Co się stało z Katarzyną?

SAS
Udostępnij:
Była jedną z faworytek halowych mistrzostw Polski seniorek w tenisie. W grze pojedynczej, rozstawiona z nr 2 zawodniczka krakowskiego Wawelu, Katarzyna Strączy odpadła w ćwierćfinale. Zwycięstwo w grze podwójnej tylko częściowo zatarło niemiłe wspomnienia z turnieju na kortach Mery.

- Nie obroniłaś tytułu mistrzyni kraju. A wydawało się, że pod nieobecność Magdaleny Grzybowskiej i Aleksandry Olszy, właśnie Ty podejmiesz rywalizację z Karoliną Jagieniak. Jesteś mocno rozczarowana?
- Trudno to ukryć. Nie byłam w najwyższej formie. Doszły jeszcze inne problemy.
- Od samego początku mistrzostw narzekałaś na dywanową nawierzchnię kortów. Przypomina się powiedzenie, że złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek spódnicy. Wydaje się jednak, że w przegranym pojedynku z Pauliną Janus nie miałaś pomysłu na grę i to, że rywalka trenuje na co dzień na kortach Mery miało drugorzędne znaczenie.
- Nie chcę się tłumaczyć, ale na Merze piłka dostaje dziwnego poślizgu po serwisie czy po rotacjach. Korty Wawelu, gdzie ćwiczę, są zupełnie inne. Dlatego, nie byłam w stanie utrzymać wymiany z Janus. Mocno się denerwowałam, w konsekwencji przegrałam mecz.
- Twój finałowy występ w deblu też pozostawiał wiele do życzenia.
- Dawno nie grałam debla. Z Anią Żarską spotykamy się sporadycznie. Musiałyśmy więc poświęcić pierwszego seta, żeby wejśc w uderzenie. Stąd duża liczba błędów. Liczy się jednak efekt końcowy, w dwóch następnych setach miałyśmy dużą przewagę.
- Dla tenisistki z ambicjami, halowe mistrzostwa to tylko jeden z epizodów w długim sezonie. Aby utrzymać przyzwoite miejsce w światowym rankingu, trzeba często startować za granicą. Stać Cię na to?
- Ostatnio awansowałam o 60 miejsc w klasyfikacji WTA - na 216. pozycję. Ale to ciągle za mało, by móc uczestniczyć w turniejach wielkoszlemowych lub takich, w których pula nagród przekracza 100 tysięcy dolarów. Tylko wtedy można się utrzymywać z tenisa. Ja ciągle dokładam, a w praktyce moi rodzice. Razem z trenerem Wojciechem Dynowskim bez przerwy szukamy sponsorów. Niestety, z bardzo różnym skutkiem. Nie zawsze po naszej myśli.
- Czy z tego, że znajdujesz się wśród kandydatek do reprezentowania kraju w Pucharze Federacji, masz jakieś finansowe korzyści, możesz liczyć na wsparcie Związku Tenisowego?
- Nie mogę zgodzić się na warunki zaproponowane w umowie. Wiem, że Magdzie Grzybowskiej i Oli Olszy zapewniono określone, niemałe kwoty, dlaczego ja mam być w gorszej sytuacji. W tym czasie, kiedy zostanie rozegrany Puchar Federacji, odbywa się turniej w Budapeszcie, gdzie mogłabym zarobić pieniądze, a przede wzsystkim zdobyć punkty w rankingu WTA, liczę więc na odpowiednią rekompensatę.
- Masz już sprecyzowane najbliższe plany startowe?
- Jeszcze nie. Wiele zależy od tego, kiedy odbiorę nowy samochód. Najczęściej podróżujemy autem, oszczędzamy na drogich biletach lotniczych. Na pewno chciałabym się wybrać na turnieje do Francji, ale w tym tygodniu wracam na korty Mery. Od środy do piątku z koleżankami z Wawelu zagramy w finałach drużynowych, halowych mistrzostw Polski. Klub dość rygorystycznie wymaga ode mnie występów w tego typu imprezach.
Rozmawiał: (SAS)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie