Czekanie na Putina

Redakcja
Udostępnij:
Każda potencjalna wizyta rosyjskiego przywódcy elektryzuje polskich polityków i media. Rodzi się coraz więcej obaw, że przez najbliższe miesiące będziemy świadkami spektaklu "Czekanie na Putina", którego reżyserami będą stratedzy z Kremla. Nie są bowiem oni głusi na chęć użycia tej wizyty jako dowodu, że obecny rząd w Warszawie "poprawia" relacje z Rosją. Tymczasem kryzys może spowodować, że ostatecznym zwycięzcą rywalizacji o władzę w Moskwie okaże się Miedwiediew, a gwiazda Putina przyblaknie, zanim jeszcze przyjedzie do Polski.

ANALIZA: Paweł Kowal

Spór Putin - Miedwiediew chyba jednak narasta. Obecny premier Rosji przyjął tradycyjny rosyjski wariant walki z kryzysem: poszukiwanie zewnętrznego wroga i mobilizacja wokół zwalczania go. Stąd ton wobec Ukrainy, Gruzji, stąd agresja na Kaukazie, stąd licytacja z Miedwiediewem, kto jest bardziej radykalny. Zdawałoby się, że czekał od kilku lat na moment, kiedy Rosja skorzysta z nieuwagi lub przyzwolenia ważniejszych państw UE i USA i będzie mogła wskoczyć na miejsce, które zajmowała w czasach ZSRR. Jesienią słyszeliśmy, że nie można karać Rosji za agresję na Gruzję i warunkowo przywrócono rozmowy Rosja-UE i Rosja-NATO. Dziś po planie Sarkozy'ego zostały skrawki zapisanego papieru, Rosja bez jakiejkolwiek reakcji UE praktycznie zaanektowała Osetię Płd. i Abchazję. W sensie prawnomiędzynarodowym wewnątrz terytorium Gruzji znalazły się regularne patrole rosyjskich pograniczników. Ale teraz to Rosja bojkotuje współpracę z NATO, ponieważ sojusz nie chce zmienić swoich dawno ustalonych planów i zamierza realizować manewry w Gruzji na Morzu Czarnym. To odwrócenie logiki nie jest przypadkowe. Świadczy o tym, że w kilka miesięcy zmieniła się cała epoka.
Kluczowe jest pytanie, jak Rosja zamierza wykorzystać kryzys. Wydaje się, że prezydent Rosji chce na to pytanie odpowiedzieć inaczej niż Putin. Miedwiediew zdaje się dostrzegać, że Rosja daleko nie zajdzie w sytuacji, kiedy zaufanie do niej obniżyło się jak nigdy w ciągu ostatnich dwóch dekad. Wie także, że możliwe jest skorzystanie z punktu zwrotnego, jakim jest kryzys, ustalenie status quo, jeśli chodzi o dotychczasowe osiągnięcia polityczne Rosji wskutek nacisków na UE, ale jednocześnie otwarcie nowej karty w relacjach UE-USA-Rosja podobnie jak po 11 września 2001.
Rosjanie wiedzą, że w Polsce sprawa "poprawy stosunków z Rosją", czyli w praktyce realizacji jednej lub drugiej wizyty jest traktowana poważniej niż na to zasługuje. I dlatego rosyjscy analitycy liczą zapewne, że u niektórych nad Wisłą sam, choćby podświadomy strach, iż do wizyty Putina nie dojdzie, pozwoli na kilka miesięcy uzyskać polskie milczenie w sprawach dla Rosji tak ważnych jak partnerstwo wschodnie, negocjacje o nowej umowie o partnerstwie i współpracy UE-Rosja, czy kwestiach energetycznych. By się przekonać, że projekt ten jest już w trakcie realizacji, wystarczy poczytać na rosyjskich stronach analitycznych jak diabolicznie przedstawiane jest partnerstwo wschodnie. Można też wrócić do ubiegłego tygodnia, kiedy przypomniano sobie wiecznie żywe oskarżenia o szpiegostwo polskich dyplomatów. Przed każdym ważnym wydarzeniem (teraz to będzie szczyt partnerstwa wschodniego w Pradze) możemy być świadkami podobnych akcji.
Powstaje zatem pytanie, po co pozostawać w paraliżującej dla polskiej polityki logice czekania na Putina? Czy nie lepiej spokojnie poczekać aż sytuacja w Rosji trochę się wyjaśni i ustabilizuje i rozejrzeć się, czy nie skuteczniej będzie postawić w swoich rachubach na inne niż dotąd środowisko polityczne na Kremlu. Niewykluczone, że w tym czasie szala przechyli się na korzyść Miedwiediewa.
Autor był wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, obecnie kandyduje do PE

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie