Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Comarch Cracovia - GKS Tychy. Dopiero rzuty karne zadecydowały o wyniku

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Comarch Cracovia - GKS Tychy
Comarch Cracovia - GKS Tychy Szymon Korta
Comarch Cracovia uległa GKS-owi Tychy w kolejnym meczu Tauron Hokej Ligi. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne, które "Pasy" wykonywały słabiej, przegrywając 1:2.

W Comarch Cracovii zadebiutował nowy zawodnik, to Marek Spacek, czeski obrońca. Trafił do drugiego ataku. Spacek był ostatnio zawodnikiem HC Orli Znojmo w czeskiej II lidze. Blisko 30-letni zawodnik, urodziny będzie obchodził 5 grudnia, jest wychowankiem tego zespołu.

Wciąż można dokonywać ruchów kadrowych jeśli chodzi o zespoły Tauron Hokej Ligi. Do końca grudnia można pozyskać w sumie trzech graczy, do końca stycznia kolejnych dwóch.

„Pasy” były po „laniu” w Katowicach (2:7) i chciały się zrehabilitować. Tyszanie jednak to wicelider i przejęły inicjatywę. Choć Cracovia próbowała się odgryzać. Nawet gdy grała w osłabieniu, z kontrą popędził Latal i oddał groźny strzał na bramkę Fucika. Ale „Pasy” miały też szczęście, bo w 14 mi Pociecha nie trafił do pustej bramki.

To zemściło się na tyszanach w 18 min, gdy gospodarze wyszli z kontrą, którą zakończył Vildumetz. Miejscowi poszli za ciosem i po chwili o mało co gola nie zdobył Spacek (Fucik obronił).

Na początku II tercji to „Pasy” grały w przewadze i wtedy Latal trafił w słupek. Kolejny raz słupek uratował tyszan od straty gola w 30 min po uderzeniu Mocarskiego. Z kolei w 33 min Ciura trafił w słupek krakowskiej bramki. Potem „Pasy” bardzo umiejętnie się broniły, a w 40 min znów mogły podwyższyć wynik, ale strzał Brynkusa odbił bramkarz.

Wynik był „na styku”, ale gospodarze zwietrzyli szansę na wygraną. Dążyli do zdobycia drugiego gola. Na początku III tercji strzelał Brynkus, ale górą był Fucik. W końcu goście doprowadzili do remisu, a gola zdobył strzałem z kąta były zawodnik Comarch Cracovii Łyszczarczyk. W 51 min mogło być 2:1, ale Jezek zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem. Potem znów groźnie próbował Łyszczarczyk, i to dwukrotnie, ale Krasanovsky bronił z poświęceniem.

Tyszanie mieli okazję w samej końcówce, grając w przewadze, ale jej nie wykorzystali. Trzeba więc było rozegrać dogrywkę 3 na 3. W niej od razu tyszanie „złapali” karę i Cracovia mogła grać 4 na 3.

Dwa razy próbował Sawicki, bez efektów. Gospodarze jednak długo nie nacieszyli się grą w przewadze, bo po 21 s na ławkę powędrował Jezek. Znów więc było 3 na 3. Goście jeszcze raz zagrali w osłabieniu, za zbyt dużą liczbę graczy na lodzie. Strzelali Younan, Vildumetz, Lundgren i Younan (ten ostatni w poprzeczkę), a także Latal. Nic nie wyniknęło z 1.18 min gry 4 na 3. A więc o wszystkim zadecydowały karne. Ze strony tyszan strzelili Turkin (pierwszego) i Bukowski (ostatniego), a Cracovia odpowiedziała tylko trafieniem Vildumetza.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 1:2 (1:0, 0:0, 0:1, d. 0:0, k:1:2)
Bramki: 1:0 Vildumetz 18, 1:1 Łyszczarczyk (Jeziorski, Jaromersky) 46, 1:2 Bukowski 65 decydujący karny.
Cracovia: Krasanovsky - Bieniek, Żurek, Latal, Jezek, Sawicki – Younan Motloch, Kasperlik, Lundgren, Spacek – Jaracz, Krenżelok, Brynkus, Bezwiński, Vildumetz – Kunst, Dziurdzia, Kapica, Wróbel, Mocarski
GKS:Fucik – Jaskiewicz, Kaskinen, Jeziorski, Ubowski, Łyszczarczyk – Karomersky, Ciura, Mroczkowski, Padakin, Marzec – Bryk, Nilsson, Gościński, Turkin, Korenczuk – Pociecha, Bizacki, Krzyżek, Kucharski, Bukowski.
Sędziowali: M. Bucki, W. Wrycza. Kary: 8 - 6 min. Widzów: 800.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Comarch Cracovia - GKS Tychy. Dopiero rzuty karne zadecydowały o wyniku - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski