Czerwona latarnia zgasła

dw
Nareszcie! Sandecja wygrała swój drugi mecz w sezonie 2004/2005, dzięki czemu sądeckich kibiców nie razi już w oczy światło bijące od czerwonej latarni. Zwycięstwo odniosła na dodatek w zupełnie przyzwoitym stylu, pozwalającym snuć ostrożne, niemniej optymizmem tchnące prognozy przed pozostałymi do stoczenia w rundzie jesiennej dwoma pojedynkami.

Sandecja pod lupą

   Trener Marek Górecki podjął ryzyko: zrezygnował z usług dwóch doświadczonych obrońców Dariusza Łukasika i Roberta Mikołajczyka, funkcję libero powierzając Januszowi Świeradowi, najlepszemu, jedynemu w zasadzie snajperowi wśród biało-czarnych. Dał też szansę młodziutkiemu Dawidowi Janczykowi, który choć bramki nie zdobył (a powinien!), to jednak udowodnił, że nie bez powodu określany jest jako jeden z najzdolniejszych napastników w gronie małopolskich juniorów. Eksperyment powiódł się. Nie obyło się co prawda bez chwil przestojów na boisku i zwątpienia na trybunach, nie ulega wszak wątpliwości, że w sobotę sądeczanie zaprezentowali widzom nową jakość. Zagrali bez kompleksów, nawet biorąc pod uwagę słabość rywali - efektownie, momentami z polotem i, co najważniejsze, wreszcie skutecznie. Górecki skromnie powiada, że owoce przynosi długofalowa praca wykonana przez jego poprzedników na trenerskim stołku: Bronisława Bartkowskiego, Adama Nawałkę, a nawet Ireneusza Adamusa. Pewnie i jest w tej opinii trochę prawdy, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że cechy zaprezentowane przez graczy z ul. Kilińskiego ciężej byłoby wyegzekwować, gdyby nie odważny, graniczący z desperacją gest obecnego szkoleniowca. Zastrzegamy jednocześnie, że zarówno Łukasik, jak i Mikołajczyk pozostają, przynajmniej w naszym mniemaniu, piłkarzami, na których można, wręcz należy liczyć w dalszej perspektywie. Sandecji po prostu nie stać na rezygnowanie z naprawdę wartościowych zawodników.
   Zwycięstwo z Hutnikiem nie oznacza bynajmniej, że możemy w spokoju, z założonymi rękami kontemplować sukces, oczekując na kolejne wygrane. Na drodze do utrzymania się w lidze wykonany został zaledwie jeden krok. Dwa kolejne wypadałoby uczynić jeszcze w tym roku. A wiosna? Wiosna być może będzie nasza. Daniel Weimer

Piotr Jachowicz 6 - bez winy przy golu. W co najmniej dwóch sytuacjach, przy strzałach z dystansu Kołodzieja, spisał się bez zarzutu.
Paweł Szczepanik 6 - dobry występ. To wprawdzie z jego strony padła bramka dla Hutnika, ale później grał pewnie, włączając się od czasu do czasu do ofensywnych akcji.
Janusz Świerad 6 - Dino pluje sobie w brodę, że niefortunnie podbił piłkę, która wpadła do bramki Jachowicza. Generalnie zanotował jednak na swym koncie bardzo udany ponowny debiut na pozycji ostatniego stopera, będąc blisko strzelenia gola z rzutu wolnego.
Marek Zagórski 6 - zagrał po prostu solidnie, tak jak tego oczekiwał odeń trener. Udowodnił, że można na niego liczyć.
Bartłomiej Damasiewicz 7 - zaskoczył wszystkich in plus. Waleczny, pracowity, piłkarsko dojrzały. Strzelił przy tym pięknego, jakże ważnego wyrównującego gola.
Dawid Basta 7 - meczowe objawienie. Ruchliwy, zwrotny, nienagannie wyszkolony technicznie, szybki. Autor zwycięskiego trafienia. Okazuje się, że jeśli nikt na niego na boisku nie krzyczy, zyskuje 50 procent swej wartości.
Tomasz Szczepański 7 - tak grającego Tomka dawno w Sączu nie widzieliśmy. Spokój, oczy dookoła głowy. Działacze Hutnika wzdychali, że marzą o podobnym reżyserze poczynań ich drużyny.
Adam Ciastoń 6 - sporo odbiorów, elegancja w grze, waleczność. Wraz z Szczepańskim zaczyna tworzyć coraz lepiej funkcjonującą oś zespołu.
Michał Gryźlak 5 - nie był to najlepszy występ Michała. Ambitny, sporo biegający, ale nie mający jakoś w sobotę szczęścia. To jednak po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego padł drugi gol dla Sandecji.
Piotr Zachariasz 6 - Piotrek starał się jak mógł, nie był wszak w swej optymalnej dyspozycji. Ale i tak zakręcił kilka razy defensorami rywali.
Dawid Janczyk 4 - gdyby w 10 min trafił do pustej bramki, zostałby bohaterem meczu. 45-minutowy debiut 17-latka jednak obiecujący, nakazujący poddawać go kolejnym próbom.
Dawid Florian 3 - zastąpił po przerwie Janczyka, spisując się słabiej od niego. Gdzie się podziała forma z początku jesiennej rundy?
Wystąpili ponadto Jakub Wańczyk, Grzegorz Nowak i Daniel Pociecha, grali jednak zbyt krótko by poddawać ich ocenie.
   (dw)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie