Co robi Mikołaj, gdy dzieci śpią

Co robi Mikołaj, gdy dzieci śpią

Zdjęcie autora materiału

Mikołaj zaczyna przygotowywać się do swojego święta. Odświeża kostium i wyczesuje długą brodę

Mikołaj zaczyna przygotowywać się do swojego święta. Odświeża kostium i wyczesuje długą brodę ©Andrzej Banaś

Ma głos jak prawdziwy. Zakładając, że istnieje. Bo jeżeli w ogóle można wyobrazić sobie głos św. Mikołaja, to jest to właśnie ten głos. Ciepły, lekko przytłumiony przez brodę. A brodę też ma jak prawdziwy. Długą, siwą. Byli tacy, co szarpali i nie urwali. Ale wcześniej, zanim zsiwiała, to mazał ją na biało. Mikołaj udawał - pisze Paweł Paciorek.
Mikołaj zaczyna przygotowywać się do swojego święta. Odświeża kostium i wyczesuje długą brodę

Mikołaj zaczyna przygotowywać się do swojego święta. Odświeża kostium i wyczesuje długą brodę ©Andrzej Banaś

Ma nazwisko. Ma imię. Co z tego, skoro po imieniu nikt go nie zna. Od 40 lat wszyscy tylko Mikołaj. I to mu się podoba. Kiedyś jakiś dzieciak zawołał do niego: "Cześć dziadek!" i Mikołajowi to się nie spodobało. - Jaki ze mnie dziadek - odburknął. - Czy ja z twoją babcią spałem?

Mikołaj święty

Już w dzieciństwie na jasełkach przebierał się za Mikołaja. Gdy podrósł, przyklejał brodę, wchodził do cudzych domów i cudzym dzieciom rozdawał prezenty.
W Bieżanowie, Kurdwanowie. Na nowych, dużych osiedlach, bo tam mieszkały młode małżeństwa z dziećmi. Przez 40 lat uszczęśliwił trzy pokolenia: matkę, córkę matki i córki córki. Podstawa pracy: kontakt z dzieckiem. Jak i o czym z nim rozmawiać. Wie doskonale. Ukończył psychologię.

Pracował i w Płocku, i w Warszawie, i na Śląsku. W całej Polsce. Mówi, że jest polskim Mikołajem w stroju greckokatolickim, prawosławnym. Przebranie ma z kościoła. Aktualny kostium ma od około 20 lat.Ten sam. Nie cierpi coca-colowego Mikołaja z filmów. Ale sam pod mitrę włożył jego czapkę, bo spodobały mu się kiczowate, migające na zielono światełka. Przyznaje się.

Długą brodę i włosy ma od 40 lat. Podcina trochę na lato. Na zimę zapuszcza. - Z brodą mam przecyrki. Babcie też sprawdzają - głaszcze siwe kosmyki Mikołaj. O tę brodę nawet ja się boję. Gdy mu przypalam papierosa, to bardzo uważnie. Jest tuż przed 6 grudnia i nie chciałbym odebrać dzieciakom frajdy.

Jest profesjonalistą. Trzy dni wcześniej przechodzi na dietę Mikołaja: sałatka, żadnego mięska ani piwka. Żeby świeży oddech był. Po pracy? A po pracy to co innego. W tym roku 6 grudnia chce zrobić zbiórkę pieniędzy na szpital w Prokocimiu. Dwa dni wcześniej, w Barbórkę, będzie u sztygarów w Jastrzębiu. Później pojedzie do Gdańska.

Mikołaj świecki

Mikołaja poznałem z knajpie na Kazimierzu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jest Mikołajem. Nie wiedziałem nic. W knajpie wszyscy dobrze go znali. Patrzyli z ciekawością, kiedy sam od siebie postawiłem mu wódkę. Chciałem, żeby mi coś opowiedział. Usłyszałem: - Cham na zagrodzie równy wojewodzie. Jak z kawki nie było wrony, jak z kurwy nie będzie żony, tak z chama nie będzie pana. Cham na wieki wieków chamem. Amen.

Ciekawią mnie ludzie, którzy znają rymowankę na każdą okazję. Niektórzy ostrzegali: jeśli idziesz z nim rozmawiać, to przygotuj dużo kasy. Wziąłem trochę i poszedłem.
- Palisz?
- Palę.
- Obstaw.
- Właśnie skończyłem.
- (Śmiech Mikołaja. Jak prawdziwego).

Papierosy kupiłem po wejściu do knajpy. Rozmowa przy dymku idzie już o wiele przyjemniej.
Mikołaj na co dzień jest normalny. Tak o sobie mówi. - Raczej twardy, bo życie mnie nie oszczędzało - puentuje. To wysoki, postawny chłop w znoszonym czarnym garniturze w pasy. W brązowych skórzanych butach. Z rękami jak dwa bochny chleba. Jeśli ubranie mówi coś o człowieku, jaki jest teraz, to jego dłonie i nadgarstki (u Mikołaja szerokie i grube) mówią o tym, co robił i jaki był kiedyś. Kim byli jego rodzice, dziadkowie, z czym się w życiu zmagał.

- Kaźmirz, to jest Kaźmirz - zaczyna swoją gawędę. Ta dzielnica narzucała pewne prawa. Tutaj trzeba było wiedzieć po co, na co i za co - wprawnie kreuje tajemnicę miejsca. To rodzony krakus z Kazimierza. (Błąd! Kaźmirz a Kraków to dwa różne miasta). Jego babcia mieszkała przy Meiselsa. Handlowała na placu Nowym i na Starym Kleparzu pod zegarem.

Młody Mikołaj (właściwie: Boguś Szabliński) chodził do kilku szkół. Musiał je czasem zmieniać. Przenosili go za wybryki. Z chłopakami się bił, niejeden nos skrzywił. W trzeciej klasie podstawówki chłopaki przynieśli cztery piwa, takie na korek, jak "Kelt". Po tym piwie sikali po śmietniku. Na wywiadówkę musieli przyjść z rodzicami. Portki przetrzepano dobrym pasem.

Uważa, że te historie nie pasują do mikołajowego wizerunku i szybko ucina rozmowę. Ale i teraz się zdarzy, że ktoś fiknie. - Mnie już na życiu nie zależy. Młody, jak chce się wychylić, to niech się wychyli. To ja mu wtedy pokażę! - Kobiet było dużo. Aż za dużo. Osiem razy się żeniłem - zawsze chciał mieć wszystko załatwione elegancko.

Dalej interesują go kobiety. Takie do trzydziestki. Rodzina: jedna córka, siostra, brat. Do dzieci w rodzinie też przychodził jako Mikołaj. Ale trzyma się zasady, że dobry gość, to nieczęsty gość.
Mikołaj musi być sam. Nie może myśleć o rodzinie. Może by chciał mieć teraz kobitę, ale musiałby o nią dbać. A tak to luzik, nie ma problemów ani trosk. - Ja żyję z dnia na dzień. Spokojnie. Jako tako wyglądam. W garniturze, pod krawatem. Trzeba trzymać fason - takie jest jego credo.

Całe dnie spędza w mieście. Nie tylko na Kazimierzu. Czasem idzie na "aryjską stronę", czyli do Rynku. W Krakowie też go znają. Dalej Kaźmirz traktuje jako osobne miasto. Nie Kazimierz, bo Kazimierz nad Wisłą, to tam obrazki malują. I nie Podgórze, tylko Podgórz. Osobne miasta.
Kaźmirz teraz: - Nazjeżdżało się tu wielu z pieniędzmi. Pozakładali puby. Robią tutaj pieniądze. Choć zdarzają się…- i tu wychwala miejsce, gdzie siedzimy. Wszyscy go tu znają. Wita się już od progu: - Elegancki lokal, gdzie można się i napić, i porozmawiać kulturalnie, i dobrze zjeść.

Na zapiekanki chodzi do Królowej Wandy. Jak ktoś nie wie, gdzie to, wystarczy zapytać. Dla Mikołaja "Endzior" jest rozkrzyczany. Miał niegdyś najlepsze kotlety z piersi kurczaka. Teraz ma zapiekanki i to już nie jest to.

Robi rachunek sumienia: - Do 50-tki człowiek walczy, a potem, to już zaczyna się nad wszystkim zastanawiać. Do 42. roku życia szedłem przez życie ostro jak hultaj. Na okres Mikołaja się wyłączałem, a potem robiłem swoje. Teraz? Jestem, ale chciałbym spokojnie odsunąć się w cień. Mam już w sobie spokój i ciszę.

Od św. Mikołaja (tego prawdziwego) chciałby dostać mały biały domek w Bieszczadach. 12 arów działki, kilka koni. Tylko czy do Mikołaja z Kazimierza może przyjść Mikołaj z Laponii? - Drogie dzieci, Mikołaj zawsze przychodzi.

Miss Polonia z dawnych lat. Zobacz galerię najpiękniejszych kandydatek!

"Super pies, super kot"! Zobacz zwierzaki zgłoszone w plebiscycie i oddaj głos!

Mieszkania Kraków. Sprawdź nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Pedofilski wywiad - koniec swiata

Tom (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

Robic wywiad przedstawiajacy go jako super czowieka - a to byly pedofil .
Koniec swiata .
Media i dziennikarze schodza na psy.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Mam na tego Pana całą teczkę :-)

Urzędnik Sb (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 97 / 95

Mikołaj :-) , a naprawdę Pan Bo.... Sz... ps. Szabelka

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
przeciez on za pedofilie siedzial

k (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 122 / 124

lata temu
a teraz stal sie lanserska maskotka Kazimierza

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo