Czeski film

Redakcja
Czeski chleb to nie angielski ani irlandzki, ani szwedzki. Ale też miał smakować. Bo był blisko, niemal w zasięgu ręki, a przecież lepszy wróbel w garści niż gołąbek na dachu. Kiedy więc Urząd Miasta w Tarnowie, patron całego przedsięwzięcia, ogłosił informację o spotkaniu w miejscowym teatrze, przyszło na nie ok. 300 osób. Wszyscy chcieli się dowiedzieć, gdzie, za ile i jak długo będą mogli popracować w Czechach i na Słowacji. Coraz głośniejsza stawała się wiadomość, że dzięki współpracy władz samorządowych Tarnowa z Ambasadą Polski w Bratysławie możliwe będzie legalne zatrudnienie u naszych południowych sąsiadów.

Wiesław Ziobro

Polskim robotnikom zaproponowano urągające godności warunki życia, a kiedy przeliczyli przyszłe dochody, zrozumieli, że zarobią po 500 - 600 złotych netto

Praca miała być czysta i niewymagająca wysokich kwalifikacji. O robotników z Polski dobijała się branża elektroniczna, a ściślej - branża ulokowana przez obcy kapitał w Czechach i na Słowacji.
Poszła wieść o tym, że można będzie zarobić na rękę 1400 zł miesięcznie. Po spotkaniu w teatrze, w którym wzięli udział przedstawiciele władz miasta oraz rzeszowskiego oddziału firmy pośredniczącej - Work-Service, do mediów przedostały się również informacje o bezpłatnym zakwaterowaniu, ubezpieczeniu i dopłatach do wyżywienia.
- Pospotkaniu wteatrze usiadłem i_spokojnie przemyślałem sprawę -mówi Maciej Kisała. - _Wprawdzie wTarnowie pracę miałem, lecz niskopłatną. Wszpitalnej pralni zarabiałem 700 zł. Wyliczyłem, że jeśli wyjadę doCzech, to zarobię naczysto dwa razy więcej ikażdego miesiąca żonie idziecku będę mógł przesłać tysiąc złotych. Doszedłem downiosku, że mi się opłaca, nawet zacenę rozłąki z____rodziną.
Franciszek Hołda nie miał pracy. Nad wyjazdem zastanawiał się krócej niż Maciej Kisała. Ma niepełnosprawne dziecko, w czwórkę żyją za 700 zł miesięcznie. Żeby pojechać do Pilzna, zapożyczył się u rodziny. Też liczył, że co miesiąc uda mu się odłożyć dla rodziny tysiąc złotych.
- _Abym mógł wyjechać doCzech, mama wzięła dla mnie szybki kredyt wbanku -___oznajmia Piotr Kowalski, młody bezrobotny z Tarnowa.

Płacić, płacić, płacić

Wyjechali wraz z 26 innymi osobami mieszkającymi w Tarnowie lub w okolicy. Wrócili po dwóch dniach. Wściekli, z poczuciem, że ktoś ich nabił w butelkę. Za nimi powróciło od razu jeszcze 10 innych osób, nie licząc sześciu, które nie sprostały fabrycznym testom zręcznościowym. Wszyscy mieli pracować w zakładach Yazaki Wiring Technologies, produkujących wiązki elektroniczne. W tym samym mieście czeka jeszcze praca w zakładach telewizyjnych LCD Panasonic. Za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy w Tarnowie z ofert czeskich i słowackich ma skorzystać w różnych terminach ponad 300 mieszkańców miasta w wieku od 25 do 45 lat. Większość to bezrobotni. Mowa była także o pilzneńskiej fabryce Volkswagena, która chciałaby przyjąć ok. 100 robotników z Polski. Wiele się jednak może zmienić po tym, jak nagle powracający z nieudanych saksów w Pilznie tarnowianie zaczęli publicznie wyrażać krytykę.
- Gdzie oni nas wywieźli? -pytają dziś Kisała, Hołda i Kowalski. - WTarnowie obiecywano, że pokoje będą góra 4-osobowe. Awpomieszczeniach owymiarach trzy natrzy metry stało 5 łóżek, często sześć. Zaproponowano nam pokój napoddaszu. Brudno, wszędzie warstwa kurzu. Napięć osób dwie mikre szafy, bez wieszaków. Brakowało krzeseł. Ani lustra, ani umywalki, anapiętrze mieszkało 30 osób, dla których były tylko dwie toalety. Ograniczony dostęp doprysznica, lodówki, dodyspozycji jednakuchenka elektryczna. Pościel wyglądem przypominała wycieraczkę. Hotel miał być blisko zakładu, adzieliła go odległość 11 przystanków trolejbusowych.
Co gorsza - jak twierdzi cała trójka - wyszło na to, że za ten "komfort" trzeba płacić, podobnie jak za wyżywienie i dojazdy do pracy.
- Zupełnie inaczej niż nam obiecywano wPolsce. Kiedy zaczęliśmy liczyć nanowo, okazało się, że zarobimy po500-600 zł netto, anie 1400. Nie było sensu dłużej czekać. Spakowaliśmy się iwróciliśmy doTarnowa. Teraz chcielibyśmy wiedzieć, kto tak pięknie wpuścił nas wmaliny. Jechaliśmy pewni swego, przecież to nie była oferta rozklejonanasłupach idrzewach, stały za____nią poważne urzędy.
Kisała, Hołda i Kowalski żałują, że nic nie wyszło z czeskich saksów, gdyż sama praca byłaby do zaakceptowania.
- _Nie zaciężka, czysta, możnapracować w_krawacie -opowiadają.

Nie mogę zrozumieć

Od kilku dni poszukują winnych zamieszania. Na początek udali się do prezydenta Tarnowa Mieczysława Bienia. To prezydent namawiał będących w potrzebie tarnowian, aby korzystali z czesko-słowackich propozycji pracy. Już raz oberwało mu się za to od Forum Młodych PiS, które chciało, żeby władze bardziej zadbały o inwestorów i miejsca pracy w mieście, a nie wysyłały ludzi za granicę.
-Pośrednika, zktórym współpracowaliśmy, firmę Work-Service, traktowaliśmy odpoczątku bardzo serio, jako partnera wiarygodnego, dlatego wielu rzeczy, októrych usłyszałem odosób powracających zPilzna, nie mogę zrozumieć -___mówi prezydent Mieczysław Bień. -Osobiście byłem wtych miejscach, wktórych mieli pracować imieszkać tarnowianie, ale dotyczy to Słowacji, nie Czech.
Władze miasta były przekonane, że jeśli sprawdzona na miejscu oferta słowacka nie budzi zastrzeżeń, to i czeska, przygotowywana również przez Work-Service, powinna odpowiadać oczywistym standardom.
- _Chcemy dokładnie zbadać tę sprawę, gromadzimy już dokumentację -podkreśla prezydent. - Początkiem października wybieram się doPilzna, by poznać warunki zaproponowane mieszkańcom naszego miasta.

Po prawdzie oferta na Słowacji nie została jeszcze przez tarnowian zweryfikowana, gdyż pierwsza grupa pracowników dopiero się tam wybiera. Nie wiadomo, czy czeskie doświadczenia zmniejszą ostateczną frekwencję. Prezydent Tarnowa zwrócił się do mieszkańców z apelem, by do czasu wyjaśnienia sprawy ci, którzy mieli jechać do Czech, wyjazd odłożyli.
Pośrednik Work-Service, czeska firma mająca kilka oddziałów terenowych w Polsce, nie zwleka z wyjaśnieniami. Spieszy się przy tym, gdyż dobrze wie, iż z powodu wyjazdów osób niezadowolonych ponosi spore straty. Ponadto zawiedzeni stwarzają problemy przy rekrutacji kolejnych pracowników, a przecież z tego firma żyje.
- Hotel, tak mocno krytykowany przez tarnowian, należy donajlepszych, jakimi dysponujemy wCzechach. Tak! Jeden z_najlepszych, dobrze pan słyszy -oświadcza Krzysztof Antczak, prokurent firmy Work-Service w Czechach. - _Tyle że jest to hotel robotniczy, nie ma czterech gwiazdek, armii sprzątaczek ichłopców, którzy gościom wnoszą bagaże. Obiekt spełnia wszystkie standardy. Istota problemu być może polega natym, że jednym normy hoteli robotniczych odpowiadają, ainnym nie. Wyobrażenia niektórych nie pasują dotych warunków, które możnaotrzymać zaokreśloną kwotę.
Pobyt został skalkulowany na 3,2 tys. koron czeskich, w przeliczeniu na jedną osobę. Antczak twierdzi, iż niezadowoleni ludzie domagali się za pośrednictwem koordynatorów rekrutacji dwuosobowych pokoi z łazienką i lodówką, ale to kosztowałoby do 5 tys. Kc.

Kto koloryzował?

Krzysztof Antczak zarzeka się, że jego firma nikomu nie obiecywała darmowego zakwaterowania i dopłaty do obiadów. - Wiemy, że takie informacje znalazły się wmediach, ale napewno nie pochodzą od____nas.
Na pytanie, dlaczego - skoro warunki miały być zadowalające - w tak krótkim czasie tak sporo osób wyjechało z Pilzna, Antczak odpowiada, że mogą mieć na to wpływ zachowania stadne. - Wystarczy, że ktoś powie: wyjeżdżamy albo zostajemy, ispora część osób skłonnajest podjąć identyczną decyzję.
Prokurent Work-Service nie zgadza się też z opinią, że zarobek w wysokości 1400 zł netto jest w Yazaki W.T. niemożliwy.
- Owysokości płac decyduje wostateczności ilość przepracowanych godzin. Wiadomo, że człowiek napoczątku się uczy, nie produkuje, choć itak otrzymuje stawkę, która dotyczy pracowników z____dłuższym stażem.
Grzegorz Kądzielawski, przewodniczący Forum Młodych PiS w Tarnowie, jest zdania, iż w czasie przygotowań oferty pojawiło się wiele informacji wprowadzających ludzi w błąd. - Przechowuję wypowiedzi prezydenta Tarnowa, który dokładnie wylicza, jakie będą dla zainteresowanych zyski ztego wyjazdu. Work-Service odcinasię teraz odniektórych informacji. Pytam zatem, kto iwjakim celu koloryzował oferty wyjazdu izatrudnienia w____Czechach?
Kądzielawski dotarł do portali internetowych, na których już w czerwcu i lipcu znalazły się krytyczne wypowiedzi z różnych stron Polski na temat propozycji tego samego pośrednika. - _Wypada też zapytać, wjaki sposób ów pośrednik został wyłoniony napotrzeby tarnowskie -pyta szef młodzieżówki PiS.
PiS-owi trafił się smaczny kąsek polityczny w trakcie kampanii do samorządów. Nieudany wyjazd za czeskim chlebem daje powody do krytyki administracji miasta, a z ramienia PiS do wyborów na prezydenta szykuje się Józef Rojek.
- Chociaż polityka w
tym przypadku nie jest dla nas najistotniejsza, skłamałbym, gdybym powiedział, że ta sprawa nie ma nic z_polityką wspólnego -przyznaje Grzegorz Kądzielawski.
Kąsek nada się jeszcze do dalszej konsumpcji, gdyż historia z wyjazdami wcale się nie kończy. Nie popuszczą ani młodzi z PiS, ani ci, którzy są zdania, że zostali nabici w butelkę.
Młodzi organizują konferencję prasową pod elektryzującym opinię publiczną hasłem: "To był niemal obóz pracy - wyjazdy czy pozyskiwanie inwestorów?". Niedoszli robotnicy Yazaki W.T. biegają po mieście, chcąc przynajmniej odzyskać pieniądze za 700-kilometrowy przejazd. Szanse na to podobno nie są wielkie. Denerwują się, gdyż na bogatych nie trafiło.
Work-Service chce przekonać prezydenta Tarnowa, że jest solidną i godną zaufania firmą. W liście skierowanym do Mieczysława Bienia Krzysztof Antczak zapewnia: "Dbanie o warunki zatrudnienia i zakwaterowania leży w naszym interesie. (…) Dlatego staramy się w miarę naszych możliwości zapewnić określony standard. (…) Jako pracodawca dotrzymaliśmy wszelkich obietnic i nie mamy sobie nic do zarzucenia".
Przy okazji nadawca listu zwraca uwagę na istotny szczegół: "Osoby niezadowolone podobno miały obiecaną stawkę 62 korony czeskie netto. Osobiście byłem na spotkaniu w Tarnowie i takiej informacji nikomu nie udzieliłem".
Skąd więc pojawiły się błędne informacje? Wciąż nie wiadomo.

Jest pięknie

List Antczaka w formie elektronicznej zawiera jeden z najciekawszych w tej sprawie wątków, mianowicie opis obiektu, który tarnowianom nie odpowiadał i załącznik w postaci zdjęć.__Z opisu wynika, że hotel, który wywołał u powracających tyle emocji, nie powinien wzbudzać żadnych wątpliwości. Można odnieść wrażenie, że przedstawiciel Work-Service i tarnowianie, którzy z Pilzna powrócili, mówią o dwóch różnych miejscach.
Krzysztof Antczak relacjonuje: "Osobiście pojechałem do Pilzna i obejrzałem, gdzie zakwaterowano grupę, która przyjechała 12 września 2006. Hotel znajduje się w centrum miasta, 20-25 min jazdy bezpośrednią linią trolejbusu do miejsca pracy. Pokoje są maksymalnie 5-osobowe, w tej chwili mieszkają po 3-4 osoby. Na każdym piętrze są, wg przepisów, toalety, prysznice, kuchenki elektryczne, zlewozmywaki oraz dwie pralki automatyczne na parterze. Obiekt jest po remoncie, dlatego wszystkie urządzenia są nowe, wyposażenie pokojów jest również nowe".
Dostarczone pocztą elektroniczną fotografie mają potwierdzać wiarygodność opisu.
A więc to, co miało być stare, jest nowe, co miało być brudne, jest czyste, co czarne, jest białe, a co białe, jest czarne. Czeski film nadal trwa.

Tłumy w lokalach, sypią się kary

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie