Co wolno wojewodzie...

Redakcja
Z wielkim zainteresowaniem śledzę trwającą od kilkunastu dni dyskusję na temat biografii Ryszarda Kapuścińskiego, w której autor, Artur Domosławski, ujawnia fakty nieco niewygodne dla obowiązującego do tej pory świetlanego wizerunku słynnego reportera.

Włodzimierz Jurasz: W CIEMIĘ BITY

Szczególnie interesujące wydają mi się dywagacje dotyczące pojawiającej się w książkach Kapuścińskiego pewnej dawki zmyśleń i ubarwień. Obrońcy autora "Cesarza" bronią jego prawa do konfabulacji, usprawiedliwiając ją rosnącymi dzięki temu walorami, zwłaszcza literackimi, tekstów. A ja zastanawiam się, dlaczego analogiczne głosy nie pojawiły się podczas paru mniejszych afer (sam poznałem taką podczas pracy w pewnej redakcji), jakie rozpętały się po ujawnieniu zmyśleń w tekstach innych autorów. Afer kończących się z reguły wywaleniem z pracy i zawodową śmiercią konfabulanta.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie