Czy lawina protestów uratuje dzieci od szkoły

Anna Kolet-Iciek
Sześciolatki wciąż nie wiedzą, czy ich nauka w szkole to przywilej czy obowiązek
Sześciolatki wciąż nie wiedzą, czy ich nauka w szkole to przywilej czy obowiązek Paweł Relikowski
Edukacja. Zebrano 200 tys. podpisów przeciwko obowiązkowi nauki szkolnej dla sześciolatków

"Rodzice chcą mieć wybór": pod takim hasłem osoby skupione wokół ruchu "Ratuj Maluchy" przez ostatnie 4 miesiące zbierały podpisy pod projektem ustawy. Ma ona dać rodzicom prawo decydowania, czy posyłać do szkoły sześcioletnie dziecko. Do dziś zebrano już ponad 200 tys. podpisów, a kolejna 20-kilogramowa paczka czeka na otwarcie i przeliczenie.

Od września przyszłego roku wszystkie sześcioletnie dzieci mają obowiązkowo pomaszerować do pierwszej klasy. Jedynym ratunkiem przed szkołą może być opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej odraczająca obowiązek szkolny wobec dziecka, które nie dojrzało do nauki.

W ubiegłym roku szkolnym krakowskie poradnie wydały blisko 1000 takich opinii. W całym kraju było ich kilka tysięcy, w efekcie od szkoły uratowało się blisko 20 proc. dzieci sześcioletnich urodzonych w pierwszej połowie 2008 roku, które rząd chciał obowiązkowo posłać do pierwszej klasy.

Tym razem skala odroczeń może być podobna. Jak usłyszeliśmy w jednej z krakowskich poradni, już od września ustawiają się tam kolejki rodziców. - Jeśli chodzi o liczbę dzieci, jest porównywalnie jak w ubiegłym roku, z tą jednak różnicą, że wielu rodziców przychodzi, by się poradzić i upewnić, czy ich dziecko nadaje się do szkoły, a nie zakłada z góry, że chce otrzymać odroczenie - mówi anonimowo dyrektorka jednej z poradni psychologiczno-pedagogicznych.

Do ostatniej niedzieli trwało też zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, dającej rodzicom możliwość decydowania, czy posyłać do szkoły sześcioletnie dzieci. Inicjatorami akcji są Fundacja "Rzecznik Praw Rodziców" i ruch "Ratuj Maluchy".

Osoby skupione wokół tych organizacji już w 2011 roku przygotowały projekt ustawy znoszącej obowiązek szkolny sześciolatków. Wówczas zebrano ponad 350 tys. podpisów. Ustawa w Sejmie przepadła, ale pod naciskiem matek i ojców Ministerstwo Edukacji przesunęło obowiązek szkolny dla sześciolatków na kolejne lata.

Tym razem podpisów zebrano już 200 tys., ale - jak zaznacza Karolina Elbanowska z Fundacji "Rzecznik Praw Rodziców" - kolejne czekają na policzenie, a część jest jeszcze w drodze. - Jestem pełna uznania dla osób, które zbierały podpisy. Liczba kopert kompletnie nas zaskoczyła, to była prawdziwa lawina - mówi Karolina Elbanowska.

W przyszłym tygodniu projekt ustawy wraz z zebranymi podpisami trafi do Sejmu. Obok prawa rodziców do decydowania o momencie rozpoczynania przez dziecko edukacji szkolnej, znalazło się tam również założenie, że edukacja przedszkolna jest prawem dziecka i obowiązkiem państwa, a nie odwrotnie. Autorzy inicjatywy chcą też, by rodzice mieli realny wpływ na program nauczania i wybór podręczników, a także by do przedszkoli powróciła możliwość opłacania przez rodziców zajęć dodatkowych.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ol-Gg
chyba przed niektórymi rodzicami...
g
g
"Uratować dzieci od szkoły"...
Ludzie w redakcji, opamiętajcie się.
a
amira
i słusznie,nie wszyscy muszą być wykształceni,ktoś musi kopać rowy i sprzątać ulice.
Dodaj ogłoszenie