Czułem duży głód gry, o kontuzji nawet nie myślałem

Redakcja
Michał Goliński (przy piłce) powrót na boisko po kontuzji uczcił golem. Obok niego - na ziemi - pomocnik Korony Aleksandar Vuković, z tyłu Sławomir Szeliga. Fot. Wacław Klag
Michał Goliński (przy piłce) powrót na boisko po kontuzji uczcił golem. Obok niego - na ziemi - pomocnik Korony Aleksandar Vuković, z tyłu Sławomir Szeliga. Fot. Wacław Klag
MICHAŁ GOLIŃSKI. W sobotnim meczu po raz pierwszy w rundzie wiosennej pojawił się na boisku. Rozgrywający Cracovii wprowadził się bardzo dobrze, popisał się paroma pięknymi podaniami i strzelił bramkę na 3-0.

Michał Goliński (przy piłce) powrót na boisko po kontuzji uczcił golem. Obok niego - na ziemi - pomocnik Korony Aleksandar Vuković, z tyłu Sławomir Szeliga. Fot. Wacław Klag

W golowej akcji zachował Pan zimną krew. Wyjątkowo spokojnie, jak na treningu, wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Korony.

- Tak, ale, prawdę powiedziawszy, nie miałem już trudnego zadania - przyznał Goliński. - Mateusz Klich świetnie wywalczył piłkę, Radek Matusiak poszedł z bardzo szybką kontrą, wziął na siebie dwóch rywali i dograł mi idealnie. Ja już miałem przed sobą tylko bramkarza, plan był: strzelić po długim rogu, i to mi się udało.

- Pewnie ulżyło wam po tym wygranym meczu. Chociaż w ostatnich spotkaniach graliście poprawnie, nie przekładało się to na dobre wyniki.

- Na pewno tak, zwłaszcza że drużyny z dołu tabeli zaczęły nas gonić. Tym bardziej cieszymy się z tego, że trzy punkty zostały w Krakowie. Fajnie też, że udało nam się strzelić tyle bramek. Na pewno trudny był dla nas początek meczu, Korona dobrze się ustawiła w tyłach i czekała na dogodną sytuację do kontry. Pomogła nam bramka Radka Matusiaka, gdyż po niej kielczanie musieli się otworzyć, co nam dało więcej miejsca do gry. Efektem tego były dwie kolejne bramki. Ale teraz myślimy już o następnym spotkaniu z Arką Gdynia.

- Właśnie, w Gdyni zagracie na sztucznej murawie - sądzi Pan, że to może mieć wpływ na waszą grę?

- Bez dwóch zdań, na takiej murawie gra się inaczej. Z drugiej strony Arka będzie biegała po tym samym boisku, co my, więc nie ma się nad czym zastanawiać, tylko trzeba wyjść i dać z siebie wszystko.

- Jak po tak długiej przerwie czuł się Pan na boisku?

- Miałem w sobie duży głód gry i myślę, że to było widać. Oczywiście zakradała się jeszcze lekka niepewność, dlatego dobrze, że strzeliłem tę bramkę, gdyż takie akcje zawsze dodają wiary. Treningów z piłką miałem mało, właściwie ostatnio pracowałem tylko z doktorem Wielkoszyńskim nad siłą i dynamiką.

- Odczuwał Pan jeszcze swoją kontuzję?

- Nie, w ogóle, nawet o niej nie myślałem. Wyszedłem na boisko, żeby pomóc kolegom i chyba trochę mi się to udało.

- Wrócił Pan do składu i Cracovia wygrywa...

- Wszyscy widzieliśmy, jak wyglądały pierwsze dwie kolejki. Z Legią graliśmy lepiej, stwarzaliśmy sytuacje, a warszawiacy nas skontrowali i wygrali. Z Lechem był trudny mecz, w którym mogliśmy pokusić się o punkty. Było tam dużo walki, murawa prezentowała się fatalnie. Dlatego też w meczu z Koroną musieliśmy wyjść w mocno okrojonym składzie, gdyż po Lechu nęka nas sporo kontuzji. Na treningach ciężko pracujemy i dokładnie wykonujemy zalecenia trenera, dlatego nasza gra na pewno będzie wyglądała coraz lepiej. Zresztą już jesienią Cracovia pokazała, że potrafi dobrze grać w piłkę.

Rozmawiał: Adam Sosnowski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie