18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Cycki kury, dupsko wieprza... Czy ujednolicać nazwy dań?

Redakcja
Nad niektórymi nazwami dań można się bardzo długo zastanawiać FOT. TOMASZ MATEUSIAK
Nad niektórymi nazwami dań można się bardzo długo zastanawiać FOT. TOMASZ MATEUSIAK
Odwiedzający karczmy w Zakopanem i innych podhalańskich miejscowościach w menu może zobaczyć np. cycki z kury, przysmak gazdy, góralsko juzyna, dupsko wieprza, bąkowa juzyna. Dla turysty spoza Podhala nie do końca są one jasne i przejrzyste.

Nad niektórymi nazwami dań można się bardzo długo zastanawiać FOT. TOMASZ MATEUSIAK

ZAKOPANE. Starosta tatrzański chce ujednolicić nazwy dań w podhalańskich karczmach. - Tak żeby każdy turysta wiedział, o co chodzi - mówi Andrzej Gąsienica Makowski.

- Gdy przeglądałem kilka razy karty w karczmach, to sam się zastanawiam, czy to jest jeszcze góralska nazwa, czy już nie. Moim zdaniem to jest zamazanie kulinarnego obrazu naszego regionu. Oczywiście można wydziwiać, ale bez przesady - uważa Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański. - Spotkałem jadło z ptoska. I nie wiadomo, o co chodzi, czy to kura, karczma, czy jeszcze coś innego - dodaje starosta.

Dlatego Makowski uważa, że sztandarowe dania kuchni góralskiej powinny mieć nazwy jednoznaczne - które nie będą budziły wątpliwości, co to właściwie jest.

- Tak jak na przykład Włosi mają szynkę parmeńską. Wiadomo co to jest, jak ona wygląda. Włosi tego bardzo pilnują. Uważam, że nasi restauratorzy również powinni o to zadbać - mówi starosta. Dodaje też, że zamierza zorganizować spotkanie z właścicielami karczm, aby namówić ich do ujednolicenia nazewnictwa.

Branża gastronomiczna jest podzielona co do pomysłu starosty. Leszek Dorula, którego rodzina prowadzi restaurację Góralski Dworek, popiera pomysł.

- Na dzień dzisiejszy niektóre dania mają jedną nazwę. Często jednak jest tak, że restauratorzy, żeby się jakoś odróżnić, wprowadzają swoje nazwy. Gdy jednak jest to danie o tym samym smaku w wielu restauracjach, nazwa powinna być ta sama, żeby klient miał takie samo skojarzenie smakowe i w jednej, i w drugiej karczmie - uważa Dorula.

Z kolei Dariusz Galica zaznacza, że nie da się ujednolicić nazw dań bez ujednolicenia kunsztu podhalańskich kucharzy.

- Bo przecież inaczej będą smakowały cycki u jednego, a inaczej pierś u innego - mówi Dariusz Galica. - Podobnie jest z jagnięciną. Jej smak zależy przecież nie od karczmy, ale przede wszystkim od kucharza. W jednym miejscu smakuje aż palce lizać, a w innym zaś bieda ją do gęby wsadzić. Jak będzie nazwa ujednolicona, to wystarczy, że jeden zepsuje smak, a turysta już się w innej karczmie na to nie skusi - dodaje.

Jak dodaje Galica, ujednolicanie można jedynie robić, gdyby kucharze przeszli szkolenie. - Poza tym w każdej karcie jest napisane pod nazwą dania, z czego jest ono zrobione, więc każdy się domyśli - zaznacza Galica.

Zdaniem Agaty Wojtowicz z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, która kilka tygodni temu rozpoczęła projekt Smaki Podhala (ma za zadanie pokazać restauracje, które wykorzystują w swojej kuchni tradycyjne produkty Podhala), ujednolicanie smaku w podhalańskich restauracjach jest bez sensu.

- Uważam, że nie wolno tego robić. Owszem, powinni nasi restauratorzy wykonywać dania z produktów tradycyjnych, ale niech każde danie będzie inne. Niech w każdej restauracji będzie można spróbować jagnięciny podhalańskiej przygotowanej na różne sposoby - zaznacza Wojtowicz. - Nie róbmy z naszych restauracji McDonalds'a, w którym - w każdej restauracji na świecie - można spróbować tej samej kanapki - twierdzi.

Dodaje jednak, że co do nazewnictwa, rzeczywiście niektóre karczmy i restauracje powinny zmienić podejście. - Niektórzy bowiem są przekonani, że jak nazwą danie tajemniczo, to przyciągną turystów. A ja chcę dokładnie wiedzieć, co będę miała na talerzu - podkreśla Wojtowicz.

Klienci nie widzą problemu z dziwnymi nazwami dań. - Jak nie wiem, o co chodzi, zawsze mogę przecież dopytać kelnera. Gorzej, jak on nie będzie wiedział - śmieje się Zbigniew Balicki, mieszkaniec Zakopanego.

Łukasz Bobek

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
na glupote nie ma

lekarstwa , chca isc z pradem i byc nowoczesnymi , swiatowymi i oswieconymi , zatracili sie , nie tylko oni.

C
Ceper

Komentarz do pana Franka będzie krótki. Święta prawda.

p
ptica

Pan starosta nie ma przypadkiem poważniejszych spraw do załatwienia, he ?

F
Franek

I w taki właśnie sposób, do dziadostwa, intelektualnej mizerii, że nie powiem głupoty i analfabetyzmu, dorabia się ideologię...
Chcą być ciekawi i interesujący, niech błysną czymś więcej niż smrodem gazdy, końskimi kupami na Krupówkach i żenującymi nazwami dań w "karczmach" czy budach z jedzeniem bo restauracjami tego dziadostwa nazwać nie można...

Dodaj ogłoszenie