18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Cud na ściernisku

RedakcjaZaktualizowano 
Każdego dnia setki osób przejeżdżających ruchliwą K-4 zatrzymywały się na poboczu drogi i biegły ku piramidzie

WIESŁAW ZIOBRO

WIESŁAW ZIOBRO

Każdego dnia setki osób przejeżdżających ruchliwą K-4 zatrzymywały się

na poboczu drogi i biegły ku piramidzie

   Była wtedy piękna noc. Bardzo mroźna. Pełnia księżyca. - Być może komuś, kto podpalił piramidę, właśnie o to chodziło, o taką pogodę i takie efekty - mówi Piotr Goryń, mieszkaniec ul. Południowej. Dom teściów, w którym mieszka ze swoją rodziną, znajduje się kilkaset metrów od tamtego miejsca. Płonącą piramidę było widać z odległości kilku kilometrów. Wielka łuna pojawiła się wzdłuż drogi krajowej nr 4 Kraków - Rzeszów.

   Piramida paliła się gwałtownie. Paliła i topniała. Topiący się śnieg wzbijał w niebo kłęby pary. Pożar trwał krótko. Osiem sekcji państwowej i ochotniczej straży pożarnej było bezradnych. Słomiany cud świata szybko zakończył swój krótki, ale barwny żywot.
   Marian Kapusta, około 50-letni właściciel piramidy, pokazuje dziś zdjęcia z pożaru. Niezwykle efektowne, o walorach artystycznych. Czerwień, biel i czerń świetnie się na nich komponują. - Robiłem te zdjęcia, ale bardzo ciężko było mi na duszy. Córka płakała, gdy dowiedziała się, że piramida płonie. Kiedy jechałem na miejsce, informację na ten temat podawało już lokalne radio.
   Marian Kapusta jest znany w okolicy. Kiedyś kończył technikum łącznościowe, miał zakład szyjący bardzo modne spodnie-dzwony, później udzielał się w zespole muzycznym, a na koniec wyjechał do Stanów. Na dwadzieścia lat. Dziś pomieszkuje trochę w USA, trochę w powiatowych Ropczycach, jest właścicielem firm - w Stanach Zjednoczonych i w Polsce; w rejonie Ropczyc i Sędziszowa Małopolskiego wykupił od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa wielkie połacie ziemi po byłym PGR-ze w Górze Ropczyckiej. Założył duże gospodarstwo rolne z uprawami zboża i kukurydzy.
   Kiedy powrócił ze Stanów, na wykupionym od agencji ściernisku zamiast nowego San Francisco wybudował... piramidę. Kopię sławnej piramidy egipskiej Cheopsa, uważanej za jeden z siedmiu cudów świata, w skali 1:11.
   Marian Kapusta już wcześniej zasłynął z parku samolotowego, o którym pisał też "Dziennik Polski". Odkupił od wojska kilka wycofanych z eksploatacji MiG-ów i śmigłowców, ustawiając je przy samej drodze, na podwórzu domu swojej matki. Do dzisiaj wywołują zaciekawienie.
   Ale piramida miała być zupełnie czymś innym. Miała dać ujście metafizycznym zainteresowaniom budowniczego. Na stronie internetowej poświęconej w całości tej budowli Marian Kapusta napisał, że symbole takie jak krzyż, pramida, były i są wykładnikiem życia i śmierci, wyznaczają drogę doczesnego i wiecznego żywota. (...) Jestem zafascynowany piramidami, wierzę w ich nadzwyczajną moc.

Egipski tydzień

   Kapusta nie chce zdradzić, w jakich okolicznościach powstał projekt piramidy. Twierdzi, że wykonał go sam, spontanicznie. Założył, że budowla powstanie ze sprasowanych beli słomy, drewna i sznura, zaraz po zakończeniu żniw. Miejsce wybrał na wielkim ściernisku, w pobliżu obwodnicy sędziszowskiej. Prace trwały, jak sam mówi, egipski tydzień, uczestniczyło w nich 10 robotników.
   _- _Ile dni liczy egipski tydzień? - pytali później dziennikarze.
   - A czy to takie ważne? - odpowiadał im Kapusta.
   Podstawa dwupoziomowej budowli wynosiła - jak opisuje jej autor - 62 łokcie piramidalne, wysokość 41 łokci i 2 dłonie. Kąt nachylenia ścian - 51 stopni. Umieszczony na wysokości dwóch trzecich piramidy drugi poziom - w postaci wewnętrznego trójkąta - miał idealnie zachowywać proporcje trójkąta pitagorejskiego.
   Unikalna budowla od razu zwróciła uwagę. Każdego dnia setki osób przejeżdżających ruchliwą K-4 zatrzymywały się na poboczu drogi i biegły ku piramidzie. Obok niej stały dwa wielkie wojskowe samoloty. Zdaniem niektórych, zakłócały klimat egzotyki. Ludzi gnała niezwykła ciekawość. W ruch szły aparaty i kamery wideo. Pojawili się nawet przybysze... z Egiptu, którzy chcieli obejrzeć słomianą replikę świetnie znanej im piramidy.
   Zrazu powstały plotki, i to natury politycznej. Na przykład, że kąty piramidy dzielą rejon na Ropczyce i Sędziszów Małopolski. Aluzję tę rozumieli tylko ci, którzy wiedzą o świętej wojnie między tymi miasteczkami, szczególnie ostrej w formie w latach 90., gdy powstawały rejony. Twórcy ostatniej reformy administracyjnej nie chcieli ryzykować odnowienia konfliktu; tak powstał polityczny kompromis, czyli powiat ropczycko-sędziszowski.
   W zachowanej księdze pamiątkowej, którą uratowano od ognia, jest wiele, pełnych uznania i zachwytu dla piramidy, wpisów. - Dzięki temu rozgłosowi spotkałem się ze znajomymi, rozsianymi po całym świecie, których nie widziałem dziesiątki lat - mówi autor budowli. - Przyjechała moja dawna nauczycielka z podstawówki, czterdzieści pięć lat jej nie widziałem, serdecznie się wyściskaliśmy. Przyjechał burmistrz z pewnego miasteczka w Polsce, mój dawny kolega. Obok piramidy witałem się z innym kolegą z Zurychu. Nie miałem z nim kontaktu ćwierć wieku.
   Nie wszyscy wyrażali zachwyt. Złośliwi twierdzili, że w pobliżu Sędziszowa powstał _ósmy cud świata. _Że to jeszcze jedna fanaberia bogatego Kapusty. Robotnik, który pracuje przy betoniarce w przepompowni wody, znajdującej się w pobliżu miejsca, gdzie była piramida, kręci z dezaprobatą głową. - To było dziadostwo, dlatego się spaliło. Nie ma czego żałować.
   - Dlaczego dziadostwo?
   - To nie widział pan tego wcześniej?...

Legenda w stogu

   Piramidę można było oglądać tylko z zewnątrz. Zbyt ryzykowne mogłoby być zwiedzanie w środku, przy tak ogromnej ilości słomy... Duża tablica obwieszczała: Zakaz palenia i używania ognia w promieniu 500 m.
   Pożar obiektu, który wybuchł pewnej styczniowej nocy, odbił się dość szerokim echem. Tym bardziej że okazało się, iż ktoś podpalił piramidę. - Podobno ogień pojawił się w środku, a nie na zewnątrz - mówi Piotr Goryń z ul. Południowej.
   Sprawę przejęła policja. Dla niej jednak słynna piramida jest tylko olbrzymim słomianym stogiem, którego wartość - liczona w złotówkach - jest bardzo umiarkowana. Dużo więcej warta jest legenda tego niezwykłego stogu.
   - Zaraz po udostępnieniu piramidy do zwiedzania niektórzy moi znajomi, zobaczywszy ją po raz pierwszy, chwytali się za głowy. - Marian, ale byłby pożar, gdyby się to wszystko zapaliło! - mówili do mnie - opowiada budowniczy piramidy. - Nigdy bym nie przypuszczał, że tak się to skończy.
   Dzisiaj można snuć różne domysły. Może ta ilość słomy pobudziła wyobraźnię jakiegoś piromana?
   - To zrobiły dzieci - ucina spekulacje młoda dziewczyna, stojąc w progu dużego domu położonego w nieodległym Sielcu, kilometr w linii prostej od ścierniska, teraz pokrytego śniegiem.
   - Wszyscy o mnie mówili i pisali. Może komuś to przeszkadzało, kogoś gryzło? - zastanawia się Marian Kapusta. - A może ktoś chce mnie stąd wykurzyć? Sporo ziemi w okolicy wykupiłem. Ludzie nie mogą jak dawniej, gdy był PGR, buszować bezkarnie w cudzej kukurydzy. Rozumie pan.
   - O pożarze piramidy dowiedzieliśmy się z gazet - mówi Halina Patro, mieszkająca w pierwszym domu Sędziszowa Małopolskiego, licząc od strony Krakowa. - Moje córki były tam latem, robiły sobie zdjęcia na tle kolekcji kaktusów. Słyszałam, że ten pan ma inne, różne pomysły. Tam, gdzie była piramida, miał powstać wielki ośrodek wypoczynku i rekreacji. Ma człowiek pieniądze, ma koncepcje, to niech je realizuje, czemu nie.
   Obok domu państwa Patro przejeżdża rowerem kobieta. Na bagażniku przewozi kilkuletnią dziewczynkę. - My nie stąd, my z Będziemyśla, to też niedaleko. Piramidę żeśmy zawsze oglądały z drogi, z autobusu. To z zemsty ktoś ją podpalił. Słyszałam, że ten pan to bardzo bogaty człowiek, w Ameryce był długo, może któryś z jego pracowników poszedł z ogniem? Może ktoś do kogoś coś miał? U nas takie są właśnie ludzie. Jak się komu sąsiad nie podoba, to się bierze ogień i podpala. Sku... Co? Nazwiska panu nie powiem. Wszystko powiem, ale nie nazwisko. Jeszcze i mnie którejś nocy by spalili!

Słomiana promocja

   Wokół piramidy kręcili się po zapadnięciu zmroku różni ludzie. Z różnymi intencjami. Mimo tablicy z napisem, że to teren prywatny. Niektórzy przedostawali się z zapalonym papierosem. Było jedno włamanie. Ktoś liczył na to, że również w środku kryją się jakieś cuda, ale się rozczarował.
   Piramida Mariana Kapusty budziła wśród ludzi nieposkromioną czasami ciekawość. Niezależnie od tego, co niektórzy myśleli o piramidzie i jego budowniczym, doszło do interesującego, jak się wydaje, rezultatu jego fanaberii. Pełen fantazji przedsiębiorca udwodnił, że niekiedy wyjątkowo prostym sposobem można bardzo skutecznie wypromować coś lub kogoś. Na dłużej trafić na łamy gazet. Nie przy pomocy sowicie opłacanych pracowników gminnych lub miejskich wydziałów promocji, ale za pomocą choćby sprasowanych bali słomy, drewna i sznura. Trzeba, oczywiście, jeszcze wiedzieć, co z tym zrobić.
   - Pokazałem, że nawet zwykła słoma może nakręcać koniunkturę na lokalnym rynku - z satysfakcją twierdzi Marian Kapusta. - Mam w głowie inne jeszcze projekty, a moja _piramida Cheopsa _była tylko zaczątkiem tych planów. Wiele jednak będzie zależeć od przychylności gminnych władz.
   Kazimierz Kiełb, burmistrz Sędziszowa Małopolskiego, przyznaje: - Rzeczywiście, inicjatywy pana Kapusty okazały się bardzo trafione pod względem medialnym. Telewizja, radio, prasa, Internet... Głośno było o piramidzie również za granicą. Ja nie będę oceniał pomysłów pana Kapusty, gdyż nie czuję się do tego upoważniony.
   Można odnieść wrażenie, że mimo sławy, która powoli skapywała na gminę, burmistrz chce zachować dystans. - Cieszymy się, że przy tej okazji wymienia się nazwę Sędziszów Małopolski, ale chcielibyśmy, żeby Polska wiedziała, że w Sędziszowie i okolicy żyją także zwyczajni ludzie, są tu różne zakłady pracy i toczy się zwyczajne życie.
   Marian Kapusta nie ma jednak ochoty na zwyczajne życie. Chce realizować nowy projekt. Na miejscu spalonej piramidy zamierza zbudować nową, z kamienia tym razem. Trwałą. Większą od tamtej. Ale żeby to zrobić, grunty rolne muszą - urzędowo, za zgodą miejscowej władzy - zmienić przeznaczenie. Lokalny plan zagospodarowania przestrzennego musi uwzględnić tę ewentualną zmianę.
   - Jeżeli pan Kapusta będzie chciał wznieść kamienną piramidę, to będzie zobowiązany dopełnić wszelkich formalności, łącznie z pozwoleniem zgodnym z przepisami Prawa budowlanego - informuje burmistrz. - Poza tym u nas tak się praktykuje, że jeśli ktoś składa wniosek w sprawie przekształcenia terenu i zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, sam ponosi koszty tej operacji.
   Ale najpierw musi być urzędowa zgoda.
   - Mam nadzieję, że nie trzeba będzie zbyt długo na to czekać - mówi Marian Kapusta. - Ale może zdążę się wybrać wreszcie do Egiptu, by zobaczyć prawdziwe piramidy. Przecież pierwszą i jedyną, jaką do tej pory widziałem, była ta, która stała na moim ściernisku.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3