Czyta się. Śmiechem w wirusa. Recenzja książki "Śmiechowirus" Aloszy Awdiejewa

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Patrząc na rosnące statystyki zachorowań, kolejne lockdowny i obostrzenia, które sprawiają, że zaplanować możemy sobie co najwyżej popołudniową herbatę i to przy własnym stole, można się załamać albo śmiać się na przekór wszystkiemu. Załamać można się zawsze, a śmiech często wychodzi na zdrowie, nie tylko w powiedzonku. Obśmiać to wszystko postanowił też Alosza Awdiejew, bo, jak pisze we wstępie do swojej najnowszej książki: „jest od dzieciństwa zarażony śmiechowirusem”. Śmiech jest zaraźliwy, miejmy nadzieję, że transmisja tego wirusa będzie więc równie łatwa i szybka, co tego, który nas zamknął w domach.

FLESZ - Depresja u pacjentów po koronawirusie

„Rozśmieszyć człowieka to znaczy przywrócić go do życia” - uważa Alosza Awdiejew, naukowiec i artysta estradowy. Jego terapeutyczne felietony, wśród licznych aktywności artysty, od ponad 25 lat ukazują się w magazynie psychologicznym „Charaktery”. Część z nich została wydana w formie książek. „Śmiechowirus” to zbiór niepublikowanych wcześniej w takiej postaci felietonów Awdiejewa.

Krakowskiego artysty przedstawiać nie trzeba, a jego humorystyczny poradnik, w którym komentuje naszą rzeczywistość we właściwy sobie sposób złośliwy, ale dobroduszny i zabawny jest lekarstwem, które powinno nam się zapisywać w oczekiwaniu na szczepionkę. Żeby tego było mało, do każdego felietonu autor dorzuca jeszcze dowcipy - jest więc się z czego pośmiać, choć czasem bywa to śmiech przez łzy.

W przeszło trzydziestu felietonach Alosza Awdiejew porusza tematy różnorakie, nie każdy do śmiechu, ale z właściwą sobie lekkością i wnikliwością komentuje codzienność i aspekty, które nie tracą aktualności, np. problem co to znaczy być szczęśliwym i jak ten stan osiągnąć. Żartobliwie mówiąc, szczęśliwy, kto nie ma teściowej. A tak serio, autor zastanawia się, czy tryskający zdrowiem Kuba Błaszczykowski, któremu nie udało się strzelić karnego podczas piłkarskich mistrzostw był szczęśliwszy od „pokręconego na krześle inwalidzkim Stephena Hawkinga, rozmyślającego o istocie grawitacji”. Istota szczęścia być może i w Państwa głowach ostatnio pojawia się częściej. Jak więc być szczęśliwym? „Gdyby krytycy wiedzieli, jak należy tworzyć, każdy z nich byłby Beethovenem” - taka recepta Awdiejewa, ale podsuwa i kilka tropów.

Radząc pesymistom, Alosza Awdiejew daje nam całkiem dobrą (tanią i łatwą w wykonaniu) receptę na zachowania zdrowia psychicznego w tym trudnym czasie. Po pierwsze, „natychmiast zaprzestać oglądania programów informacyjnych i rozmów z politykami, potraktować je na równi z nękającymi nas reklamami”, zrobić sobie przekąskę podczas wystąpień, a w ogóle zamiast „politycznego zoo” lepsza będzie wizyta w prawdziwym ZOO, mniej agresji, spacery koją nerwy, a dotleniony organizm lepiej funkcjonuje, no i pośmiać się można. No, chyba że zamkną lasy...

„Czy śmiechowirus ma jakiś wpływ na koronawirusa? Uczeni mongolscy ustalili, że działa on na stosunek człowieka do tej choroby. Przy mocnym zainfekowaniu śmiechowirusem każdemu innemu wirusowi spada z głowy korona” - podsumowuje autor. Niech więc, Państwo, nabywają odporności śmiejąc się, a że do śmiechu jakoś nam nie jest, można się wspomóc tą niewielką książeczką.

Alosza Awdiejew
„Śmiechowirus. Porady i zmyślenia towarzyszące”
Wydawnictwo Mando, 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Czyta się. Śmiechem w wirusa. Recenzja książki "Śmiechowirus" Aloszy Awdiejewa - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie