Czarnoskóra frontmenka i pląsające dzieciątka

Redakcja
Udostępnij:
Tegoroczny Baszta Jazz Festiwal w Czchowie zdecydowanie odróżniał się od dwóch poprzednich. Złożyło się na to wiele czynników. Przede wszystkim publiczność, która w tym roku przekroczyła magiczną liczbę jednego tysiąca. Przede wszystkim udział Janice Harrington, co sprawiło, że impreza nabrała charakteru międzynarodowego. Przede wszystkim nowosądeccy sponsorzy, którzy w tym roku nie szczędzili grosza. Przede wszystkim świetnie trzymający się 40-latek, "Jazz Band Ball Orchestra", świętujący na Rynku czchowskim swój jubileusz. Jednym słowem ten festiwal był przede (lub - jak kto woli - przed) wszystkim.

   W sobotę na Rynku czchowskm zgromadziło się około tysiąca fanów jazzu tradycyjnego. Przyjechali nawet z odległych zakątków kraju. Atmosfera powoli rozkręcała się za sprawą gliwickiego "Daily Jazz Combo". Muzycy tworzący "Five O’Clock" i "Old Metropolitan Band", przecierali ze zdumienia oczy na widok roztańczonej publiczności. Nie dlatego, żeby byli nieprzyzwyczajeni do takiej spontanicznej reakcji. Już po koncertach przyznali się, iż nieco obawiali się o odbiór. Okazało się, że czchowianie wspomagani przez przyjezdnych są "wyrobionymi" odbiorcami jazzu - nikt nikogo do tańca specjalnie zapraszać nie musiał, czyniła to świetnie sama muzyka. Kiedy na scenie zainstalowali się muzycy z JBBO, czchowski Rynek ogarnął szał. Ciemnoskóra Janice Harrington udowodniła, że dobrego bluesa zaśpiewać może tylko człowiek o skórze w odcieniu mahoniowym. A że przy okazji kontakt z publicznością to dla niej "bułka z masłem", kamieniczki Rynku czchowskiego raz po raz zmieniały swoje pozycje. _Publiczność jazzowa jest jedyna na świecie. Nie ma żadnych burd, wszyscy po prostu świetnie się bawią. Cieszy nas fakt, że wydawałoby się "elitarny" jazz jest w stanie skłonić ludzi do świetnej zabawy. Tu nie trzeba być koneserem. Wystarczy odrobina poczucia rytmu i nogi same tańczą - _komentowała na bieżąco rozentuzjazmowana Elżbieta Kornaś z czchowskiego Biura Promocji. Kiedy zegar wskazywał już w pół do drugiej w nocy, podbiegła do nas ponownie wskzując na grupę roztańczonych małych dzieci. _Proszę spojrzeć, jak te dzieciątka fajnie pląsają. I jak długo wytrzymały. Jazz jest dla każdego pokolenia - _próbowała przekrzyczeć muzykę.
Od Brzozowa do Nowego Sącza
   Organizatorzy obawiali się drugiego dnia z dwóch powodów. Kilka dni wcześniej z imprezy wycofali się muzycy z tarnowskiego "Leliwa Jazz Band" - jeden z ich kolegów poważnie się rozchorował i koncert nie mógł dojść do skutku. Drugim powodem do zmartwień była niepewna pogoda. Sympatyczni panowie z "Zygi Jazz Band" (Brzozów) wzięli na siebie ciężar gospodarzy wieczoru i z roli tej wywiązali się fantastycznie. A przy okazji swoją muzyką skutecznie rozpędzili chmury. "Prowizorka Jazz Band", uwielbiany w kraju (i nie tylko) zespół dixielandowy, tradycyjnie (przy tego rodzaju muzyce słowo jak najbardziej na miejscu) świetnie bawił publiczność. Ludzi wprawdzie było nieco mniej niż poprzedniego dnia (wizja "szewskiego" poniedziałku nieco tonowała nastroje) , ale i tak był to udany dzień. Festiwal, który w tym roku wyjątkowo zaczął się w piątek, w nowosądeckim klubi "Cafe Szafa", nabiera coraz większego rozmachu. Za rok ma to być wydarzenie, które na trwałe zespoli Nowy Sącz z Czchowem. Jacek Mazur (Czchów - JBBO) i Wiesław Pulit (Nowy Sącz) na pewno o to zadbają. Opiekunowie nowosądeckiego zamku już teraz otwierać chcą podwoje dla jazzu tradycyjnego.
Sponsorzy i nieomylny Jacek
   Skoro mowa o Wiesławie Pulicie, to temu panu należy się osobny rozdział. To głównie on zadbał o to, że do Czchowa "bez zbytnich ceregieli" zawitali liczni (i hojni) sponsorzy. Lwią część pieniędzy zasilajkących konto festiwalu przeznaczyło Nowosądeckie Centrum Folii "FORPUL". Do grona sponsorów dołączyli inni - Zakład Produkcji Mleczarskiej "Dominik" (N.Sącz), Bankowe Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji "Heros", Gminna Spółdzielnia "Samopomoc Chłopska" z Jurkowa, czchowski Zakład Doskonalenia Zawodowego, firma "Rabek", Karol Nowakowski z Jasienia oraz ośrodek wypoczynkowy “Elektrownia Łaziska". Nie zapominajmy o miejscowym Ośrodku Promocji. Koszty koncertów tak znamienitych zespołów są niemałe. Nakarmić, napoić (jazzmani nie są święci - wyznają jednak zasadę, że picie z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach) i zakwaterować blisko osiemdziesięciu muzyków to nie lada sztuka. _Co też pani pisze? Proszę to poprawić, bawimy się i używamy za swoje - _poprawiał mnie na bieżąco Jacek Mazur, zaglądający mi przez ramię w notatki. Zapewne ma rację człowiek, który od trzech latach jest "motorem napędowym" festiwalu. _My Jackowie tacy już jesteśmy, zawsze mamy rację - _dodał na pożegnanie i ja mu tę rację w całej rozciągłości przyznaję. Aukcja prac miejscowych plastyków, która ma zasilić konto odbudowy czchowskich zabytków, przyniosła dochód w wysokości 2.150 zł. Zofia Sitarz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie