Czerwone słoneczka

Redakcja
W najstarszych książkach kucharskich ich nie ma, bo chociaż w Europie pojawiły się w XVI wieku, dopiero XIX stulecie rozpoczęło ich zawrotną, trwającą do dziś karierę. Dość dziwnie zresztą ona przebiegała. Pierwsze pomidory, bo o nich mowa, przywiezione z Ameryki przez Hiszpanów, były dzikie i malutkie jak wiśnie. Po czterech stuleciach, kiedy przywykliśmy do okazałych owoców, nagle znów zapanowała moda na malutkie pomidorki. Początkowo uprawiane przede wszystkim w Izraelu, w czasie kiedy u nas panuje zima, szybko podbiły całą Europę, łącznie z naszymi bazarami.

Pomidory faszerowane pieczarkami

 Naprawdę stare książki kucharskie milczą o pomidorach, ale już pani Lucyna Ćwierczakiewiczowa zauważa je w swoich "365 obiadach", proponując pomidory faszerowane pieczarkami, pomidory faszerowane mięsem i nadziewane po włosku.
 Wybrać sześć dojrzałych pomidorów średniej wielkości, wrzucić w gotującą się wodę na jedną minutę i wyjąć z niej; zrobić od strony ogonka szeroki otwór, wybrać ostrożnie rączką łyżeczki od herbaty wszystkie pestki, posolić i popieprzyć, ułożyć na półmisku z angielskiej blachy, używanym do sufletów, na który wlać dwie łyżki stołowe oliwy. Zrobić farsz z pieczarek, biorąc 10 pieczarek oczyszczonych i usiekanych na maść, włożyć w rondelek ćwierć funta masła i łyżkę mąki, wymieszać na ogniu, rozebrać kwaterką cybilisu i wygotować__prawie do połowy. Pieczarki, usiekane mocno, w czystej serwetce wycisnąć z wody, włożyć w ten bulion, dodać łyżkę siekanej, zielonej pietruszki, soli, pieprzu i dusić to z 10 minut pod przykryciem na mocnym ogniu. Gdy farsz gotów, napełnić nim pomidory, posypać je tartą bułką przesianą i wstawić w gorący piec na 10 minut na wyższą blachę, tak, żeby ogień ogarnął ze spodu i z wierzchu. Podać razem z półmiskiem.
 Jednak pomidory to przede wszystkim sałatki, o których tak tęsknie śpiewał pan Michnikowski. Z sałatkami jednak jest dość dziwnie. Wtedy, gdy pomidorów jest najwięcej i są najsmaczniejsze, późnym latem - mamy ich już dość, po prostu przejadają się nam. A później, w zimowe miesiące, tęsknimy za nimi. Wprawdzie od lat czerwone słoneczka można kupić przez cały rok, ale po pierwsze - sporo kosztują, po drugie - zazwyczaj nie mają ani smaku, ani zapachu dobrych, gruntowych pomidorów.
 Mimo pewnego przesytu, jemy jednak sałatki, przede wszystkim klasyczne - pomidory pokrajane w talarki, cebula, śmietana, pieprz i sól. Owszem, smakują, ale nieco nużą swą monotonią, a przecież można je urozmaicać na dziesiątki sposobów. Ja przepadam za sałatką z pomidorów, oliwek, zielonej sałaty i tuńczyka. Jest smaczna i prościutka - pokrajane w kostkę (ze skórką, koniecznie ze skórką) pomidory, garść czarnych oliwek, które też można pokrajać na połówki lub na plasterki, puszka tuńczyka, kilka poszarpanych na drobne części listków zielonej sałaty. Wszystko to wymieszać - sałatka gotowa. Jeżeli mamy tuńczyka we własnym sosie, przyda się oliwa, oczywiście dziewicza, tłoczona na zimno. Rzecz jasna, tuńczyk w oliwie nie wymaga tego dodatku.
 Pomidory - to też sosy, bez których trudno sobie wyobrazić włoską kuchnię. Sosy do spaghetti, ale nie tylko, bo także do mięsa różnego rodzaju. Wszelkiego rodzaju ketchup, którym polewa się dzisiaj wszystko, łącznie z frytkami, co budzi we mnie lekki dreszcz obrzydzenia. (Nawiasem mówiąc, wszechobecność ketchupu jest dowodem na upadek sztuki wędliniarskiej, no, bo czy użylibyście tej przyprawy do prawdziwej wiejskiej kiełbasy, do dobrej szynki? Nie. Ketchup pozwala przełknąć wszelkiego rodzaju świństwa w plastykowej skórce, o konsystencji gąbki i bez smaku). Pomidory to także nieśmiertelna zupa pomidorowa, wszechobecna w gastronomii i wraz z kotletem schabowym, oczywiście w towarzystwie kapusty, stanowiąca żelazne menu wycieczek, które wygłodzone zwiedzaniem Krakowa, wreszcie doprowadzono do restauracji...
 Polecam zupę ze świeżych pomidorów. Nie z przecieru, który daje o wiele piękniejszą barwę, ale, niestety, w czasie fabrycznej produkcji utracił to, co w pomidorach najważniejsze - aromat. Jak ją robić? Najzwyczajniej, z tym że wcześniej należy przygotować pomidory. Sparzone, pozbawione skórki i pokrajane w małe kawałeczki, dusimy tak długo, aż zgęstnieją. I nic to, że nie osiągną konsystencji przecieru z puszki, że kawałkami będą pływały w zupie. Nic to, że pozostaną pestki. Taka zupa swym aromatem i smakiem bije wszystkie zupy pomidorowe, które ugotowano używając kupionego w sklepie przecieru. Nawet jeżeli był to przecier najlepszych firm...

Smakosz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie