Co znaczy „Nie wolno”?

Redakcja
Któż z nas nie widział na trawnikach informacji „Nie deptać trawników”?

Gdy zeszłego lata moja córka zobaczyła taką tabliczkę w parku w centrum Warszawy, spytała: „Mamo, po co to tutaj stoi?” Uzyskała odpowiedź, że jest to tabliczka informująca przechodniów o tym, że nie wolno deptać trawników. Zapytała mnie:_ „Ale dlaczego nie wolno?”_…

Z samego faktu wbicia tabliczki nie płynie informacja dla dziecka, dlaczego nie należy tego robić, a nawet, co dokładnie autor rozumie pod sformułowaniem „deptać trawniki”. Czy położenie się na kocu jest akceptowane? A chodzenie na bosaka czy też poszukiwanie czterolistnej koniczyny, czy to już deptanie, czy jeszcze nie?

Dzieci potrzebują jasnych wytycznych, a szczególnie uzasadnienia zakazów czy zasad. Potrzebują wyjaśnienia, dlaczego one są ważne, i czemu na głębszym poziomie służą. Tabliczka w parku była dla mnie i mojej córki pretekstem do ciekawej rozmowy o ochronie przyrody. Rozmawiałyśmy długo o tym, dlaczego rośliny są ważne w życiu ludzi, jaką pełnią rolę zarówno dla naszej planety, jak i dla nas samych; o tym, jaką mamy radość z patrzenia na piękne kwiaty i z odpoczywania wśród zieleni.

Wyjątkową sytuacją, kiedy uzasadnienia nie wydają się konieczne bądź możemy odłożyć je w czasie są sytuacje zagrożenia bezpieczeństwa dziecka.

Na kolejnym spacerze zobaczyłyśmy inną tabliczkę, tym razem z napisem „SZANUJ ZIELEŃ”. I tutaj pojawiło się również kolejne pytanie mojego dziecka: „Mamo, ale co mam robić, żeby szanować zieleń? Czy to chodzi o to żeby ludzie podlewali parki konewkami?”

Dzięki tej sytuacji porozmawiałyśmy o różnych sposobach szanowania zieleni, na przykład o tym, by nie zaśmiecać trawników, tylko wyrzucania śmieci do kosza. Mówiłyśmy też o używaniu ścieżek i chodników do spacerów. Moja córka nie była usatysfakcjonowana tymi odpowiedziami – chciała dokładnie wiedzieć, kto wymyślił taką zasadę „szanuj zieleń”, i JAK chciał, aby ludzie (w tym dzieci) szanowali zieleń w parku w Warszawie. Zapragnęła również spotkania z osobą odpowiedzialną za te tabliczki, aby ta mogła wytłumaczyć dzieciom, jak to widzi i dlaczego nie napisała na tabliczce „proszę”. Coś w tym jest, prawda? Oczyma wyobraźni zobaczyłam tabliczki w parkach z napisami: “Prosimy, szanuj zieleń, ponieważ lubimy na nią patrzeć, gdy jest zielona, nie zniszczona i czysta, i gdy może spokojnie rosnąć i upiększać naszą planetę”.

Zakazy i nakazy

Te sytuacje skłoniły mnie do zastanowienia się nad tym, jak dzieci rozumieją zakazy i zasady. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy czterolatek chce na spacerze pogłaskać nieznanego psa, a zaniepokojona mama woła „nie wolno głaskać psów w parku!”. Możliwy scenariusz tej sytuacji dalej jest taki, iż dziecko cofnie rękę, ale gdy tylko mama nie będzie patrzeć, będzie nadal próbować pogłaskać psa. Czy ono nie słucha mamy? A może działa jej na złość? Nie! Dziecko działa w zgodzie ze swoimi potrzebami, a informacja, którą uzyskało od mamy, „nie trafiła do niego” – innymi słowy zarówno dziecko, jak i mama, nie usłyszeli nawzajem tego, co w tej sytuacji jest dla nich naprawdę ważne.

Spójrzmy na tę sytuację z perspektywy Porozumienia bez Przemocy (Non-Violent Communication). Jakie mogą być potrzeby dziecka, które chce pogłaskać spotkanego pieska? A jakie są potrzeby mamy, która na to nie pozwala?
Możemy domyślać się, iż potrzeby dziecka to:

- chęć zabawy, kontaktu ze zwierzakiem,

- chęć bliskości z żywym stworzeniem,

- ciekawość,

- chęć poznawania świata.

Piękne potrzeby, nieprawdaż?

A jakie mogą być potrzeby mamy? Dla niej najprawdopodobniej ważne jest:

- bezpieczeństwo jej dziecka,

- troska o jego zdrowie,

zapewnienie dziecku dobrych i bezpiecznych doświadczeń ze zwierzętami.

To są bardzo ważne potrzeby mamy, płynące z jej miłości do dziecka i troski o nie. Jak powiedzieć o nich małemu dziecku, by zrozumiało ich treść i wagę?

Rozmowa mogłaby wyglądać następująco:

Mama: Widzę, że chciałbyś pogłaskać tego pieska. Spodobał ci się?

Chłopiec: Tak, super merda ogonem i tak fajnie skakał przed chwilą.

Mama: Chciałbyś móc się pobawić z pieskiem?

Czterolatek: Tak – on ma taką super sierść – jest brązowa i miękka.

Mama: Chciałbyś móc go pogłaskać i poczuć jego miękką sierść?

Czterolatek: Tak, mogę?

Mama: Wiesz, nie znamy tego pieska i nie wiemy czy on lubi być głaskany.

Czterolatek: Ja go znam, wczoraj już go tu widziałem. Mogę pogłaskać?

Mama: Nie wiemy czy ten piesek lubi być głaskany. Czasem pieski nie lubią być głaskane przez dzieci czy inne osoby, których nie znają. Może się przestraszyć i wówczas piesek może ugryźć. Nie mogę się zgodzić, żebyś pogłaskał tego pieska, bo zależy mi na twoim bezpieczeństwie i nie chciałabym, by ten piesek cię ugryzł albo przestraszył.

Czterolatek: Nie ugryzie, on jest miły. Mogę?

Mama: Widzę, że bardzo polubiłeś tego pieska i chciałbyś się z nim bawić. Wiesz, mam propozycję: może znajdziemy właściciela tego pieska i spytamy go, co on lubi, jakie zabawy są dla niego fajne, a czego nie lubi. Co o tym sądzisz?

Chciałabym podkreślić różnicę pomiędzy powiedzeniem: „nie wolno dotykać nieznajomych psów, bo mogą ugryźć”, a stwierdzeniem „nie chcę, byś dotykał tego psa, bo go nie znamy i boję się że mógłby cię ugryźć”. Pierwsze sformułowanie mówi o prawdach ogólnych, które trudno dziecku zrozumieć i przyjąć. W drugim zdaniu opiekun mówi o sobie – wyraża to, co w danym momencie jest dla niego ważne i uzasadnia to.

W rozmowie opisanej powyżej mama słyszy, jak ważny jest dla dziecka kontakt i zabawa ze zwierzęciem i szanuje to. Nie zgadza się wprawdzie na prośbę syna, lecz ją respektuje i stara się zrozumieć punkt widzenia dziecka. Jak myślisz – jak czułoby się dziecko w tej sytuacji? Czy czułoby, że jest w kontakcie z mamą, a mama z nim? Jak oceniasz jego skłonność do przystania na propozycję mamy? Jeśli dziecko nie miało ochoty współpracować i wspólnie wypracować rozwiązania, które byłoby akceptowalne zarówno przez mamę jak i przez nie samo, to może być znak, iż jeszcze potrzebuje uwagi i szacunku mamy, aby zyskać poczucie, że jego potrzeby są ważne i zostały usłyszane. A może także nie usłyszało troski mamy o jego zdrowie i bezpieczeństwo?

A ile można tak rozmawiać?

W takich momentach często u rodziców pojawiają się obawy o czas i pytania typu: „A ile można tak rozmawiać?”; „Czy ja mam na to czas?”. Na te pytania nie mam dobrej odpowiedzi. Jednocześnie przychodzi mi do głowy myśl, iż jest to kwestia wyboru. Mam wybór: czy powiedzieć malcowi „Nie wolno głaskać nieznanych psów w parku”, a gdy nie posłucha, powtórzyć lub zabrać go z tego miejsca i opuszczać park z „wyjącym wniebogłosy” malcem, czy raczej przeznaczyć 10-15 minut na głęboką rozmowę z dzieckiem, by usłyszeć, co jest dla niego ważne i jednocześnie powiedzieć mu, jakie są moje potrzeby w tej sytuacji. To też jest moment, gdy zachęcam dziecko do kreatywnego wymyślenia rozwiązań tej trudnej sytuacji – uczę go radzenia sobie z konfliktem potrzeb. I dziękuję wszystkim psom w parkach za to, że dostarczają mi tej okazji!

To moja decyzja, jak chcę w danej chwili budować relację z dzieckiem. Czasem mamy czas na empatię i głęboki kontakt, a czasem nie – ale to ja o tym decyduję.

A co Ty dzisiaj wybierasz w relacji ze swoim dzieckiem?

__

O jakiej swojej ważnej potrzebie chcesz powiedzieć dziś swojemu dziecku?

__

Jaką jego potrzebę chciałabyś się dziś zatroszczyć?

Autor artykułu: Joanna Berendt

Inne artykuły na dziecisawazne.pl:
Zabawa w życie – dzieci uczą się przez naśladowanie dorosłych
Przegląd ekokremów na słońce
7 zabaw po angielsku dla kilkulatków

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie