Debata "Firma Polska": Od silnych marek lokalnych do...

Debata "Firma Polska": Od silnych marek lokalnych do globalnej marki Polska [RELACJA WIDEO, ZDJĘCIA]

Zbigniew Bartuś

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Debata "Firma Polska": Od silnych marek lokalnych do globalnej marki Polska [RELACJA WIDEO, ZDJĘCIA]
1/50
przejdź do galerii

©Fot. Andrzej Banaś

Gowin: wyjście z „doliny śmierci”. Wicepremier rozmawiał u nas z przedsiębiorcami z Małopolski o ich nadziejach i obawach oraz pomocy rządu.
Polscy przedsiębiorcy nie mogą już opierać swej działalności na taniej sile roboczej, bo ta drożeje i będzie drożeć. By nie stracić przewagi konkurencyjnej na europejskim rynku, muszą śmielej korzystać z osiągnięć nauki, a ta powinna się szeroko otworzyć na potrzeby biznesu.



- We współpracy z innymi resortami, przede wszystkim rozwoju, intensywnie pracujemy nad rozwiązaniami, które doprowadzą do ścisłej współpracy nauki z biznesem i wyraźnego ożywienia prac badawczo-rozwojowych, szczególnie w obszarach strategicznych dla rozwoju państwa - mówił w naszej redakcji Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, na spotkaniu z reprezentacją małopolskich przedsiębiorców.

Współdziałający w ramach Forum Przedsiębiorców „Dziennika Polskiego” szefowie czołowych firm i liderzy największych organizacji gospodarczych w Małopolsce, reprezentujący dziesiątki tysięcy przedsiębiorców - dużych, średnich, ale też małych i mikro - poprosili o spotkanie z wicepremierem z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że część działań i planów rządu ich cieszy, ale część niepokoi lub wręcz przeraża.

Dotychczas nauka i firmy to były dwa różne światy. Jak ministerstwo zamierza pomóc w ich sklejeniu?


Drugi powód zaproszenia wicepremiera był natury, nazwijmy to, strategicznej. Otóż, coraz więcej przedsiębiorców zdaje sobie sprawę, że nie będą mogli dalej funkcjonować na takich zasadach jak dotychczas, czyli w oparciu o względnie niskie koszty pracy, m.in. dlatego, że najniższe wynagrodzenia są administracyjnie podnoszone, a jednocześnie - z przyczyn demograficznych oraz trwałej emigracji - coraz trudniej w Polsce o pracowników. Wielu przedsiębiorców znalazło się pod ścianą i musi niejako wymyślić swe biznesy na nowo.

Rząd chce, aby w Polsce było zdecydowanie więcej firm opartych na świeżych pomysłach, wynalazkach, innowacjach, bo na tym w świecie zarabia się najwięcej. Tu naturalnym sojusznikiem biznesu wydaje się nauka. Ale te dwa światy - nauki i biznesu - funkcjonowały dotąd u nas w zdumiewającym często oderwaniu od siebie. Wicepremier Gowin nazwał oddzielającą je przestrzeń „doliną śmierci”.

Krajowe nakłady Polski na badania i rozwój są mniejsze od nakładów pojedynczych międzynarodowych koncernów. Jak skleić naukę z biznesem, by obie strony odniosły z tego korzyści, a Polska - o czym wszyscy marzymy - wyrwała się z pułapki średniego wzrostu i dochodu? To kolejny temat, jaki poruszyliśmy podczas spotkania z wicepremierem.

Gorąco zachęcam do lektury tego materiału. Jest w nim mowa m.in. o wyższych niż dotąd ulgach na prace badawczo-rozwojowe, na innowacje, patenty, a także całej masie uproszczeń i ułatwień dla przedsiębiorców, jakie rząd z inicjatywy wicepremiera Gowina wprowadził i zamierza wprowadzić. Trzeba z nich korzystać!

W dyskusji z wicepremierem wzięli udział: Andrzej Tutajewski, Janusz Strzeboński i Marek Malec, liderzy Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych, Andrzej Zdebski, prezydent Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie, Marek Piwowarczyk, szef BCC w Małopolsce, Wiesław Jopek, prezes Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej, Marian Bryksy, prezes Małopolskiego Zawiązku Pracodawców Lewiatan, Janusz Kowalski, prezes Małopolskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości (i wiceprezes MPOG) oraz Mikołaj Placek, prezes OKNOPLAST-u, jednej z najbardziej innowacyjnych europejskich firm. OKNOPLAST od zarania stawia na prace badawczo-rozwojowe, ma specjalny dział, przeznacza na jego funkcjonowanie pokaźne środki.

- Wykuwające się tam pomysły niejednokrotnie zmieniały oblicze całej branży - tak było choćby z termoizolacyjnością, której byliśmy pionierami. Właśnie innowacje, przełomowe, ale i te zwiększające wygodę czy estetykę, dają nam przewagę konkurencyjną - tłumaczy Mikołaj Placek.

Cieszy go, że rząd zauważył problem bardzo niskich nakładów na prace badawczo-rozwojowe w Polsce, wprowadza ulgi i inne oczekiwane od dawna przez biznes rozwiązania.

- To ostatni moment, by polskie firmy zmieniły model z opartego na niskim koszcie pracy na innowacyjny - podkreśla prezes podkrakowskiej firmy. Dodaje, że konieczne są zmiany na polskich uczelniach. - Wielokrotnie próbowałem z nimi współpracować w kwestii innowacji i nie było zainteresowania. A w zachodnich ośrodkach naukowych było. I ze strony prywatnych firm także - kwituje Mikołaj Placek.

Kiedy można spodziewać się, że coś drgnie. Kiedy można spodziewać się efektów?


Wicepremier Gowin zapewnił, że jego resort dokładnie zdiagnozował przyczyny istnienia „doliny śmierci” i dlatego zdaje sobie sprawę, że trzeba gruntownie zmienić funkcjonowanie uczelni i ośrodków naukowych. Część służących temu rozwiązań, najbardziej pilnych i oczekiwanych, już weszła w życie, kolejne są na etapie konsultacji i zostaną wprowadzone w przyszłym roku.

Uczestnicy debaty zgodnie podkreślili, że od lat uważają Jarosława Gowina za sojusznika przedsiębiorców. - Podczas kampanii wyborczej wszyscy politycy chcieli się z nami spotykać, teraz większość nas unika. Pan należy do tych nielicznych, którzy chcą wyborców słuchać, nawet gdy mówimy rzeczy mocno krytyczne. Bardzo to doceniamy - stwierdził Janusz Kowalski, szef MIRiP.

Jarosław Gowin: W tym roku polska gospodarka przyspieszy


Częścią rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju jest „strategia Gowina”, forsująca takie zmiany w polskiej nauce i przedsiębiorczości, by nasz rozwój opierał się na wiedzy, a nie niskich kosztach pracy.

Andrzej Zdebski: - Cieszy nas, że rząd próbuje budować gospodarkę opartą na wiedzy. Cieszy, że częścią planu Morawieckiego jest strategia Gowina, obejmująca reformę szkolnictwa wyższego, ulgi na innowacje, uproszczenia - spójna i logiczna, zmierza w oczekiwanym przez nas kierunku. Niepokoi nas natomiast, że choć w przyjętej właśnie przez rząd Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju motorem napędowym Polski ma być wzrost inwestycji - to w ostatnim roku te inwestycje mocno spadły i mamy spowolnienie gospodarcze.

Jarosław Gowin: - Mamy w rządzie precyzyjnie zbadane, dlaczego poziom inwestycji był niższy. Przede wszystkim spadło tempo wykorzystania funduszy unijnych, co było i jest problemem ogólnoeuropejskim i ma związek z przejściem od poprzedniej do nowej perspektywy unijnej. Środki z nowej perspektywy trafiają do beneficjentów, w tym przedsiębiorców, na całkiem nowych zasadach, których wszyscy muszą się nauczyć. Na tle Europy Polska i tak wypadła bardzo korzystnie. Jesteśmy w czołówce państw najlepiej wykorzystujących nowe środki i mam nadzieję, że w roku obecnym dojdzie tu do wyraźnej poprawy, a to pobudzi inwestycje w kraju.

Zbigniew Bartuś: - Drugim powodem spadku inwestycji był niepokój przedsiębiorców. Raport NBP pokazuje to bardzo wyraźnie.

Jarosław Gowin: - To prawda. Niepokój wziął się z niepewności o przyszłość, wywołanej zwłaszcza dyskusją o jednolitym podatku. Z jednej strony rozwiązanie to realizowało kilka ważnych postulatów związanych z systemem podatkowym, przede wszystkim upraszczało go, wprowadzając przy tym zapisy korzystne dla mikrofirm. Jednak z drugiej - zakładało wzrost obciążeń dla średnich i dużych firm, co wzbudziło zrozumiały opór i właśnie niepokój. Byłem takiemu podatkowi zdecydowanie przeciwny. Uważam, że system należy gruntownie uprościć, ale tak, by było to całkowicie neutralne dla budżetu i nie uderzało w przedsiębiorców.

Andrzej Tutajewski, Marek Malec: - Czy rząd pracuje nad prostym i spójnym systemem podatkowym, który nie będzie się zmieniał przez np. 5 lat, by przedsiębiorca w końcu wiedział, na czym stoi, i mógł planować działalność gospodarczą, w tym inwestycje?

Jarosław Gowin: - Uproszczenia w systemie podatkowym, szczególnie dla najmniejszych firm, to jeden z priorytetów tego rządu. Warto jednak pamiętać, że trudno zaprojektować jednolity system dla wszystkich i jednocześnie nie doprowadzić do drastycznego spadku wpływów budżetowych, który mógłby zachwiać finansami państwa.

Janusz Kowalski: - Niektórzy przedstawiciele ekipy władzy mówią publicznie, że skoro część przedsiębiorców narzeka, iż nie jest w stanie unieść obecnych, podwyższonych administracyjnie kosztów wynagrodzeń pracowników, a także podatków i składek ZUS, to znaczy, że nie nadają się do prowadzenia biznesu.

Jarosław Gowin: - Nie podzielam tego poglądu. Zdaję sobie sprawę, że bardzo wielu ludzi zostało wypchniętych z etatów na samozatrudnienie; mamy również w Polsce setki tysięcy mikroprzedsiębiorców, którzy ledwie wiążą koniec z końcem. Trzeba im wszystkim stworzyć odpowiednie warunki do prowadzenia działalności, by ich kondycja się poprawiła. W przeciwnym razie wielu z nich zbankrutuje i stanie się klientami pomocy społecznej, a przecież to nie leży w interesie państwa. Zapewniam, że rząd doskonale zdaje sobie z tego sprawę i sukcesywnie wprowadza uproszczenia, ułatwienia i ulgi, by ten problem rozwiązać.

Andrzej Zdebski: - Czy do rządu dotarły niepokojące informacje, że podatek VAT stał się dla uczciwych przedsiębiorców podatkiem najwyższego ryzyka? Skarbówka nie tropi oszustów, tylko łapie firmy, które przez przypadek znalazły się w karuzeli i mają pieniądze. Czy rząd ma świadomość, że to zabija działalność gospodarczą i może pogłębić spowolnienie gospodarcze Polski? Przecież jak prawo jest niepewne, to nie obowiązuje żadne prawo. Jaka będzie w tym zakresie praktyka Krajowej Administracji Skarbowej, która rusza od marca?

Jarosław Gowin: - Zmiany zaproponowane przez Ministerstwo Rozwoju wprowadzają m.in. zasadę wymuszającą na urzędach typowanie do kontroli na podstawie analizy ryzyka naruszeń. Oznacza to, że kontrole będą przeprowadzane nie u uczciwych przedsiębiorców, tylko właśnie tam, gdzie funkcjonują mafie VAT-owskie. Wiemy, że te reformy wymagają nie tylko zmiany przepisów, ale też zmian na poziomie poszczególnych urzędów. I to m.in. nastąpi po wprowadzeniu KAS.

Marian Bryksy: - Po nowelizacji ustawy o tzw. odwróconym podatku VAT w budownictwie, podwykonawcy - firmy małe, średnie oraz mikro - dramatycznie długo czekają na zwrot tego podatku. Skarbówka zatrzymuje VAT z błahych przyczyn. To powoduje lawinę problemów finansowych u firm i grozi ich upadkiem. Czy resort finansów zamierza z tym coś zrobić, np. poprzez zmiany legislacyjne lub zalecenia dla urzędów?

Jarosław Gowin: - Odwrócony VAT to rozwiązanie punktowe i resort finansów ma tego pełną świadomość. Dlatego prowadzone są prace nad kompleksowym i automatycznym systemem wspierającym walkę z wyłudzeniami tego podatku. Efekty tych działań będą widoczne już w tym roku, dzięki czemu już niedługo będzie możliwe uchylenie przejściowych przepisów, które rykoszetem uderzają w uczciwe firmy. Warto jednak pamiętać, że „karuzele” to miliardowe straty każdego roku i wprowadzenie odwróconego VAT-u natychmiastowo likwiduje taki problem w danej branży. Przykładowo: parę lat temu Polska była jednym z globalnych liderów w eksporcie iPhone’ów. Co ciekawe, straciliśmy tę pozycję dokładnie wtedy, kiedy na telefony komórkowe nałożono właśnie odwrócony VAT…

Janusz Kowalski: - Czy rząd rozważy, by jednak nie obejmować JPK mikroprzedsiębiorców i rzemieślników? To dla nich takie obciążenie, że 70 proc. naszych członków deklaruje zakończenie działalności lub przejście do szarej strefy.

Jarosław Gowin: - JPK to kluczowy element walki z mafią wyłudzającą VAT, której działalność kosztuje budżet kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. Jakiekolwiek wyłączenia z funkcjonowania w tym systemie zostaną natychmiast wykorzystane przez przestępców i dlatego rząd nie może się na to zgodzić. Jednocześnie mając na uwadze obciążenia, które spadają na mikrofirmy, wprowadzono odpowiednio długi termin na dostosowanie się do nowych regulacji. Ministerstwo Finansów przygotowało też prostą w użyciu aplikację, dzięki której każdy może bez problemu przesłać plik do urzędu skarbowego. Warto pamiętać, że każdy, kto oblicza wartości na potrzeby deklaracji VAT, musi przygotować zestawienie, na którego podstawie można bez problemu stworzyć JPK.

Marek Piwowarczyk: - Nas najbardziej cieszy to, że rząd wycofał się z realizacji niektórych obietnic, jak pomoc frankowiczom czy podwyższenie kwoty wolnej dla wszystkich - zagrażały one stabilności finansów państwa, a więc całej gospodarce. Podobają się nam ambitne zapisy Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz planowane zapisy Konstytucji Biznesu, zwłaszcza przywrócenie zasady domniemania niewinności przedsiębiorcy czy zasady „co nie jest zabronione, to jest dozwolone”. Niepokoimy się, jak to będzie działać w praktyce i czy te zapisy nie pozostaną martwe, bo mamy wyraźne objawy centralizacji władzy, której w dodatku wydaje się, że wszystko wie. Cieszy nas system uproszczeń dla firm, czekamy na kolejne. Zastanawiam się jednak, w jaki sposób rząd zamierza dotrzeć do mikro- i małych przedsiębiorców z informacjami o korzystnych dla nich zmianach prawnych, by mogli z nich skorzystać.

Jarosław Gowin:- Rząd widzi potrzebę propagowania korzystnych rozwiązań prawnych wśród przedsiębiorców. Dlatego też podjęto rozmowy z Ministerstwem Finansów na temat popularyzacji i działań edukacyjnych w odniesieniu do ulg podatkowych na badania i rozwój. Planowane jest wydanie broszury informacyjnej, w której zawarte zostaną wiążące informacje nt. możliwych odliczeń.

Zbigniew Bartuś: - Przedstawione w niej wytyczne będą wiążące?

Jarosław Gowin: - Tak. Broszura ma zawierać informacje, w jaki sposób interpretować wydatki kwalifikowane oraz rozliczać ulgę. Materiał będzie oparty na zgłoszonych przez przedsiębiorców wątpliwościach w tym zakresie. Z ustaleń z resortem finansów wynika, że przedstawi on niebawem projekt tego materiału. Kwestie ulg podatkowych na badania i rozwój są przedstawiane przez kierownictwo i pracowników Ministerstwa Rozwoju na wszelkich przedsięwzięciach informacyjno-promocyjnych oraz konferencjach z udziałem przedsiębiorców. Chcemy, by ulgi na prace badawcze i rozwojowe były promowane wśród przedsiębiorców podczas kampanii promocyjnej Funduszu Gwarancyjnego, realizowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Janusz Strzeboński: - Naszym zdaniem potrzebna jest nowa definicja przedsiębiorcy i wydzielenie osobnej kategorii: mikroprzedsiębiorcy lub osoby prowadzącej małą działalność gospodarczą. Takie osoby winny być objęte innymi przepisami i obowiązkami niż średnie i duże firmy, a także innymi obciążeniami podatkowymi i składkowymi. Czy rząd pracuje nad takim rozwiązaniem, a jeśli tak, to czego i kiedy można się spodziewać?

Jarosław Gowin:- Rząd zdaje sobie sprawę z tego, że mikroprzedsiębiorcy szczególnie dotkliwie odczuwają skutki każdej regulacji. Wiemy też, że w przypadku sporu z organami państwa są w gorszej pozycji niż potężni gracze dysponujący sztabem doradców i prawników. Dlatego dążymy do uproszczenia przepisów dla wszystkich przedsiębiorców, na czym najbardziej skorzystają właśnie najmniejsi i ci dopiero rozpoczynający działalność. Ministerstwo Rozwoju podjęło też działania mające na celu dostosowanie wysokości składek na ubezpieczenie społeczne do możliwości finansowych najmniejszych firm - do końca pierwszego kwartału tego roku opublikowany zostanie projekt odpowiedniej ustawy, która, wedle szacunków, przyniesie ulgę ok. 300 tysiącom mikrofirm.

Czy wyścig innowacji kiedykolwiek się kończy?


Janusz Strzeboński: - Czy brytyjska zasada „one in/one out”, zgodnie z którą nie można wprowadzić nowego przepisu, jeśli się nie usunie jakiegoś starego, jest w Polsce do przyjęcia?

Jarosław Gowin: - Problemem systemu brytyjskiego było przeregulowanie działalności gospodarczej w wyniku trwającego parędziesiąt lat rozwoju systemu prawa gospodarczego, które stało się przerośniętym zbiorem punktowych przepisów. W Polsce sytuacja jest nieco inna: z jednej strony nasze prawo przypomina dżunglę, przez którą obywatele muszą się przedzierać, z drugiej jednak strony musimy stworzyć fundament, na którym przedsiębiorcy w poczuciu bezpieczeństwa będą mogli budować swoje firmy.

Zbigniew Bartuś: - Ma temu służyć Konstytucja Biznesu, właśnie skierowana na ścieżkę legislacyjną.

Jarosław Gowin: - Dokładnie tak. To zbiór fundamentalnych praw przedsiębiorców, który ma ukształtować relacje pomiędzy organami państwa a administracją. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, że wprowadzenie tych przepisów miałoby wymagać wskazania „kandydatów” do usunięcia. Jednocześnie warto zauważyć, że pakiet 100 zmian dla firm wprowadził wiele uproszczeń, jak np. podniesienie progu, do którego można korzystać z prostych rozwiązań podatkowych i księgowych.

Marek Malec: - Czy można liczyć na to, że mikro- i mały przedsiębiorca otrzyma od Krajowej Administracji Skarbowej wiążącą interpretację podatkową za darmo lub za niewielką kwotę, czy będzie musiał ją kupić, tak jak jest to teraz, za 20 tys. zł?

Jarosław Gowin: - Interpretacja prawa podatkowego kosztuje od lat tyle samo - 40 złotych. 20 tys. zł to cena, którą musi zapłacić ten, kto spodziewa się korzyści podatkowej o wartości ponad 100 tys. zł w skali roku. Te przepisy nie są skierowane przeciwko małym polskim firmom - to narzędzie do walki z międzynarodowymi korporacjami, które od lat płacą podatki tam, gdzie chcą.

Wiesław Jopek: - A propos, czy rząd całkowicie zrezygnował z objęcia obcych sieci handlowych sprawiedliwym podatkiem obrotowym, który choć trochę wyrówna szanse na rynku i pozwoli odetchnąć małym kupcom? Wielu polskich kupców znalazło się na skraju bankructwa.

Jarosław Gowin: - Rząd wciąż prowadzi prace nad opodatkowaniem handlu, ale doświadczenie z poprzedniej regulacji, która została zawieszona przez Komisję Europejską, pokazuje, że rozwaga da tu więcej niż pośpiech.

Mikołaj Placek: - Czy rząd zamierza popracować nad wizerunkiem Polski za granicą, bo - według docierających do mnie, jako dużego eksportera, sygnałów, wizerunek ten został mocno nadszarpnięty, co odbija się na działalności polskich eksporterów towarów i usług?

Jarosław Gowin: - Kluczowym elementem staje się koordynacja działań promocyjnych prowadzonych przez różne instytucje w ramach wspólnej strategii promocji Polski. W tym celu został powołany Międzyresortowy Zespół ds. Promocji Polski za granicą, w którego pracach uczestniczą przedstawiciele resortów zaangażowanych w działania promocyjne. Zespół pracuje nad stworzeniem Kierunków Promocji Polski na lata 2017-2027, których istotnym elementem będzie promocja gospodarcza. Bardzo istotne jest również promowanie Polski podczas dużych międzynarodowych wydarzeń medialnych, takich jak np. wystawy EXPO. W 2017 r. w Astanie Polska zostanie przedstawiona jako istotny partner w światowej dyskusji na temat zapewnienia globalnego bezpieczeństwa energetycznego i ochrony środowiska, a także jako gospodarczego i politycznego lidera Europy Środkowo-Wschodniej.

Ile innowacji wprowadził Oknoplast na przestrzeni ostatnich lat?


Zbigniew Bartuś: - A promocja marki „Polska”?

Jarosław Gowin:- Jednym z kierunków wsparcia ekspansji zagranicznej jest wzmocnienie rozpoznawalności polskich produktów oraz marki „Polska”. Kluczowa będzie współpraca instytucji zaangażowanych w promocję gospodarczą Polski w celu budowania spójnego wizerunku naszego kraju za granicą. Uwzględniając nadrzędną rolę marki „Polska”, wszystkie przedsięwzięcia o charakterze promocyjnym i marketingowym, podejmowane na poszczególnych szczeblach administracji rządowej, samorządowej oraz przez instytucje podległe, realizowane będą właśnie pod tym wspólnym znakiem.

Janusz Kowalski: - Jestem członkiem Rady Dialogu Społecznego, w ramach której miał być konsultowany m.in. kształt reformy szkolnictwa zawodowego. Izby rzemiosła w całym cywilizowanym świecie odgrywają w szkolnictwie zawodowym kluczową rolę, tak było kiedyś w Polsce, ale zostało to zniszczone. Teraz rząd zapowiada odbudowę tego szkolnictwa, tylko… nikt z nami na ten temat nie rozmawia. Pani minister edukacji Anna Zalewska cztery razy wyznaczała termin spotkania, cztery razy jechaliśmy do Warszawy, my, eksperci z organizacji gospodarczych, związkowcy, wszyscy, a ona - ani razu nie przyszła. To mają być konsultacje?

Jarosław Gowin: - Ja jestem, rozmawiam z państwem, słucham…

Janusz Kowalski: - I my to doceniamy. Ważne, by coś z tego wynikało.

Andrzej Zdebski: - Na jakim etapie są prace nad stworzeniem w Polsce powszechnego samorządu gospodarczego? Czy to prawda, że rząd zamierza stworzyć zależny od władzy, posłuszny pseudosamorząd - odgórnie, bez udziału istniejących organizacji gospodarczych?

Jarosław Gowin: - Nie jest to prawda - harmonogram prac nad koncepcją utworzenia powszechnego samorządu gospodarczego zakłada ciągłą współpracę z przedsiębiorcami, w tym z istniejącymi organizacjami zrzeszającymi przedsiębiorców. Z uwagi na doniosłość planowanych zmian, propozycje zostaną poddane szerokim konsultacjom społecznym. Istotne jest, że powszechność samorządu gospodarczego stanowić będzie o sile oddziaływania przedsiębiorców i pozwoli im realnie wpływać na życie gospodarcze kraju. Ważnym zadaniem samorządu gospodarczego będzie współkształtowanie szkolnictwa zawodowego w modelu dualnym. Dzięki Powszechnemu Samorządowi Gospodarczemu przedsiębiorcy uzyskają realny wpływ na kształtowanie się otoczenia prawnego zarówno na poziomie krajowym, jak i lokalnym.

Więcej współpracy, więcej środków


Chcemy, by w 2018 roku przedsiębiorca mógł odpisać od podatku każdą złotówkę wydaną na badania i rozwój. Będziemy też premiować ośrodki naukowe współpracujące z biznesem - mówi Jarosław Gowin.

- Rząd chce, aby w Polsce było zdecydowanie więcej firm opartych na świeżych pomysłach, wynalazkach, innowacjach, bo na tym w świecie zarabia się najwięcej. Tu naturalnym sojusznikiem biznesu wydaje się nauka. Ale te dwa światy - nauki i biznesu - funkcjonowały dotąd w Polsce w zdumiewającym często oderwaniu od siebie. Nazwał Pan oddzielającą je przestrzeń „doliną śmierci”. W oficjalnych materiałach Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego czytam, że krajowe nakłady Polski na badania i rozwój są mniejsze od nakładów pojedynczych międzynarodowych koncernów na ten cel. Jak skleić naukę z biznesem, by obie strony odniosły z tego korzyści, a Polska - o czym wszyscy marzymy - wyrwała się dzięki temu z pułapki średniego wzrostu i dochodu?

- W naszym ministerstwie, we współpracy z innymi resortami, przede wszystkim Ministerstwem Rozwoju, od początku intensywnie pracujemy nad rozwiązaniami, które doprowadzą do skutecznego transferu wiedzy do gospodarki oraz współpracy nauki z biznesem, szczególnie w obszarach wskazanych jako strategiczne w ramach polityki rozwojowej państwa. W ramach realizowanego przez rząd śmiałego projektu przebudowy cywilizacyjnej i gospodarczej Polski przygotowaliśmy pierwszą, tzw. małą ustawę o innowacyjności - obowiązuje ona od początku tego roku. Teraz pracujemy nad drugą.

- Dlaczego potrzebne są aż dwie ustawy?

- Uznaliśmy, że część rozwiązań należy wprowadzić w życie jak najszybciej, a nie dopiero w 2018 roku. Dlatego te kluczowe i najbardziej pilne zapisy zawarliśmy w przyjętej jesienią zeszłego roku małej ustawie, a teraz intensywnie pracujemy nad rozszerzoną, systemową regulacją, która ma wejść w życie z początkiem przyszłego roku. Strategicznym celem jest podniesienie wydatków na badania i rozwój w 2020 roku do 1,7 proc. PKB.

Dziś jest to poniżej 1 proc., w 2014 roku było nawet 0,76 proc., dramatycznie nisko na tle reszty Europy. Czy mała ustawa poprawi współpracę naukowców i przedsiębiorców? Chodzi mi zwłaszcza o mniejsze firmy, bo duże od dawna prowadzą własne badania - w przeciwnym razie by ich nie było. Obecny na debacie prezes firmy Oknoplast Mikołaj Placek nie byłby w ścisłej czołówce na rynku francuskim czy włoskim, gdyby nie inwestował w badania i rozwój, gdyby nie wdrażał kolejnych innowacji…

- Pierwsza ustawa już przynosi efekty. Zawarliśmy w niej ulgi podatkowe i liczne ułatwienia proceduralne pobudzające działalność innowacyjną. Znieśliśmy na stałe podatek dochodowy od własności intelektualnej wnoszonej do spółki. Wprowadziliśmy możliwość odliczenia od podatku kosztów uzyskania patentu przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Podnieśliśmy kwoty kosztów kwalifikowanych wydatków na badania i rozwój, które można odliczyć od podatku. Dla mikrofirm oraz małych i średnich firm odliczenia te wynoszą do 50 proc. Duże firmy mogą odliczyć 50 proc. wydatków osobowych (wobec dotychczasowych 30 proc.) i 30 proc. pozostałych kosztów związanych z działalnością badawczo-rozwojową (wobec dotychczasowych 10 proc.) - chodzi np. o ekspertyzy, badania czy wyposażenie laboratoriów. Nowo powstające przedsiębiorstwa, czyli tzw. start-upy, prowadzące działalność badawczo-rozwojową, mogą się ubiegać o zwrot gotówkowy w wysokości 18 lub 19 proc. potencjalnego, ale niewykorzystanego odliczenia. Wydłużyliśmy z trzech do sześciu lat okres, w którym przedsiębiorca może odliczyć koszty poniesione na działalność badawczo-rozwojową.

- Druga ustawa zwiększy wysokość ulg?

- Chcemy je podwoić, by w 2018 roku przedsiębiorca mógł odpisać od podatku każdą złotówkę wydaną na badania i rozwój. Z drugiej strony zmieniamy też zasady finansowania uczelni. Dotąd pieniądze szły za studentem, więc uczelniom opłacało się przyjąć jak najwięcej ludzi i jak najdłużej ich trzymać. Doprowadziło to do umasowienia studiów, ale też silnego obniżenia ich poziomu. Pracodawcy narzekają, że ogromna część absolwentów niczego nie umie, trzeba ich wszystkiego uczyć od podstaw. W ramach nowego algorytmu finansowego chcemy podnieść jakość kształcenia, a zarazem wyraźnie premiować uczelnie i ośrodki naukowe współpracujące z biznesem.

- Im więcej współpracy, tym więcej środków?

- Tak. Już teraz jednostki naukowe muszą przeznaczać na finansowanie działań związanych z komercjalizacją wyników badań naukowych i prac rozwojowych 2 proc. dotacji na utrzymanie potencjału badawczego. Podnieśliśmy punktację za patenty, najbardziej za te wdrożone do przemysłu - wdrożony patent naukowca ma być traktowany tak samo jak publikacja naukowa. Sejm pracuje właśnie nad kolejnym naszym pomysłem, jakim są doktoraty wdrożeniowe: stopień naukowy można będzie uzyskać nie tylko na uczelni, ale też pracując w firmie, gdy zatrudniony w niej doktorant będzie realizował projekt badawczy przedsiębiorcy.

Czy istnienie tak dużej firmy jak Oknoplast, jest możliwe bez nakładów na rozwój i innowacje?


- Integrujecie instytuty badawcze. Po co?

- Są instytuty bardzo dobre, są instytuty średnie i jest sporo słabych. Najgorsze jest jednak to, że nawet te najlepsze muszą konkurować o granty, kupują często dublujący się sprzęt, ich potencjał jest rozproszony. Chcemy je powiązać w sieci kompetencyjne, by osiągnąć efekt synergii. Reformujemy równocześnie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, by olbrzymie środki, którymi ono dysponuje, były inwestowane dużo efektywniej.

- Rok 2016 był trudny...

- Owszem, po raz pierwszy środki z NCBR nie szły do uczelni, tylko do przedsiębiorców, a ci musieli zapewnić wkład własny ze swoich pieniędzy (wcześniej uczelnie mogły w tym celu sięgać po środki z budżetu państwa). Taka systemowa zmiana wymaga czasu, przestawienia się na nowe myślenie i procedury. Równocześnie, po intensywnych konsultacjach społecznych, prowadzonych z przedsiębiorcami, inwestorami, naukowcami oraz pracownikami innych ministerstw, stworzyliśmy katalog barier (to znaczy „Białą księgę innowacyjności”), które trzeba zlikwidować. Temu właśnie służy m.in. druga ustawa o innowacyjności. Upraszczamy procedury, gdzie się da - wprowadzamy tzw. szybkie ścieżki, likwidujemy ograniczenia prawne i organizacyjne. Pewne rzeczy zostaną rozszerzone, pojawią się też całkiem nowe.

- Są środki dla firm małych i mikro?

- Są w NCBR, są w PARP… Jeszcze nigdy nie było ich tak dużo! Mówimy tu o miliardach złotych. Trzeba jednak pamiętać, że zdecydowanie stawiamy na innowacje, więc na środki te mogą liczyć ci przedsiębiorcy, którzy chcą się rozwijać, wdrażając innowacyjne pomysły, nowe technologie, którzy inwestują w badania, współpracując z nauką.

- Ulgi na innowacje są kosztowne dla budżetu…

- Tak, ale my nie patrzymy na nie jak na koszt, tylko jak na dobrą inwestycję. Przedsiębiorcy polscy dostali od rządu wyraźny sygnał co do strategii: rząd będzie chciał zwalniać z obowiązków podatkowych tych, którzy będą inwestować w badania i rozwój, ponieważ traktujemy to właśnie jako świetną inwestycję w przyszłość polskiej gospodarki. Firmy oparte na innowacjach rosną, zwiększają produkcję i mają znacznie wyższe marże, co w przyszłości owocuje wyższymi wpływami do budżetu państwa.

- Czy nowe przepisy automatycznie uruchomią mechanizm współpracy nauki i biznesu?

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że za dobrym prawem musi iść dobra praktyka urzędnicza. Urzędnik może np. zniechęcać lub zachęcać do korzystania z ulg. Reformy wymagają zmiany nawyków, mentalności. We współpracy z innymi ministerstwami, zwłaszcza finansów, staramy się wypracować pakiet dobrych praktyk.

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
jpk

aleksander (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Ja jako mały przedsiębiorca obawiałem się wprowadzenia jpk, zwłaszcza, że musiałem kupić nowy program do księgowości, bo stary nie nadawał się do tworzenia jednolitych plików. Teraz zainwestowałem...rozwiń całość

Ja jako mały przedsiębiorca obawiałem się wprowadzenia jpk, zwłaszcza, że musiałem kupić nowy program do księgowości, bo stary nie nadawał się do tworzenia jednolitych plików. Teraz zainwestowałem w symfonię z gwarancją, pliki generuję szybko i łatwo, a jak coś się znów pozmienia, nie będę musiał kupować znowu programu, bo producent udostępni aktualizację.zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo