Czara goryczy

Redakcja
Udostępnij:
Na światowych rynkach ciągle grasują niedźwiedzie. Indeksy znajdują się na poziomach najniższych od wielu lat. Powszechna jest ostrożność i zniechęcenie do giełdowej gry. Znajomy inwestor, który wrócił zza wielkiej wody, opowiada mi o ludziach, którzy w minionych dwóch latach stracili dobrobek całego życia i emerytura, która miała być dostatnia i bogata, wcale taka nie będzie. Sam mam w rodzinie osobę, której z 1,3 mln dolarów w szczycie internetowej hossy zostało niecałe 300 tysięcy. Co gorsza, końca spadków nie widać. W polskich warunkach osób, które by cały majątek trzymały w akcjach, jest bardzo niewiele. Jednak znaczna większość inwestorów nie korzystających z możliwości inwestycji w instrumenty rynku terminowego w celu zabezpieczenia pozycji ma też olbrzymie straty. Dosłownie na palcach jednej ręki można policzyć spółki w rodzaju Stomilu Olsztyn lub Budimeksu, które oparły się bessie. Często jest tak, że jakiś walor długo znajduje się w trendzie horyzontalnym, skutecznie broniąc się przed zniżkami. Jednak i na niego przychodzi kolej. Widocznie broniącym kursu brakuje pieniędzy lub też ze spółki dochodzą niekorzystne informacje.

Z pozycji gracza

   Przykładem może być Prosper, który cały ubiegły rok przetrwał w niezłej kondycji utrzymując notowania w granicach 13-15 zł. Od początku tego roku walor ten zaczął systematycznie tracić na wartości. W mijającym tygodniu trend spadkowy akcji tej spółki gwałtownie przyspieszył i umieścił ją na jednej liście z potencjalnymi bankrutami w rodzaju Pażura. Być może ktoś wie coś więcej o kondycji Prospera i stara się skrócić pozycję przed publikacją wyników II kwartału.
   Rynek generalnie cały czas na coś czeka. W tej chwili doszło oczekiwanie na program i jakiekolwiek informacje o planach nowego ministra finansów profesora Grzegorza Kołodki. Choć niepewność co do zamiarów sternika polskiej gospodarki bardziej wpływa na rynek złotego i obligacji, to gracze giełdowi też są pełni obaw. Wizja Argentyny na pewno nie napawa optymizmem.
   Jeżeli ktoś szuka czynników pozytywnych, dających nadzieję na odwrócenie trendu spadkowego, to może je znaleźć w rozmowach przedakcesyjnych dotyczących wstąpienia Polski do Unii. Zapewne informacja o dacie naszego wstąpienia i warunkach pomogłaby nie tylko giełdzie, ale i złotemu. Powoli ludzie zdają sobie sprawę z kosztów dewaluacji naszej waluty. Dziennikarze zaczęli mówić o drożejącym paliwie, kosztownych wakacjach za granicą, kosztach kredytów denominowanych w walutach obcych, problemach długu publicznego i utracie wartości oszczędności, nie mówiąc już o inflacji.
GRACZ

Zakupy róbmy racjonalnie a nie emocjonalnie KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie