„Dama z gronostajem” od jutra państwowa

Łukasz Gazur
„Dama z gronostajem” to najcenniejszy obiekt w kolekcji, którą Adam Karol Czartoryski sprzeda państwu polskiemu
„Dama z gronostajem” to najcenniejszy obiekt w kolekcji, którą Adam Karol Czartoryski sprzeda państwu polskiemu fot. Andrzej Banaś
Transakcja stulecia. Potwierdzają się informacje „Dziennika Polskiego”. W czwartek Adam Karol Czartoryski ma podpisać z resortem kultury umowę o sprzedaży państwu polskiemu niezwykle cennej kolekcji dzieł sztuki.

Czytaj także: Pół miliarda na Czartoryskich. Czy warto? [KOMENTARZ]

Z przecieków wynikało, że umowa, której przedmiotem jest słynna kolekcja arystokratycznego rodu, prawdopodobnie zostanie podpisana już dziś. Ale okazuje się, że cała rzecz zostanie sfinalizowana jutro. Jeśli tak się rzeczywiście stanie, kolekcja stanowiąca od 1991 r. własność Fundacji Czartoryskich przejdzie w posiadanie państwa polskiego.

Cena, za jaką Polska kupi m.in. „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci, wynosić ma niespełna 500 mln zł. Wcześniejsze nieoficjalne informacje mówiły o kwotach od 500 mln do nawet miliarda złotych. Ale to i tak sumy dużo niższe niż ekspercka wycena zbiorów (według różnych szacunków - od 4,5 do 10 mld zł). Sam obraz włoskiego mistrza renesansu ubezpieczony jest na 1,4 mld zł, a „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta na 160 mln zł.

Pieniądze, które zainkasuje książę Czartoryski, pochodzić mają z „rezerwy na wykup dóbr kultury”, utworzonej specjalnie podczas nowelizacji tegorocznego budżetu państwa. Około 700 mln zł wygospodarowano dzięki oszczędnościom z tytułu tzw. wydatków zablokowanych (opóźnień w realizacji zadań czy też nadmiaru środków przewidzianych na jakiś cel). Chodzi m.in. o pieniądze pozostałe np. z zawyżonych planów emerytalnych KRUS i MSW oraz fundusze, które udało się zaoszczędzić podczas różnych przetargów.

Według nieoficjalnych informacji umowa dotyczyć ma nabycia nie tylko samej rodowej kolekcji. Państwo polskie chce też kupić budynki muzealne, w których dotąd mieściło się Muzeum Czartoryskich w Krakowie (oddział Muzeum Narodowego w Krakowie). Od kilku lat znajdują się one w remoncie, a fundacja nie ma pieniędzy na jego dokończenie. Resort kultury nie chciał wydawać pieniędzy budżetowych, skoro nie dysponował pewnością co do przyszłych losów tego miejsca. Zwłaszcza że fundacja od lat zabiegała o oddzielenie swoich zbiorów od MNK i stworzenie niezależnego muzeum.

- Wykupienie kolekcji daje nadzieję, że u Czartoryskich wreszcie dokończony zostanie remont i muzeum będzie otwarte - mówiła Zofia Gołubiew, była dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. Kilka dni temu „Dziennik Polski” jako pierwszy poinformował o planowanym zakupie kolekcji.

Warto przypomnieć, że po ujawnieniu negocjacji prowadzonych przez fundatora z resortem kultury ustąpił cały zarząd Fundacji Czartoryskich. W oświadczeniu jego członkowie zaznaczyli, że nie brali udziału w tych rozmowach.

Dyskusji wymagają jeszcze uregulowania dotyczące roszczeń księcia Czartoryskiego do pałacu w Sieniawie (Podkarpacie), którego właścicielem jest obecnie Agencja Nieruchomości Rolnych oraz zamku w Gołuchowie (Wielkopolska), a także przyszłości Biblioteki Czartoryskich i obiektów uznanych za utracone, m.in. „Portretu młodzieńca” Rafaela Santiego, zaginionego w czasie wojny. Inne kwestie dotyczą obiektów będących wcześniej depozytami księcia w zbiorach. Chodzi m.in. o przedmioty pozostające przed 1939 r. własnością rodziny Czartoryskich, a w końcu lat 90. wykupywane przez fundację.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Może lepiej było zapytać prof. R.H. Kozłowskiego ile by zrobił w inwestycjach przynoszących zysk społeczeństwu za 500 mln zł i czy szybko by się te 500 mln zwróciły np. w pół roku. Myślę tu o energii ze skał, z wód głębinowych, o tzw. geotermii. Kolekcja należy do Fundacji. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie prowadziło rozmów z właścicielem, czyli z Fundacją, lecz z Księciem. Adam Czartoryski odmówił właścicielowi wyjaśnienia. Zwykle brak odpowiedzi oznacza ciemne interesy. Właściciel: „Uważamy jednak, że przejęcie zbiorów przez państwo polskie jest w obecnej sytuacji [metody faktów dokonanych, przemocy instytucjonalnej] najlepszym rozwiązaniem”. Zarząd Fundacji: „Adam Czartoryski zażądał od Ministerstwa Kultury przelania wynegocjowanej należności za sprzedaż zbiorów i budynków Fundacji na swoje prywatne konto. W tej sytuacji uznaliśmy, że dalsze pełnienie przez Zarząd powierzonej nam funkcji jest niemożliwe”. Z Rady Fundacji ustąpili Stefan Alexander Potocki i Ladislas Lubomirski. Gdyby to, co kupiono za 500 mln zł, mogło być prawnie sprzedane, to miałoby rynkową wartość od 1.5 mld $ do 3.1 mld $. Można powiedzieć, że w 1991 pewne ugrupowanie dostrzegło swój zysk. Oddała za darmo majątek narodowy, bez podliczenia kosztów konserwacji zbiorów, obiektów. Bez rozpatrzenia programu AK, że niezbędne są nacjonalizacje, więc kolekcja powinna zostać po raz kolejny znacjonalizowana, bez jakichkolwiek odszkodowań. Celem transformacji 1989 nie było dobro jakiejś rodzinki, czy fundacji, ale dobro społeczne, ogólnie-kowariantne. Jeżeli Gierek pożyczył ok. 15 mld $, od 14 do 17 mld $, to jedno muzeum byłoby warte 1/5-1/10 tego, co Gierek pożyczył w 10 lat. Tym bardziej, poruszając się w tym taksonie, należało podjąć kroki uzupełniające do poprzednich nacjonalizacji.

K
Kotek jarka

Moze ktos dostal odsyp?

l
longin

Znając ofiarność rodu, można było się spodziewać większego gestu względem swojego kraju, niż tylko odsprzedaż. Ród który znakomicie przez wieki wpisywał się w kulturę polską, nie wyczuł zmieniającej się rzeczywistości i postanowił spieniężyć, zamiast ofiarować. Szkoda.

s
say69mat

Dziękuję za słowa krytyki, proszę zatem o kontrargumenty. Czyli proszę o polemikę a nie bełkot. Proszę zwrócić uwagę, że szalenie wysublimowane kryteria poprawności politycznej w obszarze nazistowskiej estetyki. Absolutnie nie przeszkadzały w rabunkowej wręcz eksploracji dóbr kultury na terytoriach okupowanych. Bardzo często realizowanych na indywidualne zamówienie notabli z NSDAP - Seyss-Inquarta, Bormanna, Franka, Göringa.

t
torianka

bo piszesz takie bzdury, że słabi, z nieprawdopodobna dozą ignorancji.

s
say69mat

Jeszcze jedna dygresja, warto pamiętać o roli i sposobie realizacji państwowego mecenatu nad sztuką w nazistowskich Niemczech. Stąd pojawia się pytanie, dlaczego wszystkie reżimy autorytarne tak bardzo ubóstwiają figurki i obrazy, że pragną je objąć mecenatem. A właściwie to przejąć na wieczyste użytkowanie, ciesząc się pięknem zmysłowym arcydzieł sztuki, z reguły w zaciszach gabinetów i domostwach bonzów partyjnych.

s
say69mat

@pthet.pl:
„Dama z gronostajem” od jutra państwowa

say69mat:
Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie kolejny z Prezydentów USA wpada na rewelacyjny pomysł aby upaństwowić wszelkie kolekcje arcydzieł sztuk wizualnych znajdujące się w prywatnych rękach obywateli USA. Wydaje się, że mecenat własnościowy instytucji państwa nad kolekcjami arcydzieł sztuk, powinien być ostatnią rzeczą w hierarchii zadań instytucji państwa. Biorąc pod uwagę skandaliczny poziom finansowania wszelkiej materii muzealnictwa w naszym kraju.

K
KRK

Na szczęście tej transakcji nie finalizuje PO, bo kolekcji już byśmy w Krakowie nie oglądali. Posłowie, urzędnicy centrali i samorządowi Krakowa powinni dopilnować zapisów o wieczystej niezmienności lokalizacji Muzeum.

n
n

Za jedyne 500 mln to prawie za grosze. Teraz każdy bedzie mógł zobaczyć sobie to arcydzieło i inne w Gazecie krakowskiej tj, do połowy bo nie zjedzie do końca artykułu jeśli nie zapłaci.

Dodaj ogłoszenie