Darocha mistrzem?

Redakcja
13. Mistrzostwa Świata w Lataniu Precyzyjnym w Hamilton przeszły już do historii. Dziś, w sobotę, podczas oficjalnego zakończenia zawodów mają być rozdane medale i nagrody. Jakie trofea trafią w ręce Polaków?

Korespondencja "Dziennika" z Nowej Zelandii

Ku oburzeniu i zaskoczeniu uczestników mistrzostw, nadal nieznane są oficjalne wyniki końcowej klasyfikacji. Niektórzy trenerzy niemal wydzierają od organizatorów rezultaty poszczególnych konkurencji, aby choć mieć pojęcie o wynikach własnej ekipy.
Wczoraj podawaliśmy nieoficjalną punktację Polaków za wszystkie trzy konkurencje - bez punktów karnych za błędy w regularności w konkurencjach nawigacyjnych i bez uwzględnienia protestów naszej ekipy. Dziś możemy przekazać oficjalne wyniki "biało-czerwonych" (w nawiasach kolejno punkty karne za pierwszą i drugą nawigację oraz lądowania). Oto one:
Janusz Darocha (Częstochowa) 243 (184, 85, 74)
Ryszard Michalski (Łódź) 331 (33, 39, 259)
Krzysztof Wieczorek (Kraków) 354 (173, 196, 85)
Zbigniew Chrząszcz (Wrocław) 441 (15, 205, 221)
Marek Kachaniak (Rzeszów) 524 (253, 149, 122).
Z 13 odwołań - 9 zostało uwzględnionych. Jury zawodów nie uwzględniło tylko odwołań Polski (aż dwóch - w sprawie lądowań Darochy i Chrząszcza), Francji i Nowej Zelandii. Przy korzystnej decyzji jury, Darocha miałby tylko 187, a Chrząszcz 291 punktów karnych.
Ponieważ nadal nie znamy wyników rywali Polaków, możemy tylko domniemywać ich szanse na medale. Te zaś - wbrew wcześniejszym niezbyt optymistycznym przypuszczeniom - są... duże. Być może Darocha zostanie - po raz czwarty w swej karierze - mistrzem świata w lataniu precyzyjnym, a Michalski także stanie na podium. W klasyfikacji drużynowej Polska także może zdobyć złoty medal. Innymi kandydatami do medalu są Czechy, Dania, Szwecja i Nowa Zelandia.
Na razie pewne jest, że w konkurencjach nawigacyjnych najlepszy okazał się Michalski (72 punkty karne to naprawdę świetny wynik), a w konkurencji na celność lądowań zwyciężył Zelimir Trifunovic (Chorwacja). Obaj odbiorą specjalne nagrody indywidualne; w przypadku Michalskiego będzie to... miecz (długości 1,20 m), który do Nowej Zelandii za podobny triumf przywiózł Darocha. Gospodarze, chyba aby się dowartościować, wymyślili nagrodę drużynową za lądowania, i oczywiście sami ją otrzymają.
O tym, że Nowa Zelandia będzie gospodarzem MŚ, było wiadomo od kilku lat. Nie miała ona konkurenta w rywalizacji o przyznanie miana gospodarza imprezy. - Nie można jednak traktować takich zawodów jako turystycznej atrakcji. To są przecież poważne zawody międzynarodowe - powiedział trener naszej reprezentacji Andrzej Osowski, sugerując, że usytuowanie geograficzne Nowej Zelandii przesądziło o przyznaniu jej organizacji mistrzostw.
Na MŚ obecny był prezydent Komisji Lotnictwa Ogólnego (GAC) i Międzynarodowej Federacji Lotniczej (FAI) - Bill Ottley. To starszy pan, były pilot samolotowy, nigdy jednak nie startujący w zawodach. W Nowej Zelandii przebywa na koszt gospodarzy i... zupełnie nie przejmuje się bałaganem organizacyjnym zawodów. Stoicki spokój zachowuje także dyrektor mistrzostw, Ross Scherer. Podobnie "pracuje" sędzia główny - Ottar Teigland. Ten ostatni jest od kontroli przebiegu zawodów. 3-osobowe jury mistrzostw może tylko rozpatrywać protesty lub ukarać organizatorów za działania niezgodne z przyjętymi procedurami. W efekcie nikomu się nie spieszy, nikt nie "pali" się do pracy.
Jerzy Filipiuk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie