Czy rodzinie można pomóc?

Redakcja
W Polsce trwa spór o to, jak powinno działać państwo - jest to spór pomiędzy komunistami z jednej - a narodowymi socjalistami z drugiej strony. Ostatnio reżymowi politycy chcą przeprowadzić ustawę, umożliwiającą zwykłemu pracownikowi socjalnemu odbieranie dzieci rodzicom!!

Janusz Korwin-Mikke: W PROSTYM ZWIERCIADLE

Bez sądu!

Normalna komuna.

Ja, oczywiście, nawet sądowi nie chcę dawać takich uprawnień. Wolę, by paręset czy nawet parę tysięcy dzieci chowało się w trudnych warunkach - niż by nad parunastu milionami dzieci wisiała nieustanna groźba ingerencji. Jednak większość ludzi, którzy się temu przeciwstawiają chce, by państwo jednak jakoś "pomagało rodzinie". Pomagało!

Naiwni sądzą, że jak się wyhoduje potwora i się go oswoi, to będzie grzecznie służył i pomagał. Nie zdają sobie sprawy - bo to ludzie zacni, a nie politycy - że raz wyhodowany potwór po jakimś czasie zacznie pożerać tych, co powołali go do życia. Bo jak niby aparat państwowy miałby pomagać rodzinie? Rodzina zwraca się z prośbą o pomoc - ale teraz ktoś MUSI ZDECYDOWAĆ, czy tej pomocy udzielić, czy nie. Muszą więc być ustanowione jakieś kryteria udzielania pomocy. W związku z tym rodziny będą miały inklinację, by te kryteria spełnić (albo udawać, że je spełniają). I tak - przy najlepszej chęci aparatu państwowego - będzie on w rodzinę ingerował.

Powiedzmy, dla przykładu, że państwo daje zasiłek na naukę gry na fortepianie (1000 zł) rodzinom, w których dochód na głowę jest niższy niż 1000 zł. Ojciec zarabia 4800 - mając żonę i trójkę dzieci. Trafia mu się możliwość awansu - na lepszym stanowisku zarabiać będzie 5300... ale wtedy rodzina traci ten zasiłek i jest o 500 zł w plecy. Ojciec odmawia awansu. Być może zamykając sobie drogę do dalszych awansów - bo po co awansować pracownika, który awansować nie chce? Rujnuje sobie - być może - całe życie... Co więcej: żona zaczyna wtedy patrzeć na męża już nie jako na jedynego żywiciela rodziny. Jego pozycja w rodzinie jest osłabiona.

Podaję przykład szkodliwego wpływu - tam, gdzie państwo działa z najlepszą wolą i zupełnie sprawnie! Niestety: oprócz tego są i patologie. Urzędnicy np. chcą przeforsować swoją wolę, albo - by uzasadnić swoje istnienie, awansować i jeszcze rozbudować swoją komórkę i być szefem kilkorga podwładnych - zaczynają wynajdować patologie tam, gdzie ich nie ma.

To tak, jak w śp. Stanisława Lema historyjce o planecie Pincie - gdzie była susza, i utworzono Urząd Nawodnienia. Po jakimś czasie planetę tak nawodnił, że "osoby niższe gdzieś znikły" - a kto protestował, tego zabierano na Przymusowe Rzeźbienie Podwodne.

Z tego wszystkiego zacni ludzie nie zdają sobie sprawy. Tu trzeba polityków - ale polityków, którzy nie dbają o interes swój i interes aparatu państwowego - lecz o interes Prostego Człowieka. No - a ponadto wiedzą - bo trochę widzieli i przeczytali - czym się kończy takie "pomaganie"...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie