Czy sześciolatki mają iść do szkoły, czy przedszkola?

ANKO
Fot. Theta
Fot. Theta
- Zrobimy wszystko, by jak najwięcej dzieci w wieku sześciu lat poszło w tym roku do szkoły - zapowiadali jeszcze kilka tygodni temu miejscy urzędnicy odpowiedzialni za edukację.

Fot. Theta

EDUKACJA. Kraków chce upchnąć w pierwszej klasie jak najwięcej najmłodszych dzieci, ale zamiast tego wzywa je do zerówek

Kraków wystartował z kampanią "Sześciolatku, nie trać roku", w ramach której stara się przekonać rodziców sześcioletnich dzieci, że ich pociechy więcej skorzystają na pój-ściu do szkoły niż na pozostaniu w zerówce. Chodzi o nową podstawę programową, która zakłada, że - inaczej niż do tej pory - w zerówce dzieciaki nie uczą się ani czytać, ani pisać, a robią to dopiero w pierwszej klasie.

Miasto nakręciło też film o korzyściach płynących z posłania dziecka o rok wcześniej do szkoły i uruchomiło portal internetowy z informacjami na ten temat. Dodatkowo rodzice mogli w lutym zwiedzić 97 miejskich podstawówek. Na przygotowanie szkół na przyjęcie sześcioletnich dzieci z miejskiej kasy ma pójść 2,5 mln. zł. Opłaci się, bo sześciolatek w szkole przechodzi na państwowy garnuszek, a więc jego edukacja opłacana jest z subwencji oświatowej. Ten sam sześciolatek, tyle że chodzący do zerówki to obciążenie dla budżetu miasta.

Urzędnicy liczą, że w tym roku uda im się przyciągnąć do szkoły przynajmniej 1200 sześciolatków.

Okazuje się jednak, że zamiast wszelkimi sposobami zachęcać do tego rodziców, Kraków zaprasza sześcioletnie maluchy do ... szkolnych zerówek.

"Dyrektor szkoły nr ... prosi o zgłoszenie się do szkoły w celu zapisania do oddziału przedszkolnego (klasa 0) córki Agaty" - takie wezwanie otrzymała właśnie ze swojej szkoły rejonowej pani Katarzyna.

- Ani słowa o tym, że mogę posłać dziecko do pierwszej klasy. Gdybym nie śledziła prasy w ogóle, nie wiedziałabym o akcji miasta, ani o tym, że moje dziecko od września może stać się uczniem - mówi pani Katarzyna.

Nie jest ona jedynym rodzicem, który właśnie zadaje sobie pytanie "o co chodzi?".

- Nic z tego nie rozumiem. Skoro w Krakowie jest taki nacisk na wypychanie dzieci do szkoły, to dlaczego moja córka została zaproszona do szkolnej zerówki? - pyta pani Grażyna.

- Bardzo mnie zdziwiło to zawiadomienie. Powinni raczej wezwać moje dziecko do szkoły - dodaje pani Ewa. Rodzice maluchów przestraszyli się nawet, że miasto zamierza zlikwidować przedszkolne zerówki i przenieść wszystkie dzieci do tych działających w szkołach. Tak w ubiegłym roku zrobiono w Warszawie.

- My nie mamy takich planów - zapewnia Jan Żądło, dyrektor krakowskiego Wydziału Edukacji. Jako szef krakowskiej oświaty tłumaczy dziwną treść wezwań adresowanych do krakowskich sześciolatków?

- To błąd dyrektorów szkół. Będę interweniował w tej sprawie i poproszę, by na tych zaproszeniach znalazła się jednocześnie informacja, że zgodnie z prawem sześcioletnie dziecko może, na wniosek rodziców, stać się uczniem pierwszej klasy - mówi Jan Żądło.

To nie pierwsza nie do końca udana akcja krakowskich urzędników. W ubiegłym roku Kraków zachęcał rodziców do zapisywania dzieci do zerówek działających w szkołach. W ten sposób miasto chciało zwolnić miejsca w przedszkolach dla młodszych dzieci. Wtedy również nakręcono film propagandowy. Akcja zakończyła się fiaskiem. Na 4 tys. sześciolatków, niespełna 500 poszło do szkolnych zerówek.

(ANKO)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie