najlepszej strony nie była zbyt duża, bo to może wprowadzać nadmierną nerwowość. A mocna psychika u bramkarza to połowa sukcesu. W meczu z Lechem Cierzniak pokazał, że ma szansę być nie tylko opoką drużyny, ale starać się o miano jednego z najlepszych bramkarzy w całej lidze.

Na razie Cierzniak jest pewniakiem do obsady bramki Wisły. Sytuacja zrobi się ciekawa, gdy do pełni zdrowia wrócą Buchalik i Miśkiewicz. Rywalizacja powinna wtedy ruszyć na całego, choć nowy golkiper przez udane mecze znajdzie się w uprzywilejowanym położeniu.

- Sytuacja w Wiśle rzeczywiście jest bardzo ciekawa. Buchalik i Miśkiewicz też mają duże możliwości. Różnie to bywa, są bramkarze, którzy lubią czuć, że są pewnym numerem jeden, że trener konsekwentnie będzie na nich stawiał. Są i tacy, ale jest ich zdecydowanie mniej, którzy lubią czuć nad sobą bat w postaci konkurenta. Na razie Radek wykorzystuje doskonale swoją szansę. Jak będzie dalej, pokaże boisko- mówi Majdan.

Szansę na potwierdzenie swoich możliwości Cierzniak będzie miał już w najbliższą niedzielę, gdy Wisła zagra w Warszawie z rozpędzoną Legią. Majdan przewiduje ciekawe, dobre widowisko. Przekonuje przy tym, że "Biała Gwiazda" wcale nie stoi na straconej pozycji.

- Wszystko jest możliwe - mówi Majdan. - Spodziewam się bardzo dobrego meczu, bo spotkają się drużyny, które lubią grać w piłkę. Legia, jeśli jest odpowiednio zmotywowana, jest bardzo groźna. A Wisła nie tylko w meczu z Lechem pokazała, że ta krakowska piłka może być bardzo przyjemna do oglądania. Wiślacy grają konsekwentnie w obronie, tracą bardzo mało bramek. Ten mecz może zakończyć się każdym wynikiem. Legia wygrała trzy pierwsze mecze, ale kiedyś potknąć się musi. Jeśli miałbym obstawiać zwycięzcę, to... postawiłbym na remis.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie