Czyta się. Kobiety, które nie bały się marzyć. O książce „Polarniczki” [RECENZJA]

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Udostępnij:
Wielkie odkrycia geograficzne przez dziesiątki lat były domeną mężczyzn, kobiety mogły poznawać „nowe” zakątki świata jedynie z ich opowieści, z rzadka jedynie w nich towarzyszyć. Na dalekie i niestandardowe podróże mogły sobie pozwolić te wpływowe, pochodzące z zamożnych rodzin, a i tak uznawane za dziwaczki, o ile nie wariatki. Dagmara Bożek w „Polarniczkach” przywołuje postaci, których pasja do eksploracji wciąż niezbadanych rejonów i dziś uznawana bywa za ekstrawagancję, odważnych pierwszych „lodołamaczek”, które nie bały się pójść własną drogą i dzisiejszych uczestniczek wypraw polarnych.

FLESZ - Mandaty za nieodśnieżony samochód i nie tylko

"Jestem słaba w wielu aspektach, ale tym co czyni mnie kobietą, jest moja siła w trudnych warunkach” – mówi Katarzyna Dąbkowska, jedna z bohaterek „Polarniczek”. To zdanie mogłoby przyświecać całej książce Dagmary Bożek – opowieści o kobietach na lodowym krańcu świata.

Gdy w 1914 roku Ernest Shackelton organizował transarktyczną wyprawę, wśród pięciu tysięcy chętnych, by w niej uczestniczyć, znalazły się także trzy kobiety. "Czytałyśmy wszystkie książki i artykuły, które napisano o niebezpiecznych wyprawach odważnych mężczyzn w regiony polarne i nie rozumiemy, dlaczego mężczyznom przypada cała chwała, a kobietom żadna, zwłaszcza że kobiety są równie dzielne i zdolne jak mężczyźni." - pisały. Wówczas żadna z nich nie znalazła się na pokładzie statku.

Pierwszą kobietą, która postawiła stopę na Antarktydzie, była Ingrid Christensen. Norweżka wraz z mężem Larsem uczestniczyła w kilku antarktycznych ekspedycjach. Był rok 1927. Wzmianki o pierwszej Polce, która wzięła udział w wyprawie polarnej - krakowskiej uczonej Anieli Kozłowskiej - pochodzą z lat trzydziestych XX wieku. Od tego czasu w tych najmniej zbadanych i najzimniejszych obszarach świata nie brakuje kobiet różnej narodowości, w swoim reportażu Dagmara Bożek skupia się Polkach, a było ich od 1958 roku, kiedy na Spitsbergen przyjechała z wyprawą polarną pierwsza badaczka Zofia Michalska – 373. Są wśród nich nie tylko badaczki, ale również administratorki stacji, kucharki, specjalistki z zakresu elektroniki, które często same siebie nie określają mianem polarniczek, a uczestniczek wypraw.

Ich perspektywa pozwala spojrzeć na życie stacji badawczych z innego niż zorganizowany wokół naukowego celu codziennego życia, poznać warunki zamieszkania, żywienia (chleba pieczonego na zakwasie otrzymanym z pokruszonych sucharów beskidzkich i soli z arktycznych wód) i życia w zamkniętej, odizolowanej grupie, docierania się różnych osobowości.

Ekstremalne warunki klimatyczne i sukienka w walizce - “Polarniczki” to zbiór historii o wzlotach i upadkach, ale także niebywałej sile charakteru i uporze w eksploracji nowych miejsc i realizacji marzeń. Polarniczki to kobiety, które nie bały się marzyć, nawet te, które do stacji badawczych Antarktydy docierały w XXI wieku. Jedną z nich jest sama autorka – uczestniczka wypraw polarnych.

Dagmara Bożek
„Polarniczki”
wydawnictwo Mando, 2021

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Czyta się. Kobiety, które nie bały się marzyć. O książce „Polarniczki” [RECENZJA] - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek
Warto też zwrócić uwagę na jeden szczegół. Mianowicie, ekstremalne zimno lepiej znosżą ... panie (nie noszą marynarek w lecie i w ogrzewanych pomieszczeniach, mają więcej tłuszczu na biodrach - a nie na brzuchu).
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie