Czasu mamy niewiele, ale można to zatrzymać

Grzegorz Tabasz
O wodzie najlepiej mówić językiem suchych niczym susza liczb. Na statystycznego Europejczyka przypada 4 6000 m3 wody rocznie. Przeciętny Polak ma do dyspozycji trzy razy mniej wody. O włos, czy może raczej o kilka szklanek wody, wyprzedzamy pustynny Egipt.

Tym, co mamy rządzimy rozrzutnie. Wszystkie nasze rowy, fosy i kanały były i są nakierowane na jak najszybsze odprowadzenie wody do Bałtyku. To pamiątka po socjalizmie, który osuszał bagna i zamieniał je w łąki tudzież pola uprawne. Socjalizm padł.

Opady deszczu i śniegu do dekady lecą na łeb, a osuszanie kraju wciąż działa. Pojawiają się całkiem rozsądne pomysły. Choćby odwrócona retencja. W porównaniu do wielkich zbiorników retencyjnych, idea budowania zastawek na wylocie rowów odwadniających czy fos jest tania niczym przysłowiowy barszcz. I wydaje się być szalenie skuteczna. W praktyce rzecz sprowadza się do zamknięcia zasuwami wylotu kanałów w czasie opadów i wysokiej wody. Zatrzymujemy odpływ i czekamy. Starczy nawet metrowej wysokości lustro wody, a gleba w całej okolicy powoli nasiąknie wodą. Ot, znana z lekcji fizyki zasada naczyń połączonych. Jeśli zaś przytrafi się lokalne oberwanie chmury, zastawki można podnieść. Nadmiar wody popłynie do morza. I tyle. Lub aż tyle. Projekt trzeba szybko wprowadzić w życie. Czasu mamy niewiele, ale suszę wciąż można zatrzymać.

Trwa sezon na arbuzy. Jak wybrać najlepszego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie