Czyta się. Socrealizm magiczny. O książce "Bestiariusz nowohucki"

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
"Bestiariusz nowohucki" materiały prasowe
Osadzona w nowohuckich realiach debiutancka powieść Elżbiety Łapczyńskiej znalazła się wśród tegorocznych nominacji do Nagrody Nike.

FLESZ - Produkty od Nestlé są niezdrowe?

To kolejna, w ostatnim czasie, książka o Nowej Hucie i kolejna napisana przez osobę związaną z NH – dość wymienić dwie reporterskie publikacje - opowieść Katarzyny Kobylarczyk o kobietach budujących Nowa Hutę „Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły, petardy” i „Nowa Huta. Wyjście z raju” Leszka Konarskiego - historia siedemdziesięciu lat Nowej Huty, tych którzy ją budowali i tych, którzy obalali socjalizm w nowohuckiej scenerii. Debiutancka powieść Elżbiety Łapczyńskiej „Bestiariusz nowohucki” to powieść, którą można zaliczyć do kategorii realizm magiczny - jeśli komuś kategorie porządkują literaturę - a nawet, odwołując się do epoki - socrealizm magiczny.

Książka nowohucianki „odsłania świat dziwności, kopniętej metafizyki, ale też do bólu realnej cielesności oraz brutalności pracy. Wsłuchajcie się w głosy kobiet Nowej Huty, zobaczcie, jak wykuwa się tu nowy człowiek” – to z notki wydawcy.

Elżbieta Łapczyńska osadza swoich bohaterów w latach pięćdziesiątych, kiedy to rodziła się Nowa Huta – powstaje kombinat, miasto-labirynt i nowy człowiek, nieidealny, za skazami, które przyniósł ze sobą do tego nowego miasta. Pokiereszowanych wojną ludzi, którzy przybywają do tej Ziemi Obiecanej, jaką miała być podkrakowska miejscowość, by tworzyć nowe lepsze życie, by wymyślać siebie od nowa. „Bestiariusz” jest więc galerią dziwolągów, na poły realnych, na poły baśniowych, zniekształconych postaci – jest tu i prorok czytający z wielkopiecowych oparów, zjadaczka arszeniku, sobowtórka, człowiek bez twarzy.

W „Bestiariuszu”, podobnie jak w reportażu Kobylarczyk, światło pada na kobiety i to właśnie im Łapczyńska często oddaje głos, a galeria nowohucianek jest i barwna i nieco przerażająca.

Nowa wspaniała dzielnica buduje się – to także wątek ważny w książce Kobylarczyk – na unicestwieniu życia, które się tu toczyło zanim wytyczono promieniste aleje, miejsce pod wielki piec, zanim stanęły nowe wspaniałe budowle. Świata, który musiał ustąpić przed naporem socrealistycznej idei miasta idealnego: „pana Komosza z Luboczy, co strzelił do siebie przez otwarte usta na widok geodetów, rodzice ślicznej Klary z Czyżyn, co rzuciła się pod spychacz, i dawny sąsiad Fryśka z Mogiły, co powiesił się na klatce schodowej w swoim nowym bloku”.

Autorka w rozmowie z Michałem Nogasiem powiedziała: Długo dorastałam do 'Bestiariusza', pierwsze zdania tej powieści napisałam wiele lat temu. Myślę, że do opowieści o Nowej Hucie musiałam zwyczajnie dojrzeć, znaleźć język, własny sposób opowieści".

I to właśnie język, którym Elżbieta Łapczyńska opowiada o swoich nierealistycznych postaciach, nowym świecie, który dopiero co wyłania się z oparów i jest w tym brutalnym obrazie nośnikiem poezji i magii.

Biorąc się za lekturę "Bestiariusza" przygotujcie się na lekturę niełatwą, zdania nie płyną tu wartkim nurtem strumyka w letnim słonku. Język "Bestiariusza: jest jak ulice Nowej Huty - niby promieniste i prosto do celu, a jednak pełno w nich odnóg, prowadzących na wewnętrzne dziedzińce - dla jednych magiczne, dla innych trudne do ogarnięcia.

Elżbieta Łapczyńska
„Bestiariusz nowohucki”
Biuro Literackie, 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Czyta się. Socrealizm magiczny. O książce "Bestiariusz nowohucki" - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie