Damian Chmiel z Sandecji: Czujemy się dobrze, nie ma się czego bać [Wywiad]

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Damian Chmiel w barwach Podbeskidzia rozegrał 104 mecze w ekstraklasie, w których zdobył 17 goli
Damian Chmiel w barwach Podbeskidzia rozegrał 104 mecze w ekstraklasie, w których zdobył 17 goli Fot. Andrzej Banaś Polskapress
Rozmawiamy z Damianem Chmielem, pomocnikiem Sandecji Nowy Sącz, wcześniej piłkarzem znanym głównie z występów w Podbeskidziu Bielsko-Biała.

Lepiej nie mogliście wystartować. Tegoroczne zmagania w Fortuna 1 Lidze rozpoczęliście niezwykle udanie pokonując 2:0 Miedź Legnica. Nie mieliście respektu dla wyżej notowanego rywala.
Z przebiegu meczu byliśmy bardziej konkretnym zespołem, lepszym. Miedź stworzyła sobie chyba jedną sytuację bramkową. Jesteśmy zadowoleni z tej wygranej, bo jak to się mówi przed startem, każdy chce dobrze zacząć. Nie było to łatwe, po tak długiej przerwie jest zwykle przede wszystkim jedna wielka niewiadoma. Obawy były, ale wiedzieliśmy też, że jesteśmy dobrze przygotowani i to spowodowało, że mieliśmy niewiele problemów. Patrzyliśmy wprzód, pamiętaliśmy o naszej serii (sześć meczów bez porażki – przyp. red.), chcieliśmy ją podtrzymać. W Nowym Sączu stworzył się fajny zespół. Myślę, że będziemy kontynuować serię dobrych wyników. Boisko co prawda było jakie było, ale my jesteśmy zadowoleni.

Strzelał jak na zawołanie w sparingach, przełamał się również w lidze. Wasz portugalski snajper Rafael Victor będzie w tym sezonie talizmanem Sandecji?
Wierzę w tego chłopaka. Ma duży potencjał. Początki zwykle nie są łatwe, ale pokazał już w sparingach, że potrafi zdobywać gole w łatwy sposób. Z jednej strony można powiedzieć niestety, bo trafiał tylko w towarzyskich potyczkach. Do meczu z Miedzią. Fajnie, że w lidze także podtrzymał taką passę. Myślę, że nie są to jego ostatnie bramki. Dobrze, że napastnicy zdobywają gole, a nie tylko pomocnicy czy obrońcy muszą ratować zespół. Mój pogląd jest taki, że jeśli napastnik zdoła strzelić określoną liczbę goli, to jako drużyna będziemy lepsi. Każdy jest od czegoś i ma swoje zadania.

Trener Dariusz Dudek pochwalił Was za ciężką pracę w trakcie zimowych przygotowań. Można powiedzieć, że zimą mogliście szlifować formę na wiosnę w dobrych warunkach.
Zgadza się. Trener powiedział ostatnio, że zrealizowaliśmy to, co chciał. Wiemy jaki mamy klimat. Ta zima była solidna. Ciężko było nieraz trenować w Nowym Sączu. Nie było perfekcyjnie, ale też nie tylko my mamy takie kłopoty. Trener wszystko fajnie zaplanował, ćwiczenia były intensywne, dało się trenować w każdych warunkach. Teraz miejmy nadzieję, że będą tego owoce. Oczywiście fajnie jechać za granicę, ale i my mieliśmy fajne warunki, boisko ze sztuczną murawą. Grunt, że obyło się bez urazów. Szkoda pracować przez dwa miesiące a później pauzować.

Dziś potyczka z liderem, Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (g.17.40). To drużyna, która traci najmniej bramek w lidze i właściwie nie przegrywa. Remis wzięlibyście w ciemno?
Nie podchodzimy do tego w ten sposób. Przed każdym meczem nie zastanawiamy się nad zdobyczami. Wiemy, co to za zespół: nieprzypadkowy z powtarzalnością w grze. Czeka nas bardzo ciężki mecz. My jednak patrzymy na siebie. W tej lidze każdy może pokonać każdego. Dobrze się czujemy, nie ma się czego bać. To początek rundy, terminarz jest ciężki. Na pewno Termalica, zdaniem kibiców, będzie faworytem meczu z Sandecją, ale dla nas to dobrze. Tylko nas to nakręci. Jeśli zrealizujemy wszystkie założenia, to powinno być w porządku. Jestem o to spokojny. Do Niecieczy jedziemy z nadziejami, wszystko zweryfikuje boisko.

Przez długi czas byliście czerwoną latarnią tabeli. Po przyjściu trenera Dariusza Dudka, jego asystenta Marcina Malinowskiego (legenda śląskiej piłki, 458 meczów w ekstraklasie – przyp. red.) wiele się zmieniło. Notujecie świetną serię siedmiu meczów bez porażki. Jest gdzieś z tyłu głowy chęć kontynuacji? Dodaje wam to siły?
Każdy trener ma inny warsztat, my te dwa okresy oddzieliliśmy grubą kreską. Różne czynniki wpływały na to, że nie punktowaliśmy. Było mało czasu na transfery, dwa razy dopadła nas pandemia, to na pewno zrobiło swoje. Coś nie zaiskrzyło, nawarstwiało się i nie mogliśmy pokazać dobrej piłki. Patrzymy już wprzód, nie odwrócimy przeszłości.

Wie Pan, gdybyśmy teraz dopisali sobie np. 10 pkt za tamten okres, to może patrzylibyśmy właśnie w górę tabeli, ale tych punktów nie ma i nie ma co gdybać. Jest trener Dudek, dobrze wykonuje swoją pracę, my też staramy się realizować jego pomysły. Jesteśmy trochę inną drużyną niż wtedy. Dla mnie tak czarna seria była nowością, ale patrzymy teraz w ten sposób, że jest po prostu fajnie. Co z tego, że wtedy tyle przegrywaliśmy, teraz mamy przecież piękną serię, co nakręca nas do działania. To, co kiedyś popsuliśmy, teraz trochę udało nam się naprawić.

W tym sezonie spada tylko jeden zespół więc każdy w naszej lidze spokojnie podchodził do tego tematu. Teraz jednak każdy będzie walczył, by nie zostać czarną owcą. Chcemy sobie szybko zapewnić byt i na spokojnie punktować.

Na co stać Sandecję w bieżącej kampanii? Niektórzy kibice mówią, że z taką grą pierwsza dziesiątka powinna się udać i to spokojnie.
Kibic zawsze będzie to widział po swojemu. Piłkarz po swojemu, podobnie dziennikarz. Też uważam, że mamy dobry zespół i stać nas na wiele, ale nie chcę jednak nic sugerować, mówić o miejscu. Powinienem powiedzieć, że chcemy być w pierwszej szóstce, ale musimy pamiętać, że w tej lidze jest wiele ekip, które potrafią grać w piłkę. Piłka nożna jest grą zespołową a na dobry wynik wpływa wiele czynników. Fajnie byłoby zaczepić się wyżej. Mocno stąpamy jednak po ziemi. Liga jest jaka jest, ciężka i specyficzna. Mamy świadomość tego, że możemy przegrać, ale po dobrej grze, po walce. Sandecji nie przystoi takie miejsce jak teraz.

Pańskie cele na dalszą część tego sezonu?
Zwykle broniły mnie liczby. Miejmy nadzieję, że teraz będzie podobnie i jeszcze poprawię statystyki (obecnie 18 meczów w lidze, gol i decydujące podanie). Asysty i bramki są tym, co każdego nakręca. To wyznacznik tego, jak pracowało się wcześniej, jak pracuje się cały czas. Chcę być zadowolony z siebie i z zespołu, ale jednak dobro drużyny jest najważniejsze.

Lech Poznań zmienia trenera: Skorża za Żurawia

Wideo

Materiał oryginalny: Damian Chmiel z Sandecji: Czujemy się dobrze, nie ma się czego bać [Wywiad] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie