18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Człowiek ze śmieci

Redakcja
Fot. Marcin Banasik
Fot. Marcin Banasik
- W śmieciach można znaleźć wszystko, nawet człowieka - twierdzi Tadeusz, współwłaściciel firmy zajmującej się niszczeniem dokumentów. Wystarczy podarta faktura za telefon lub potwierdzenie przelewu bankowego, aby stworzyć człowieka, który może zaciągnąć kredyt na nasz rachunek.

Fot. Marcin Banasik

REPORTAŻ. Małopolska, jakiej nie znacie

- Ludzie nie niszczą dokumentów, bo wydaje im się, że jak je wyrzucą do kosza, to nikt po nie nie sięgnie - wyjaśnia Tadeusz. Są jednak osoby, których interesuje zawartość naszych śmieci.

Dzięki dokumentom znalezionym na śmietniku można stworzyć bazy osób, dzieląc je ze względu na zawód lub status społeczny. - A biorąc pod uwagę coraz powszechniejszą sprzedaż przez telefon, taka baza klientów to prawdziwy skarb - tłumaczy.

- Żeby zapobiec takim wypadkom postanowiliśmy założyć firmę, która w sposób profesjonalny niszczy dokumenty - wyjaśnia Tadeusz. Ich klientami są najczęściej instytucje produkujące dużą liczbę faktur i innych dokumentów. Zdarzają się jednak także osoby, które przychodzą z kilkoma kartkami.

- Ostatnio przyszła do nas pani z małą reklamówką wypełnioną papierami, prosząc o zniszczenie całej zawartości w jej obecności - wspomina. - Świadomością potrzeby zniszczenia dokumentów zadziwiła nawet mnie - przyznaje Tadeusz.

Inaczej myślał dyrektor jednego z krakowskich szpitali, który, nie chcąc płacić za zniszczenie dokumentów, postanowił wywieźć je na makulaturę. Traf chciał, że plandeka na ciężarówce, którą były przewożone, była dziurawa. Kartka, która przez nią wyleciała, wylądowała na szybie jadącego za ciężarówką samochodu. Jego kierowcą okazał się... dziennikarz.

O dziwo, sprawę udało się załagodzić, ale od tego czasu dyrektor niszczy dokumenty tylko w przeznaczonych do tego firmach.

Praca przy niszczeniu dokumentów jest bardzo odpowiedzialnym zajęciem. Zwłaszcza, kiedy dokumenty dostarczane są przez policję. - Za każdym razem, kiedy do nas trafiają, stoi przy nas funkcjonariusz i dogląda, żeby każda kartka została zlikwidowana - mówi Tadeusz.

Dlatego w firmie mogą pracować tylko ludzie - jak podkreśla Tadeusz - czyści jak łza. Każdy pracownik musi dostać poświadczenie bezpieczeństwa wydawane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. - Takie zaświadczenie daje nam możliwość pracowania z dokumentami oznaczonymi klauzulą "zastrzeżone" i "poufne" przez dziesięć lat - tłumaczy. Jednakże samo poświadczenie nie wystarczy. Służby ochrony państwa sprawdzają, czy osoby ubiegające się o poświadczenie nie miały konfliktu z prawem. W tym wypadku dyskwalifikuje nawet niezapłacony mandat. - Na szczęście, jeżdżę ostrożnie - śmieje się Tadeusz.

Maszyny niszczące również muszą mieć specjalne certyfikaty. - Wystawiane są przez producentów, zgodnie z normą Niemieckiego Instytutu Normalizacyjnego - tłumaczy.

Niszczarki mają różne klasy tajności. - Im wyższa klasa, tym drobniejsze ścinki - wyjaśnia Tadeusz. - Dokumenty poufne niszczy się urządzeniami z trzecią klasą tajności lub wyższą - dodaje.

Na zniszczenie tony papierów potrzeba dwóch godzin. Potem ścinki trafiają do zakładów recyklingowych, gdzie znów robi się z nich papier przeznaczony na dokumenty. - I w ten sposób zapisany papier ponownie trafia w nasze ręce - kończy Tadeusz.

Marcin Banasik

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie