18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Czynem marzyć chciał

DELL
90 lat temu poległ por. Mieczysław Kwieciński - miechowianin, legionista, bohater

   Pojutrze, 23 maja, minie 90 lat od śmierci Mieczysława Kwiecińskiego, 22-letniego wtedy oficera Legionów Polskich. Był czas, że czczono pamięć o nim, był czas, gdy nie należało wspominać ani jego nazwiska, ani okoliczności, w jakich poległ. A przecież nie zasłużył na niepamięć, przecież był jednym z tych, "co czynem marzyć chcieli"...
   Ten legionowy bohater urodził się 2 czerwca 1893 r. w Miechowie. Jego ojcem był Mateusz, urzędnik administracji, i Weronika z Klattów. Po zakończeniu nauki w szkole powszechnej wstąpił do gimnazjum w Kielcach, ale po strajku szkolnym w 1905 r. przeniósł się do Szkoły Handlowej Miejskiej i tam uzyskał maturę. Dzięki nieźle sytuowanym rodzicom mógł podjąć studia za granicą - w 1911 r. zapisał się na uniwersytet w Liege, gdzie zajął się chemią. W tym samym roku został członkiem Związku Walki Czynnej, a następnie Związku Strzeleckiego.
   Od początku wykazywał w tych organizacjach wiele inicjatywy i zapału: pomyślnie ukończył kurs oficerski Związku Strzeleckiego, otrzymał rangę plutonowego, w latach 1913-14 był współprowadzącym szkołę podoficerską ZS w Liege, działał w Stowarzyszeniu Filareckim. W 1914 r. wybrano go do zarządu Unii Stowarzyszeń Polskiej Młodzieży Niepodległościowej Postępowej.
   W lecie poprzedzającym wybuch Wielkiej Wojny przyjechał do Krakowa na kurs Szkoły Strzeleckiej - i już nie wrócił na studia. Wstąpił do Legionów Polskich. 8 sierpnia wyruszył na wojnę. Był dowódcą 4. plutonu 13. kompanii dowodzonej przez Jerzego Rojana-Śladkiego, po pierwszej reorganizacji - dowódcą 4. plutonu 2. kompanii Ignacego Kordiana-Zamorskiego (późniejszego generała WP), wchodzącej w skład 2. batalionu Mieczysława Norwida-Neugebauera (także generała w latach międzywojennych), po drugiej zaś - dowódcą 3. plutonu 2. kompanii. Mieczysław Kwieciński, posługujący się - legionowym obyczajem - pseudonimem "Oset" po dwóch miesiącach służby otrzymał awans: z mocy wydanego w Jakubowicach rozkazu komendanta Józefa Piłsudskiego został podporucznikiem.
   Stojąc na czele swojego plutonu, przeszedł całą kampanię jesienną po czym, po wycofaniu Legionów Polskich z linii, 18 grudnia objął w Nowym Sączu dowództwo kompanii podhalańskiej. Kolejna reorganizacja 1. Brygady zakończyła się dlań nominacją na stanowisko dowódcy 3. kompanii 2. batalionu (którym dowodził jeszcze jeden późniejszy generał Józef Olszyna-Wilczyński) 5. Pułku Piechoty. W tej roli brał udział w bitwie pod Łowczówkiem. Rana, jaką odniósł w boju, spowodowała krótkotrwały pobyt w austriackim szpitalu wojennym w Cieszynie.
   Ocena jego kwalifikacji żołnierskich, dokonana przez przełożonych, musiała być wysoka, gdyż 1 stycznia 1915 r. "Oset" otrzymał awans na porucznika. Nie zmienił się natomiast jego przydział: nadal dowodził kompanią (tyle tylko, że po jeszcze jednej reorganizacji przyjęła nr 4). Wraz z nią uczestniczył w ciężkich bojach nad Nidą i bitwie pod Konarami. 23 maja 1915 r. poprowadził ostatni w swym życiu atak na pozycje rosyjskie - atak na bagnety. Poległ pod Przepiórowem.
   Spory passus por. Kwiecińskiemu - określonemu przez dowódców legionowych jako "wzór oficera polskiego i wysokich wartościach moralnych" - poświęcił piewca walk 1. Brygady Juliusz Kaden-Bandrowski w książce "Bitwa pod Konarami". Napisał tam: "Mieczysław Kwieciński ("Oset") urodził się w 1893 w Kieleckim. Tutaj skończył handlową szkołę. W r. 1911 wstąpił do Związku Walki Czynnej. Należał - jako filareta - do tego grona młodzieży w Belgii, które odnowiło na emigracji dawne polskie tradycje. Jako porucznik dowodzący czwartą kompanią II batalionu II pułku brygady Piłsudskiego zginął pod Przepiórowem 23 maja, w dzień Zielonych Świąt po południu. Właśnie, gdy szukał dogodniejszej pozycji dla swej kompanii... kula przeszyła mu pierś, a wieczorem tego samego dnia zmarł w szpitalu polowym. Historja naszych bojów zapamiętała dobrze kompanijnego "Oseta". Lecz jak się ma stać, by wdzięk tego młodzieńca, jego łagodność i tak miłe obejście, ginęły bezpowrotnie... Porucznik "Oset", w czasie ataku II pułku I brygady na Małżyn, Beradę i Swojków, bardzo zręcznie prowadził swą kompanię. Udało mu się tak szczęśliwie przesuwać jej linie, że unikały stale morderczego ognia artylerji. Widzieli go wówczas żołnierze, jak stał pod drzewem i wymachiwał białym prętem, obłupanym z kory. Jest we zwyczaju, że się mali chłopcy bawią w wojnę, w różne dziwne przygody, a kijków takich świeżym sokiem ociekających, używają za miecz, berło czy za znak dowództwa. Niechże się stanie, by za lat dziesięć, trzydzieści wiedzieli mali chłopcy, że porucznik "Oset" pręciną taką świetnie do ataku prowadził swą kompanię. Gdy na wiosnę łozę młodziutka z kory obedrą, niechże się stanie, by wiedzieli, że tak samo czyniły kiedyś ręce idącego w śmiertelny bój porucznika. Niechże się stanie, by się im, jak przykład nawinął wcześnie, już w chłopięcych zabawach, marzeniach o tej dawnej porze: gdy wiklina sokiem wiosny opływa, a młody porucznik broczył krwią...".
   Bezpośrednio po bitwie ciało por. Kwiecińskiego złożono na prowizorycznym cmentarzu wojennym, jednak rok później, na prośbę ojca, został ekshumowany. Pogrzebowi w rodzinnych stronach nadano charakter wielkiej uroczystości patriotycznej. Po mszy, odprawionej w Miechowie, kondukt wyruszył 4 maja w stronę Prandocina. Tam trumnie poległego bohatera zaczęła towarzyszyć banderia krakusów, zorganizowana przez miejscowych chłopów, zachęconych m.in. przez proboszcza, uczestnika powstania styczniowego, ks. Romuald Wiadrowskiego. Dalej ostatnia podróż porucznika wiodła przez Słomniki. 5 maja spoczął na cmentarzu w Iwanowicach.
   Por. "Oset" nie doczekał wolnej Polski, ale ojczyzna nie zapomniała o nim. W 1922 r., kiedy Kapituła Orderu Virtuti Militari ostatecznie weryfikowała wnioski, sporządzane na polu bitwy, Mieczysławowi Kwiecińskiemu nadano pośmiertnie Srebrny Krzyż tego najwyższego polskiego odznaczenia bojowego - przyznawany wyłącznie za czyny wybitnego, osobistego męstwa. W 1933 r. otrzymał jeszcze jedno ważne dystynktorium: Krzyż Niepodległości przysługujący - jak głosił statut - tym, "którzy zasłużyli się czynnie dla niepodległości Ojczyzny w okresie przed wojną światową lub podczas jej trwania". Nikt nie mógł mieć wątpliwości, że miechowianin z urodzenia, legionowy porucznik "Oset", na takie miano zasłużył. Szkoda tylko, że swą ofiarę musiał opłacić życiem...
(DELL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie