Cząstka serca gorliczan pojechała na Madagaskar w postaci...

Cząstka serca gorliczan pojechała na Madagaskar w postaci sprzętu medycznego. Jednym z wolontariuszy jest Kacper Dziedzic z Lipinek

Halina Gajda

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Cząstka serca gorliczan pojechała na Madagaskar w postaci sprzętu medycznego. Jednym z wolontariuszy jest Kacper Dziedzic z Lipinek
1/9
przejdź do galerii

©fot. archiwum prywatne

Cząstka gorliczan dotarła już na Madagaskar. Wszystko oczywiście za sprawą Kacpra Dziedzica, studenta medycyny z Lipinek, który razem z wolontariuszami Fundacji My Baobab pojechał na wyspę, by wesprzeć jej mieszkańców. Kacper jest wolontariuszem Fundacji My Baobab. Zanim wyruszyli na Madagaskar, pomagał w zbieraniu funduszy potrzebnych na zakup sprzętu medycznego, który tam zawieźli. Między innymi dzięki hojności gorliczan na wyspę pojechały komputery, aparat EKG, glukometry, ciśnieniomierz, stół ginekologiczny, Doppler prenatalny, próżnociąg położniczy, pulskoksymetr, monitoring parametrów życiowych, koncentrator tlenu.
Przygodę z Madagaskarem wolontariusze zaczęli od... zagubionego bagażu. Zanim przewoźnik uporał się ze zgubą, Kacper i jego towarzysze pojechali do Antsirabe, miasta w środkowej części wyspy, które jak się okazuje, jest nie tylko jednym z trzech największych na wyspie, ale to również uzdrowisko.

Czekali na gości z dalekiego kraju. Na śniadanie była...


Jeśli wierzyć internetowym przewodnikom - Antsirabe jest niezwykle bogate w źródła termalne, ponoć niestety niewykorzystane.
Madagaskar jest równie bogaty w serdeczność i dobrych ludzi, którzy pozdrawiają przybyszów z Polski, gdy ci idą ulicami miasta. Chyba byli mocno wyczekiwanymi gośćmi.


- Na pierwsze śniadanie na wyspie zjedliśmy porządną i smaczną polską jajecznicę - relacjonuje z dalekiego kraju. - Zacząłem doceniać wartość posiłku. Tutaj nic się nie marnuje. Każdy nakłada sobie na talerz tyle, ile jest w stanie zjeść. A kulinarne ciekawostki? Ot choćby ta, że posiłek i deser je się tutaj na jednym, tym samym talerzu. Mówiąc „deser”, mam na myśli owoce, których jest tu cała masa - dodaje.

Odbierają porody, usuwają przepukliny i... gotują


Szpital w Antsirabe jest jednym z najlepiej rozwiniętych w kraju. Jest tam słynny oddział położniczy oraz kilka innych: pediatryczny, chirurgiczno-ortopedyczny, neonatologiczny, internistyczny (ogólny), oddział ratunkowy.

- Naszym zadaniem jest przede wszystkim praca w przychodni. Opatrujemy rany i zmieniany bandaże. Bywa, że asystujemy przy porodach oraz przy innych zabiegach chirurgicznych, na przykład cesarskich cięciach czy usuwaniu przepukliny - wylicza.

Nie brakuje i zupełnie prozaicznych zajęć typu przygotowanie posiłków, mycie naczyń, szeroko rozumiana papierologia - działają w zależności od potrzeby.

Poznają lokalne zwyczaje. I nieraz dali się zaskoczyć.

- Na przykład na imprezie, gdy na salę wjeżdża tort, wszyscy tańczą do specjalnie na tę okazję skomponowanej melodii - opowiada. - Poza tym Malgasze, czyli mieszkańcy wyspy dużo śpiewają. Im głośniej, tym lepiej. Nie umawiają się przedtem, nie rozpisują na głosy - każdy wie, co, kiedy i jak ma śpiewać - dodaje. - Piosenki są bowiem aranżacjami na kilka głosów - tłumaczy.

Wprawdzie Kacper nie zdradza, jak szło mu śpiewanie na głosy, za to pochwalił się nam, że miał okazję poćwiczyć ubijanie kawy w wielkim moździerzu. Chyba poszło mu całkiem nieźle.

Dlaczego wybrał Madagaskar?


- W pierwszej kolejności na pewno zdecydowało poczucie misji, nie bez znaczenia była i jest miłość do podróży. Z natury jestem włóczęgą - autostopowiczem - przyznał się nam.

ZOBACZ KONIECZNIE:



FLESZ: startuje Tour de Pologne 2018

Źródło: vivi24

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo