Czyta się. Koniec świata sprzed stu lat. O książce „Influenza magna. U progu wieczności” [RECENZJA]

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Udostępnij:
Schyłek belle époque, Wielka Wojna, zmierzch Austro-Węgier, pandemia hiszpanki, „gaśnie wiara w Boga i człowieczeństwo” – koniec świata sprzed stu lat. A na tym tle Egon Schiele, Gustav Klimt, Sigmund Freud, Ludwig Wittgenstein i Tadeusz Boy-Żeleński, ale biograficzne wątki stały się dla Bogusława Chraboty jedynie kanwą, na której osnuł własną opowieść o świecie, który pogrąża się w ciemności. Czy uda się uratować choć jego część? Sto lat temu, a brzmi tak aktualnie, i nie tylko ze względu na proste przełożenie hasła „zaraza”.

FLESZ - Serwis roweru? Nie tylko wiosną

Bohaterami powieści uczynił Chrabota cztery postaci i cztery spojrzenia na świat, który właśnie się kończy i losy wiedeńskiej bohemy. „Wychowują się w cieniu gasnącego splendoru secesji i ufnie snują plany na przyszłość. Ale przychodzi wojna i wszystko zmienia. A po niej grypa hiszpańska, która rozbija świat na milion kawałków”. Już nic nie będzie takie jak wcześniej.

Franz Wiegemann, lekarz i oficer armii Austro-Węgier, doświadczający koszmaru wojny w szpitalnej codzienności. Wewnętrzne rozterki, choroby, wojenne traumy prowadzą doktora do utraty wiary i w Boga, i w człowieka.

Genialny Egon Schiele uważany za następcę Klimta. Artysta, który u szczytu twórczych możliwości i ambicji żegna się z życiem, targany szaleństwem, poczuciem własnej wielkości i chorobą. Pogrążona w szaleństwie.

Grete Trakl – siostra poety Georga Trakla, której przepowiadano wielką karierę pianistyczną.

Tadeusz Boy-Żeleński, choć on akurat jest tylko tłem „swojego” rozdziału. Główną rolę dostaje w nim Franciszek Chyłka, nikt znany, zwykły żołnierz, który też zachorował na grypę. I to jego postać oddaje największy tragizm wydarzeń wojny i choroby, która przetoczyła się tuż po niej, siejąc spustoszenie. To zabieg nawiązujący do historii chłopskich oddających głos dotąd go pozbawionym.

Jest jeszcze prolog, w którym Chrabota każe się spotkać dwóm literatom: młodemu Gombrowiczowi i doświadczonemu wojennymi przeżyciami Tadeuszowie Boyowi-Żeleńskiemu. To właśnie postać tego drugiego spina klamrą całą powieść.

Koniec wieku, belle époque to scena, na której rozgrywa się dramat „Influenza magna”, szczególny moment w historii, w którym z jednej strony wydarzyła się wojna światowa i zaraza, a z drugiej rodzą się nowe prądy w nauce, filozofii i sztuce.

Tytułowa influenza magna to wielka grypa, nazwana hiszpanką, która w latach 1918-1920 zdziesiątkowała populację na świecie. Pandemia, która wespół z wojną dała miejsce temu co nowe. Ale po wojnie i po zarazie świat wraca na swoje miejsce, do kawiarni, przed sztalugi do akademickich dyskusji. Tyle że ten świat nie jest już ani taki jak przed Wielką Wojną, ani taki jak przed zarazą. „To niezwykle aktualny tekst mocno wybrzmiewający szczególnie dziś, gdy świat zmaga się ze swoją wersją zarazy, wystawiając na próbę współczesne wartości i kondycję człowieka”.

Bogusław Chrabota
„Influenza magna. U progów wieczności”
Rinigier Axel Springer, 2021

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Czyta się. Koniec świata sprzed stu lat. O książce „Influenza magna. U progu wieczności” [RECENZJA] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie