Co było na śmietniku?

PAZ
Kierownictwo olkuskiego Sądu Rejonowego obecnie nie wie, jakie materiały znalazły się na śmietniku, ponieważ nie zostały one im przedstawione. Do tej pory zostały wszczęte procedury, mające na celu zapobieżenie takim przypadkom na przyszłość.

W olkuskim Sądzie Rejonowym

   Trzy tygodnie temu rano pracownicy sądu zauważyli, że kontener na śmieci, znajdujący się przy tej instytucji jest przepełniony. W związku z czym poprosili służby, odpowiedzialne za oczyszczanie miasta do jego usunięcia. Tego samego dnia w okolicach sądu znalazła się ekipa telewizyjna, a kolejnego reporterzy rozmawiali z kierownictwem sądu na temat znalezienia materiałów z sądu na śmietniku. - W trakcie tej rozmowy nie przedstawiono mi żadnych materiałów, jakie miały być znalezione na śmietniku. Toteż nie mogę się do tego odnieść. Również obecnie nic więcej nie wiem poza faktem, iż w materiale telewizyjnym były pokazane dowody doręczenia, zawierające dane osobowe - mówi wiceprezes olkuskiego Sądu Rejonowego, Małgorzata Jachowicz-Polak. - W oparciu o materiał telewizyjny można tylko stwierdzić, że są naruszone zasady ochrony danych osobowych. Natomiast wątpię, aby na śmietniku znalazły się materiały posiadające cechy dokumentów, mogą być to, co najwyżej projekty różnych pism lub brudnopisy
   Po tym spotkaniu z dziennikarzami kierownictwo sądu podjęło czynności prewencyjne, zmierzające do zapobieżenia takim sytuacjom na przyszłość. Odbyło się spotkanie z pracownikami sądu, na którym przypomniano obowiązki, dotyczące niszczenia materiałów. Przesunięto również kontener na śmieci za ogrodzenie. Dotychczas znajdował się na zewnątrz, aby łatwiejsza do usunięcia była jego zawartość dla służb oczyszczania miasta. - Żadnych innych czynności nie jesteśmy w stanie podjąć, ponieważ nie wiemy, co faktycznie zostało znalezione na śmietniku. Toteż nie wiemy, kto ewentualnie mógłby być za to odpowiedzialny. Natomiast przy miesięcznym wpływie do sądu około 500 nowych spraw nie jesteśmy w stanie sprawdzić kompletności wszystkich akt. Dopiero w przypadku przekazania nam informacji o tym, jakie materiały zostały znalezione będziemy mogli określić, kto za to jest odpowiedzialny - podkreśla Małgorzata Jachowicz-Polak.
   Dużo miejsca w materiale telewizyjnym, zajęła informację, że znajdowały się tu materiały, dotyczące największej sprawy, toczącej się obecnie przed olkuskim sądem, a mianowicie procesu byłego posła AWS Marka Kolasińskiego. - Akta są kompletne. Nie brakuje żadnych protokułów. Gdyby jakiekolwiek dokumenty były w posiadaniu dziennikarzy, to wykorzystaliby je w pierwszym rzędzie - stanowczo twierdzi Małgorzata Jachowicz-Polak.
   Jak już informowaliśmy, 15 października w Prokuraturze Rejonowej w Olkuszu zostało złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sprawa ta została zarejestrowana, z podejrzeniem o popełnienie przestępstwa zniszczenia dokumentów oraz złamania ustawy o ochronie danych osobowych. Olkuska prokuratura została wyłączona z tego postępowania, a obecnie prowadzi ją Prokuratura Rejonowa Kraków-Podgórze. Przedstawiciele krakowskiej prokuratury odmawiają udzielania informacji na ten temat, ze względu na fakt, iż dopiero kilka dni temu zostały jej przekazane akta tej sprawy i obecnie trwa zapoznawanie się z ich zawartością.
(PAZ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie