Czekanie na unijne pieniądze

Redakcja
W ramach 6-letniego programu SAPARD - w którym uczestniczy 6 krajów ubiegających się o dołączenie do Unii Europejskiej - najwięcej pieniędzy przyznano Polsce. Urzędnicy w Brukseli uznali, że mamy, po pierwsze największą liczbę rolników, a po drugie - nasze rolnictwo wymaga największych inwestycji. Niestety, radość trwała krótko.

SAPARD z poślizgiem

 (INF. WŁ.) W zeszłym roku Unia Europejska w ramach programu pomocowego dla rolnictwa SAPARD przyznała Polsce 171 mln euro. Pieniądze miały zostać wykorzystane w 2000 r., ale na razie nie ma na to szans. Dlaczego? Strona polska winą za zwłokę obarcza unijnych urzędników. Tymczasem gminy - licząc na obiecane pieniądze - rozpoczęły już inwestycje, które miały zostać sfinansowane z unijnych pieniędzy.
 Rozdzielenie pieniędzy premier zlecił Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która do tego celu we wszystkich województwach powołała swoje oddziały. O tym natomiast, kto i w jakiej wysokości otrzyma pieniądze decydować mają tzw. regionalne komitety sterujące, powoływane przy urzędach marszałkowskich.
 Fundusze z programu SAPARD są przeznaczone na budowę wodociągów, dróg, kanalizacji, oczyszczalni ścieków na wsi, a także na odbudowę pogłowia owiec, zarybianie stawów, modernizację zakładów przetwórstwa spożywczego itp. Warunkiem otrzymania pomocy jest zainwestowanie w przedsięwzięcie własnych pieniędzy - nie mniej niż 30 proc. wartości inwestycji.
 - Oddziały utworzyliśmy, komitety sterujące powołano, a pieniędzy nie ma. Około 170 mln euro (_1 euro warte jest dzisiaj niespełna 4 zł - red.), przyznane nam na ten rok, miało dotrzeć do Polski najpierw w styczniu, potem w kwietniu, potem w czerwcu - mówi Antoni Radzewicz, rzecznik Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. - _Nie ma dnia, żeby nie dzwonił do nas wójt, burmistrz albo indywidualny producent z pytaniem, kiedy będą pieniądze. Gminy - licząc na dotrzymanie terminu - ogłosiły przetargi i rozpoczęły inwestycje. Teraz uważają, że wystawiono je do wiatru. Nie wykluczamy, że unijni urzędnicy po prostu obracają naszymi pieniędzmi, zyskując na odsetkach.
 Bardziej wstrzemięźliwe w ocenach jest Ministerstwo Rolnictwa prowadzące negocjacje w tej sprawie z przedstawicielami Unii. - Bruksela chce być pewna, że jesteśmy dobrze przygotowani do rozdziału tych pieniędzy i że faktycznie trafią one tam, gdzie są najbardziej potrzebne - twierdzi Mirosław Drygas, dyrektor Departamentu Pomocy Przedakcesyjnej. Podkreśla, że tzw. program operacyjny wykorzystania pieniędzy z programu SAPARD resort rolnictwa przygotował - zgodnie z planem - w kwietniu tego roku, a na jego zatwierdzenie unijni negocjatorzy mają - w myśl uzgodnień - 6 miesięcy. Dodatkowo Unia w czerwcu wprowadziła nowe rozporządzenie, dotyczące programu SAPARD.
 Wnioski o pieniądze gminy i rolnicy będą składać do oddziałów Agencji dopiero wówczas, gdy trafią do niej unijne pieniądze. Potem wnioski rozpatrzy regionalny komitet sterujący i zdecyduje, kto i jaką dostanie pomoc. Wszystko to potrwa co najmniej kilka tygodni. Jeśli zatem nawet ostatni wymieniany termin, czyli koniec listopada, okaże się realny (w co mało kto wierzy), pieniądze do adresatów w tym roku i tak nie dotrą. A szkoda, bo gminy - licząc na bardzo reklamowany program SAPARD i jednocześnie ponosząc zwiększone wydatki na oświatę i służbę zdrowia - w ostatnich dwóch latach inwestowały w infrastrukturę wiejską znacznie mniej niż poprzednio.

DOROTA STEC-FUS

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie