Czekaja walka z bólem

Bartosz Karcz
Michał Czekaj mocno wierzy, że najlepsze mecze dopiero przed nim
Michał Czekaj mocno wierzy, że najlepsze mecze dopiero przed nim Fot. Wacław Klag
Piłka nożna. Zawodnik Wisły od blisko dwóch lat ma problemy z kolanem. Przeszedł już dwa zabiegi. Przez ostatnie miesiące, jeśli wychodził na boisko, to na środkach przeciwbólowych.

Gdy w wieku 19 lat Michał Czekaj debiutował w ekstraklasie, uchodził za wielki talent, przyszłość Wisły Kraków. Szybko znalazł się w orbicie zainteresowań zagranicznych klubów. – Wtedy Michałem mocno interesowały się kluby z 1. i 2. Bundesligi – mówi Konrad Gołoś, opiekujący się Czekajem z ramienia agencji menedżerskiej BMG Sport. – Wszystko układało się rewelacyjnie. Wtedy np. szef skautów FC Koeln bardzo często przyjeżdżał oglądać Michała i __był nim zachwycony. Pewnie gdyby grał regularnie, to wszystko potoczyłoby się inaczej.

W tamtym okresie Michał Czekaj mógł rzeczywiście myśleć o szybkim rozwoju i wyprawie na podbój znacznie silniejszych lig niż polska ekstraklasa. Dzisiaj, zapytany o marzenia, mówi jedynie krótko: – Chcę być wreszcie zdrowy, chcę wreszcie normalnie trenować i __grać.

Problemy ze zdrowiem Czekaj ma od blisko dwóch lat. Gdy wiosną 2013 roku poddał się operacji kolana, wydawało się, że szybko wróci na boisko. Na występ w pierwszej drużynie przyszło mu jednak czekać ponad rok. To nie był jednak koniec problemów.

– Po pierwszej operacji dochodziłem do siebie pięć miesięcy – mówi Michał Czekaj. – W październiku 2013 roku zacząłem trenować, ale po dwóch meczach w drużynie rezerwowej znów zacząłem odczuwać ból w kolanie. Były różne fazy tego bólu. Czasami czułem kolano tylko trochę i spokojnie mogłem trenować. Innym razem ból był bardzo duży, ale zaciskałem zęby i wychodziłem na __trening.

Piłkarza Wisły cały czas leczono zachowawczo. _– Byliśmy przekonani, że ból pojawia się dlatego, że po zabiegu Michał musi wykonać odpowiednią pracę, że musi wzmocnić nogę. Ani my, ani lekarze nie braliśmy wtedy pod uwagę, że może być potrzebny kolejny zabieg _– tłumaczy Gołoś.

Czekaj nie był do końca zdrowy, a jednak nie odpuszczał. Gdy wiosną Wisła przeżywała ogromne problemy kadrowe, brał środki przeciwbólowe, wychodził na boisko z nie do końca wyleczonym kolanem i... robił błędy, za które był mocno krytykowany. – Michał jest człowiekiem bardzo lojalnym w stosunku do klubu, kolegów czy trenera _– mówi Gołoś. _– Podchodził do sprawy w ten sposób, że skoro klub nie zostawił go samego, gdy był kontuzjowany i podpisał z nim w tym okresie kontrakt, to ból nie może być przeszkodą w wyjściu na boisko. Chęć bycia fair w stosunku do wszystkich odbiła się na nim samym, bo grał z kontuzją. Jeśli ktoś nie jest do końca sprawny, to nie dobiegnie do przeciwnika, spóźni się o ułamek sekundy, a ludzi to nie interesuje. Oni nie wiedzą, jakie chłopak miał problemy. Oceniają tylko jego grę.

Problemy z kolanem nie mijały. Nie pomogła zmiana diety. Czekaj nawiązał bowiem współpracę z dietetykiem, który pomaga również m.in. Arkadiuszowi Głowackiemu. – Mam rozpisane pięć, sześć posiłków na dzień i sam kupuję składniki do ich przyrządzenia. Lodówka jest zapełniona na cały tydzień i razem z moją dziewczyną przyrządzamy sobie posiłki – opowiada piłkarz. Kilka tygodni temu ból był już jednak tak duży, że jasnym się stało, iż potrzebna będzie kolejna operacja. Oznacza to, że 22-letni piłkarz straci kolejne miesiące. Niejeden by się załamał. – Mam wokół siebie życzliwe osoby. Są najbliżsi, moja dziewczyna, rodzice, dużo pomaga mi Konrad Gołoś. Chodziłem też przez kilka miesięcy do __psychologa. Te spotkania też mi pomogły – mówi Czekaj.

Piłkarz ciągle wierzy więc, że i dla niego przyjdą lepsze czasy. Podaje przykład Macieja Sadloka, który też bardzo długo zmagał się z kontuzją, a dzisiaj jest czołową postacią Wisły. Również Arkadiusz Głowacki i jego kariera, znaczona licznymi urazami i skutecznymi powrotami na boisko, jest dla młodego zawodnika inspiracją. Wie także, że trener Franciszek Smuda poczeka, aż dojdzie do pełnej sprawności i da mu jeszcze jedną szansę.

– Michała za ostatnie dwa lata nie można oceniać w pełni obiektywnie. On musi dojść do pełni zdrowia. Jeśli później dostanie szansę, to ktoś będzie mógł go ocenić i powiedzieć: „OK, chcemy, żebyś tutaj grał albo sorry, nie widzimy cię”. W tym momencie musi jednak przede wszystkim walczyć o siebie i trochę z samym sobą – mówi Gołoś.

Czekaj zapytany o to, czy w tych trudnych chwilach wraca do jakiegoś szczególnego meczu, dodaje natomiast: – Przez ostatni rok to więcej było takich meczów, o których wolałbym zapomnieć. Choćby to nieszczęsne spotkanie na Legii, gdy przegraliśmy 0:5. Ciągle jednak wierzę, że te znacznie lepsze mecze są jeszcze przede mną.

sport@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szok

Proszę was,widzieliście go jak on biega? Ja widze go co jakiś czas na Błoniach ..TRAGEDIA!!
Gołoś wiem że to twoja praca ale proszę cię,zresztą Smuda to też widzi!!

Dodaj ogłoszenie