Czuję się jak debiutant

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Daniel Laszkiewicz (na pierwszym planie) wraca do gry po prawie rocznej przerwie FOT. ARCHIWUM

Daniel Laszkiewicz (na pierwszym planie) wraca do gry po prawie rocznej przerwie FOT. ARCHIWUM

ROZMOWA z kapitanem hokejowych "Pasów" DANIELEM LASZKIEWICZEM.
Daniel Laszkiewicz (na pierwszym planie) wraca do gry po prawie rocznej przerwie FOT. ARCHIWUM

Daniel Laszkiewicz (na pierwszym planie) wraca do gry po prawie rocznej przerwie FOT. ARCHIWUM

Daniel Laszkiewicz (na pierwszym planie) wraca do gry po prawie rocznej przerwie FOT. ARCHIWUM

- Wraca Pan do gry po niemal rocznej dyskwalifikacji za doping. Co chciałby Pan powiedzieć kibicom? - pytamy kapitana Comarchu Cracovii, 36-letniego Daniela Laszkiewicza.

- Nie grałem dokładnie 11 miesięcy i 9 dni.
Ale to już sprawa zamknięta, nie chcę do tego wracać. Ogromne ukłony dla prezesa Janusza Filipiaka i zarządu za to, że w tym trudnym momencie podali mi rękę, dali szansę na ponowny powrót do zespołu. Dziękuję też naszym kibicom za ogromne wsparcie, cały czas podtrzymywali mnie na duchu. Z ogromną niecierpliwością czekam na piątkowy mecz z Nestą Toruń. Cieszę się ogromnie, że będę znowu mógł założyć koszulkę Cracovii. Czuję się prawie jak debiutant. Ciężko pracowałem na treningach, a jaka będzie forma, to zobaczymy po pierwszych meczach.

- Na co w tym sezonie stać Cracovię?

- To będzie cięższy sezon niż poprzedni, kiedy zdobyliśmy tytuł wicemistrza Polski. Na papierze inne drużyny poważnie się wzmocniły, my natomiast osłabiliśmy się. Liczymy, że może już w trakcie rozgrywek zarząd dokona jakichś transferów. Bez nich będzie szalenie trudno o dobry wynik.

- Fachowcy twierdzą, że rozgrywki mogą być bardzo intrygujące, bo liga jest wyrównana. Podziela Pan tę opinię?

- Trzy zespoły: z Sanoka, Tych i z Jastrzębia, patrząc po składach, są kandydatami do czołowej czwórki. Poza nimi niewiele wiadomo. O czwarte miejsce walczyć będą Unia Aksam Oświęcim, Zagłębie Sosnowiec, GKS Katowice i, mam taką nadzieję, także my. To może być szalona walka, może się powtórzyć historia z minionych rozgrywek, kiedy to jeszcze na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu regularnego nie było nic rozstrzygnięte. Dlatego punkty trzeba zbierać od pierwszych spotkań, żeby uniknąć w końcówce nerwowej sytuacji.

- Jak skomentuje Pan decyzję PZHL o zatrudnieniu w Polsce, jako trenerów reprezentacji, rosyjskich szkoleniowców Igora Zacharkina i Wiaczesława Bykowa?

- To bardzo dobry ruch. Nowy prezes PZHL Piotr Hałasik zapowiadał zaraz po wyborze, że chce zatrudnić w Polsce wysokiej klasy szkoleniowców. I jak widać, ruszył pełną parą. Sprowadził fachowców z najwyższej półki, nazwiska mówią same za siebie.

- Znamy słabości polskiego hokeja. Czy nawet najlepsi trenerzy podźwigną go z kryzysu?

- Zobaczymy. Skoro jednak mniejsze od nas kraje, jak Słowacja czy Szwajcaria, dały radę, to dlaczego nie może się to udać u nas? Na pewno nie będzie tak, że pod wodzą nowych trenerów reprezentacja od razu awansuje do światowej elity, ale liczę, że Rosjanie coś zmienią na plus. Dużo jest do zrobienia w pracy z młodzieżą. Młode pokolenie jest słabe mentalnie, nie wszyscy mają dobrze poukładane w głowie. Cieszę się, że nowi trenerzy mają opracować koncepcję szkolenia młodzieży do igrzysk w 2018 roku.

- Liczy Pan jeszcze na powołanie do reprezentacji, czy to już dla Pana zamknięty rozdział?



- Kiedy przychodziły powołania do reprezentacji, nigdy nie odmawiałem. W tej chwili jednak o tym nie myślę, cieszę się, że jestem w Cracovii, że mogę znowu grać w lidze.

Rozmawiał ANDRZEJ STANOWSKI

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo